piątek, 21 listopada 2014

Chapter 27

            Budzę się czując ciepło na mojej twarzy. Kiedy otwieram oczy, zauważam kilka promieni słońca, które wpadają do pokoju Four przez zasłony. Jest słonecznie, co w Maywood jest niesłychanie rzadkie, nawet w lecie.
            Przekręcam się na bok i widzę głowę Four wciśniętą w poduszkę. Promienie słońca dosięgają czubka jego głowy, zmieniając kolor jego włosów na jasnobrązowy.
            Kiedy patrzę na Four, wspomnienia z ostatniej nocy przelatują mi przez głowę. Sposób w jaki patrzył na mnie gdy dotykał różnych miejsc na moim ciele. Jak dobre uczucie sprawiał jego język na mojej skórze. Czy to było prawdziwe? Czy może to był tylko zły sen, a teraz mam po prostu halucynacje?
            Część mnie chce aby to był tylko sen, a druga część nie. Było  całkowicie inaczej niż sobie to wyobrażałam, to sprawiło, ze czułam się żywa. Nigdy nie myślałam, że coś takiego stanie się tak szybko, zawsze myślałam, ze nie zrobię nic z tych rzeczy przed ślubem.
            Cichy pomruk wydobywa się z ust Four, więc znowu na niego spoglądam. Jego oczy są nadal zamknięte, a usta lekko uchylone. Wygląda teraz jak całkiem inna osoba. Nie ma na głowie bandany, która odsuwałaby jego loki z czoła i wygląda jakby niewinnie. Jak mały chłopiec. Kiedy śpi nie wygląda na tajemniczego i mrocznego, wygląda jak zwykły chłopak ze zwyczajnymi myślami.
            - Gapienie się jest niegrzeczne. – bełkocze. Jego oczy są nadal zamknięte, obudził się.
            - Nie gapiłam się. – mówię i szybko odwracam wzrok. Gapiłam się, ale nie chcę się do tego przyznać.
            - Oczywiście że nie. – mówi sarkastycznie. Kiedy znowu na niego spoglądam, jego oczy są otwarte i wygląda na wypoczętego. Siada i opiera się o wezgłowie łóżka.
            - Mogę ci coś powiedzieć? – pyta.
            O boziu, od razu wpadam w panikę. Pewnie zaraz mi powie, że wczorajsza noc była pomyłką i chce żebym wyszła. Kiwam powoli głową i przerywam nasz kontakt wzrokowy. Jestem wrażliwą osobą i nie chcę się rozkleić na jego oczach, gdy jestem w jego łóżku, ubrana w jego koszulkę.
            - Gdy się obudziłem, byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem, że nadal tu jesteś. – mówi.
            Naprawdę? Jestem zszokowany tym co właśnie powiedział. Byłam prawie pewna, ze każe mi wyjść. Przygotowywałam się na najgorsze.
            - Naprawdę? Dlaczego? – pytam.
            - To zwykle robią dziewczyny. Budzę się, a ich już nie ma. – kiedy to mówi, czuję, że rośnie we mnie niewielkie poczucie zazdrości.
            - Więc często przyprowadzasz dziewczyny do domu? – pytam, starając się ukryć swoją zazdrość w głosie, ale ona wyraźnie tam jest. Nie wiem dlaczego czuję się zazdrosna. To znaczy, to jest Four, wiec powinnam się domyślić ze robi to często.
            - Cholera. Nie to miałem na myśli. – mówi.

            - Więc co miałeś na myśli? – pytam, chociaż nie miałam takiego zamiaru. Czasami moje usta same decydują o tym co powiedzą. Brzmię teraz jak jakaś zazdrosna dziewczyna, podczas gdy nie jestem ani trochę blisko bycia nią.
            - Miałem na myśli to, że kurwa mać. – zdaje się, że nie przetwarza niczego zanim coś powie. – Miałem na myśli to, że jestem zaskoczony że zostałaś, bo to nie jest coś co robi typowa dziewczyna. wyjaśnia, starając się przeredagować swoje poprzednie słowa.
            - Oh. – mówię tylko tyle, bo nie wiem co innego mogłabym powiedzieć.
            - Chyba powinnam zadzwonić do taty i wyjaśnić mu, dlaczego nie wróciłam do domu na noc. Pewnie się martwi. – mówię i wychodzę z łóżka.
            - Okej. – mówi. Czuję na sobie jego wzrok, gdy wstaję z ciepłego łóżka. Staram się jak mogę, aby opuścić koszulkę tak, aby zakrywała moją bieliznę.
            Chwytam swój telefon i jestem zaskoczona, że nie mam żadnych nieodebranych połączeń, ani wiadomości. To dziwne, bo do tej pory powinien zauważyć, że nie ma mnie w domu. Wybieram jego numer, aby wyjaśnić dlaczego nie ma mnie w domu. Pewnie będę musiała wymyślić jakieś kłamstwo jak na przykład `Spotkaliśmy się z Matt’em w jego domu, zrobiło się późno i zostałam u niego na noc.`
            Mój tata ufa Matt’owi i nie przejąłby się tym, ze zostałam u niego na noc. Zdarzyło się to już kilka razy, gdy chodziłyśmy tam z Reginą. Oglądaliśmy filmy i kończyło się na tym, że zasypialiśmy. Żadne z naszych rodziców się tym nie przejmowało, ponieważ mieli zaufanie do Matt’a.
            Tata nie odbiera telefonu, więc rozłączam się i odkładam telefon na biurko. – Myślę, że powinnam zaraz wracać do domu. – mówię.
            - Okej. – Four wstaje z łóżka i przeciąga w powietrzu swoje długie ręce.
            Przyłapuję się na gapieniu się na jego ciało i szybko odwracam wzrok. Nie mogę pozwolić sobie na to, żeby znowu przyłapał mnie na gapieniu się.
            - Chcesz najpierw zjeść śniadanie? – pyta.
            - Nie, jest okej. – mówię. Nie jestem głodna.
            - Jesteś pewna? Mogłabyś coś zjeść podczas drogi do twojego domu. – sugeruje.
            - Jest w porządku. Zwykle nie jadam śniadania. – kłamię. Wiele osób omija śniadania, ale ja zawsze upewniam się, że coś zjem. Po prostu nie jestem w tej chwili głodna i nie chcę, aby Four mnie tym zamęczał.
            - Okej, jeśli zmienisz zdanie. Jest tu mnóstwo rzeczy do zjedzenia. – uśmiecha się.
            Zajmuje mi chwilę zorientowanie się do czego się odnosi. Kiedy to załapuję, moja twarz robi się czerwona, a ja przerywam kontakt wzrokowy patrząc na swoje stopy. Zawsze znajduje sposób aby wcisnąć jakiś perwersyjny komentarz.
            - Jest okej. Zostawimy to na inną noc. – mówi zwyczajnie. Nie wiem jak może tak po prostu mówić o takich rzeczach. – Ubiorę się i możemy iść.
            - Ok. – mówię, zadowolona z tego, że zmienił temat. Nie mogę nic poradzić na to, że rumienię się za każdym razem gdy Four robi zboczoną wzmiankę. Jestem pewna, że podoba mu się moja reakcja na jego komentarze.
            Wyciąga z szafy czarne dżinsy i czarną koszulkę. – Czy to wszystko co nosisz? – pytam.
            - Co?
            - Za każdym razem gdy cię widzę, masz na sobie czarne dżinsy, czarna koszulkę i czarne buty. Posiadasz jakieś inne ubrania? Mam na myśli inny kolor, na przykład zielony? – pytam.
            - Zielony? Nie, nie chcę wyglądać jak oferma. Zielony to głupi kolor. – mówi, a ja się śmieje. Nie mogę sobie wyobrazić jakby wyglądał w zielonym ubraniu. Jestem przyzwyczajona do czerni. Chociaż pewnie wyglądałby dobrze, bo zielony pasowałby do jego oczu.
             - Cóż, zielony to mój ulubiony kolor. – mówię mu.
            - Masz okropny gust, jeśli chodzi o kolory. – drażni się.
            - Przynajmniej noszę kolorowe rzeczy. – odgryzam się.
            - Czarny to też kolor. – mówi.
            - Ledwie. – mówię, a na twarzy Four pojawia się uśmieszek.
            - Zawsze jesteś taka zadziorna z rana? – pyta i bierze kilka kroków w moją stronę.
            - Nie. – mówię.
            - Zgaduję, że wywieram na tobie taki efekt. – mówi i bierze następny krok.
            - Czy to ma być dobra rzecz? – pytam.
            - W niektórych sytuacjach, tak. – mówi. Stoi teraz bardzo blisko mnie, a jego uśmiech kompletnie zniknął. Zaczynam odczuwać rosnące doznanie w moim brzuchu, które czułam także wczoraj. Moje nogi zaczynają zamieniać się w watę.
            Kiedy bierze następny krok w moją stronę, pochylam się i podnoszę swoje ubrania z podłogi. (heheheheheh). – Powinnam się ubrać. – mówię.
            Nawet jeśli wczorajsza noc była, cóż, niesamowita, nie chcę aby to się powtórzyło właśnie teraz.
            - Mogę z tym pomóc? – mówi i dziwny uśmieszek znowu jest na jego twarzy.
            - Dziękuję, ale jestem już dużą dziewczynką, mogę o siebie zadbać. – mówię mu.
            - Jesteś tego pewna? – pyta, a ja uderzam go w ramię.
            - Tak, jestem. A teraz się odwróć. – mówię.
            - Co? – pyta i siada na łóżku.
            - Powiedziałam, odwróć się. – powtarzam.
            - Hunter, chyba nie mówisz serio. Widziałem prawie wszystko, mam na myśli, wczoraj zrobiłem ci palcówkę-
            - Pamiętam wczorajszą noc. – mówię zanim zdąża dokończyć swoje zdanie. – Tylko proszę, nie patrz.
            Wzdycha i opada plecami na łóżko. – Dobra.
            - Obiecujesz? – pytam.
            - Tak, tak, obiecuje. – mówi.
            Mam nadzieję, ze dotrzyma swojej obietnicy i nie będzie patrzył. Odwracam się na wszelki wypadek, gdyby jednak tego nie zrobił.
            Wsuwam swoje dżinsy na nogi i podskakuję, aby dobrze się dopasowały. Z przyzwyczajenia podskakuję gdy wkładam spodnie i nie mogę się powstrzymać przed robieniem tego. Następnie podnoszę krawędź koszulki Four i zdejmuję ją.
            Nawet jeśli jest słonecznie, to wcale nie jest ciepło, czuję to gdy zdejmuję koszulkę. Szybko zakładam z powrotem swój t-shirt.
            Kiedy się odwracam, prawie podskakuję, Four stoi tuż za mną i patrzy na mnie. Wygląda na… zaniepokojonego?
            - Co? Wydaje mi się, ze powiedziałam ci żebyś nie podglądał. – marszczę brwi, nawet jeśli tylko w połowie sądziłam, że dotrzyma obietnicy.
            - Co to było? – pyta patrząc na mój bok.
            - Co było czym? – pytam, ale doskonale wiem o czym mówi.
            - Czy to była blizna? – pyta.
            - Nie. – kłamię, ale przegląda moje kłamstwo na wylot.
            Na boku mam długą bliznę, ciągnącą się od pachy do prawego biodra.
            - Hunter, co się stało? – pyta.
            - Nic. – próbuję zachowywać się normalnie, ale czuję wzrastające we mnie emocje.
            - To nie jest nic-
            - Powiedziałam, ze to nic Four. – mówię, tym razem nieco bardziej stanowczo. Nie chcę o tym rozmawiać, ponieważ to przypomina mi o wypadku z zeszłego roku. Za każdym razem gdy o tym myślę, kończę z płaczem.
            - To nic takiego. – powtarzam.
            - Ale-
            - Nie chcę o tym rozmawiać. – mówię, kończąc rozmowę. Pewnie i tak go to nie interesuje.
            - Okej, um, pójdę po samochód. – mówi i wychodzi z pokoju.
            - Okej. – mówię cicho, ale już go nie ma.
            Nie mogę nic poradzić na to, ze czuję się trochę winna, byłam zbyt ostra. Ale to nie jest tak, ze go to obchodzi, plus to dosyć osobiste. Ja i Four nie chodzimy ze sobą, więc wolałabym nie dzielić się z nim osobistymi sprawami.
            Składam koszulkę Four i odkładam ją na łóżku zanim wychodzę z pokoju. Kiedy wychodzę, spoglądam na resztę drzwi na korytarzu. Są jeszcze trzy pary drzwi i są zamknięte. Moja ciekawska strona chce tam zajrzeć, aby sprawdzić co tam jest, ale nie robię tego. Muszę iść do domu.

(dzisiejsza aktualizacja)

            - Gotowa? – pyta Four, gdy wchodzi z powrotem do środka.
            - Tak. – mówię.
            Idę za nim na zewnątrz do jego samochodu. Jest słonecznie, ale droga jest mokra jakby przed chwilą padał deszcz. Jest strasznie zimno, ale na szczęście w samochodzie jest włączone ogrzewanie, więc ciepłe powietrze jest ulgą.
            Przez całą drogę jesteśmy cicho. jedyny dźwięk jaki słychać to grające cicho radio i śpiewające na zewnątrz ptaki. omijamy jezioro, które omijaliśmy także wczoraj. Po raz pierwszy widzę je w świetle dziennym. Jest piękne, a słonce sprawia, że woda zdaje się być niebieska. Wokół jeziora rośnie wiele drzew, ale nie ma żadnych domów. Właściwie to nie widziałam żadnego domu odkąd opuściliśmy dom Four. Pewnie nie ma sąsiadów, tak jak ja.
            Przejeżdżamy obok stacji paliw, na której zawsze tankuję i kierujemy się w stronę znanych mi dróg. Nigdy nie byłam w tej części miasta w której mieszka Four, co jest nieco dziwne bo Maywood to małe miasto. Jest niewielkie i praktycznie każdy zna każdego.
            Cisza panująca w aucie jest niemal dusząca. chcę wiedzieć o czym myśli teraz Four. Zdaje się być pogrążony w myślach za każdym razem gdy gdzieś jedziemy. Czuję się trochę źle za bycie tak ostrą wobec niego, ale to i tak nie jest jego interes i nie powinien zadawać tych pytań.
            Kiedy wjeżdżamy na podjazd mojego domu, widzę swój samochód ale nie ma auta mojego taty. Musi być w pracy, zawsze pracuje w sobotnie poranki.
            Żadne z nas nie powiedziało ani słowa odkąd wsiedliśmy do samochodu i czuję, że powinnam coś powiedzieć. Ale Four nie gasi silnika, więc wiem, ze nie zamierza zostać.
            Właśnie podnoszę się, aby wyjść bez mówienia czegokolwiek, ale zanim udaje mi się wyjść czuję na sobie jego ciepłą rękę. – Hunter.
            - Tak? – pytam odwracając się.
            Nie mówi nic przez około minutę i wydaje mi się, że zastanawia się nad tym co powiedzieć.
            - Ja – natychmiast przerywa. – Nieważne.
            Mówi i wraca na swoje miejsce. – Okej. – mówię i wysiadam z samochodu..
            Gdy dochodzę do werandy wyjmuję klucze z torebki aby otworzyć drzwi. Four odjeżdża gdy tylko przekręcam klucz. Zachowuje się dziwnie, jakby był bipolarny czy coś. Kiedy się obudziliśmy był pogodny, a teraz sprawiał wrażenie jakby chciał się znaleźć jak najdalej ode mnie.
            Zasuwam drzwi gdy jestem już w środku i kieruję się na górę. Zazwyczaj w soboty odrabiam pracę domową i nadrabiam zaległości w moich ulubionych programach telewizyjnych, ale teraz nie mam ochoty na żadną z tych rzeczy. Na zewnątrz jest całkiem ładnie, więc nie chcę siedzieć w domu. Mam pieniądze i dużo paliwa, mogę gdzieś wyjść.
            Najpierw muszę wziąć prysznic. Wchodzę do mojej łazienki i włączam wodę, a wtedy wchodzę do swojego pokoju po jakieś ubrania które mogłabym na siebie założyć. Ostatecznie wybieram to co zwykle, czyli dżinsy i koszulkę. Rzeczy których nigdy mi nie zabraknie.
            Gdy wchodzę pod prysznic, ciepła woda łagodzi gęsią skórkę na moim ciele i relaksuje moje ciało.   Gdybym mogła, to stałabym tak godzinami, ale niestety nie mamy niekończących się zapasów ciepłej wody.  Gdyby było inaczej to musiałabym to rozważyć.
            Wcieram szampon we włosy i spłukuję pianę, pozbywając się supełków które utworzyły się na mojej głowie. Zwykle śpię w kucyku, ale zeszłej nocy było inaczej. Dobrze, ze moje włosy nie są zbyt gęste, bo w innym razie rozplątanie wszystkich supełków zabrałoby mi wieki.
            Kiedy kończę się myć, ciepła woda zaczyna się ochładzać i wiem, że zapas ciepłej wody się kończy. Wyłączam wodę i wychodzę spod prysznica. Chłodne powietrze w łazience przywołuje gęsią skórkę na moje ciało, więc szybko osuszam włosy i okręcam ręcznik wokół ciała.
            Szybko się wycieram i zakładam swoje ubrania. Rozczesuję mokre włosy, a następnie myję zęby.
            Gdy kończę wszystkie te zabiegi wracam do swojego pokoju. Wszystko jest tak, jak zostawiłam to wczoraj przed wyjściem. Praca domowa leży rozrzucona na łóżku, a na podłodze leży kilka par dżinsów, będę musiała się tym zająć.
            Burczy mi w brzuchu, w końcu jestem głodna. Kawiarnia znajduje się jakieś piętnaście minut drogi stąd. Matt i ja ciągle tam chodzimy aby odrobić pracę domową i coś zjeść. Mają dobre jedzenie, więc mogę tam pojechać aby coś przekąsić.
            Nadal nie dostałam żadnej wiadomości od taty, więc wysyłam mu krótką wiadomość o tym, że wychodzę w razie gdyby wcześniej skończył pracę.
            Droga do kawiarni nie zabiera dużo czasu, a na ulicy nie ma praktycznie żadnego ruchu, co sprawia, ze dojazd jest jeszcze łatwiejszy i szybszy. Szyld nad kawiarnią mówi `Maywood cafe`.
            Zamykam auto gdy wychodzę na zewnątrz i wchodzę do małego pomieszczenia. Nie ma zbyt wielu ludzi, jedynie jakaś para i kilku nastolatków, nieco młodszych ode mnie.
            Kiedy staję w kolejce aby coś zamówić, przede mną stoi tylko jedna osoba. Nie jestem pewna co zamówić, więc muszę się zastanowić.
            - Możesz zamówić pierwsza. – mówi facet przede mną. – Nie jestem jeszcze pewien co chcę.
            Odwraca się i przesuwa w bok, abym miała dojście do lady. – Oh, ja też jeszcze nie wiem co zamówię. – mówię mu.
            Kiedy się odwraca, jestem zaskoczona tym jak młodo wygląda. Od tyłu wyglądał jakby miał Okołu dwudziestu pięciu lat, ale jego twarz mówi mi, ze jest w moim wieku. Kiedy mnie zauważa uśmiecha się przyjaźnie. – Nigdy wcześniej cię nie widziałem w tej okolicy, jesteś nowa? – pyta.
            - Oh nie, mieszkam tu praktycznie całe swoje życie. – mówię. Wygląda jakoś dziwnie znajomo, wygląda jak ktoś kto  kumplowałby się z paczką przyjaciół Four. Pewnie się znają.
            - Czekaj, wyglądasz znajomo. – mówi.
            - Naprawdę? Jak to? – pytam.
            - Nie jestem pewny. Ale nigdy nie zapominam ślicznych twarzy, a wiem, że twoją gdzieś już widziałem. – mówi, a ja czuję ze się rumienię.
            - Tak, ty też wyglądasz trochę znajomo. – mówię, odwzajemniając uśmiech.
            - Oh mam! Byłaś na strzelnicy jakiś tydzień temu? – pyta.
            Pamiętam zeszły piątek, Four zabrał mnie na strzelnicę i był to pierwszy raz kiedy trzymałam w rękach broń. Wspomnienie jest świeże, ale nie pamiętam żebym go tam widziała. – Tak byłam, skąd wiesz? – pytam.
            - Widziałem cię gdy wychodziłem. Masz niezły cel i pamiętam, że cię komplementowałem. Właściwie to szło ci lepiej niż mi. – mówi ze słodkim uśmiechem.
            - Myślę, ze teraz cię pamiętam! Pomalowałeś włosy? – pytam. Teraz go pamiętam. Pochwalił mnie, gdy za pierwszym razem oddałam celny strzał. Ale tydzień temu jego włosy były ciemne, a teraz mają odcień ciemnego blondu.
            - Tak, pomalowałem. Znudziłem się tym naturalnym wyglądem, chciałem spróbować czegoś drastycznego. Wygląda źle? – pyta, dotykając swoich włosów jak zrobiłaby to dziewczyna.
            Śmieję się, a on do mnie dołącza. – Nie, ani trochę. – mówię.
            - Więc jak masz na imię, ja nazywam się Reeve. – pyta, brzmi przyjaźnie.
            - Reeve? Interesujące. – nigdy wcześniej nie słyszałam tego imienia. – Nazywam się Hunter.
            - Uważasz że Reeve jest dziwne, a dziewczyna z imieniem Hunter nie jest? - drażni się, a ja się śmieję.
             - Hej, nigdy nie powiedziałam, że jest dziwne. Mówiłam, ze jest interesujące. – mówię i podnoszę ręce w geście obrony, a on się śmieje.
            - Cóż, bardzo miło mi cię poznać Hunter, chcesz usiąść ze mną i razem coś zjeść? To znaczy, jeśli to byłoby dziwne to nie musisz. Ale wyglądasz mi na ciekawą osobę. – mówi z tą samą przyjazną nutą w głosie.
            Myślę o tym przez chwilę. Nie znam tego gościa, ale wygląda na miłego i chyba mnie lubi. Rzadko się zdarza, że ktoś się mną interesuje. Zwykle jestem tą dziewczyną z którą nikt nie rozmawia.

            Nie widzę żadnych przeszkód w zjedzeniu wspólnie lunchu więc kiwam głową. – Tak, jasne. Bardzo bym chciała. 

__________________________________________________
Przepraszam za długą przerwę, ale mam straszną lipę w szkole. 
3 zagrożenia na semestr w dodatku z najgorszych przedmiotów tzn. chemia, matma i fizyka.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
PS. JADĘ NA KONCERT DO WIEDNIA ♥
PS2. TELEDYSK DO NIGHT CHANGES JEST BOSKI ♥

19 komentarzy:

  1. ooooo <3 zajebisty rozdzial czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, wspaniały jak wszystkie zresztą! Czekam na dalsze rozwinięcie akcji :D Noooo i zazdro z powodu koncertu ehh weź mnie ze sobą XD I nie pomijając teledysku...ZAEBYSTY ohh i mój boski Harold <3 Buziaczki i pozdrowionka ^o^

    OdpowiedzUsuń
  3. Lepiej później niż w ogóle prawda :)
    Ciągle zastanawia mnie co tak naprawdę wydarzyło się w tamtym roku i co stało się z Reginą. Ale zapewne wszystkiego dowiem się z czasem więc pozostaje mi cierpliwie czekać :)
    Wow dziewczyno to życzę udanego koncerty i mega zabawy Xxx
    Pozdrawiam Xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny <3 Mam nadzieję że nie długo Four poprosi Hunter o bycie jego dziewczyną *-* I ciekawe skąd ta blizna? Mam nadzieję że uda Ci się poprawić te 3 przedmioty :) Sama nie za dobrze mi idzie z fizyki i chemii więc wiem jakie to trudne. Łączmy się w bólu i nienawiści do nauki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo
    Ciekawe czy Hunter i Harry beda razem i ciekawe czy wreszcie sie dowiemy czemu Harry kaze na siebie mowic Four

    OdpowiedzUsuń
  6. Perfecto! Uwielbiam to tłumaczenie i niecierpliwie czekam na następną część <3 Dużoooo zabawy na koncercie! ;***

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem zakochana! w tym blogu! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudooo <3 @_harry_lou

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam to tłumaczenie, kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy można się spodziewać następnego?

    OdpowiedzUsuń
  11. Błagam o następny

    OdpowiedzUsuń
  12. Poltora miesiaca, brawo

    OdpowiedzUsuń
  13. Już nie będziecie tłumaczyć?

    OdpowiedzUsuń
  14. Będziesz jeszcze pisać? :/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje! ☺