piątek, 31 października 2014

CHAPTER 26


         Four nie marnuje czasu i szybko żegna się z przyjaciółmi. – Musimy, Um, musimy iść. – jąka się, gdy podchodzimy do stolika jego znajomych. Mówi szybko i ciszo.
         Stormy marszczy brwi i prawie spada ze swojego siedzenia. Jest definicją nawalonej osoby. – Czemu taaaaaaaak szybkoooooooo? – bełkocze próbując ponownie usiąść na swoim miejscu.
         - Musimy iść załatwić sprawy. – mówi szybko Four. Nie jest dobrym kłamcą, ale jego przyjaciele są wstawieni, więc uwierzą we wszystko co im ktoś powie.
         - Cóż, miłej zabawyyyyy. – mówi Gunner i zaraz po tym wychodzimy.
         Na zewnątrz pada, jak zawsze, ale nie tak mocno jak wcześniej. Jestem zaskoczona uprzejmością Four gdy otwiera mi drzwi. Wchodzę do środka, a on szybko przechodzi na drugą stronę wozu i robi to samo.
         Siedzę w samochodzie i myślę o tym co ma się stać. Jesteśmy w drodze do jego domu, sami, więc wszystko morze się zdarzyć. Nie powinnam tego robić, powinnam powiedzieć mu, aby zabrał mnie do domu, ale nie mogę. Nie chcę. Jakaś buntownicza cząstka mnie, chce aby to się stało.
         Kiedy spoglądam na Four, wygląda na skoncentrowanego na drodze, a jednocześnie na pogrążonego w myślach. Wydaje mi się, że delikatnie się uśmiecha, ale nie jestem pewna. Spogląda na mnie i wyraz jego twarzy nagle się zmienia. Musi widzieć niepewność wypisaną na mojej twarzy. Jego dłoń wędruje do mojego kolana, upewniając mnie, że wszystko będzie dobrze.
         Odprężam się nieco. Moje serce nie zwolniło swojego tempa odkąd przycisnął mnie do ściany, gdy wyszłam z łazienki, jakieś piętnaście minut temu.
         Odkąd znam Four, zawsze zastanawiałam się nad tym gdzie on mieszka. Wyobrażałam sobie, że gdzieś w centrum, ale jedziemy w przeciwnym kierunku. Mijamy jezioro, którego nigdy wcześniej nie widziałam i zanim się orientuję, zjeżdżamy z drogi.
         Dom jest pogrążony w ciemnościach, ale wygląda przyjaźnie. Jest jednokondygnacyjny, ale wygląda jakby był zbudowany dla całej rodziny. Przy drzwiach frontowych pali się niewielka lampka, a nieopodal rośnie młode drzewko. Dom nie jest tak duży jak mój, ale i tak jest sporych rozmiarów. – Mieszkasz tutaj? – pytam.
         - Tak. – odpowiada i zatrzymuje auto. Siedzimy w ciszy gdy podziwiam jego dom.
         - Mieszkasz tu sam? – pytam. Nie czuję się komfortowo, idąc do jego domu tylko we dwoje, ale jednocześnie nie chcę aby ktoś tam był.
         - Tak. – mówi. Nie wiem jak się czuć.
         Wychodzi z samochodu jako pierwszy, a ja wychodzę zaraz po nim. Ścieżka do domu jest krótka i dotarcie do werandy zajmuje zaledwie kilka kroków.
         Czuję rosnące doznanie w brzuchu, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. To uczucie jest dziwne.Dziewięćdziesiąt dziewięć procent mnie nie chciało, aby coś takiego się wydarzyło, ale ten jeden buntowniczy procent pragnął tej chwili. Teraz jest wszystko albo nic, nie mogę się wycofać. Ten jeden procent mnie, przejmuje kontrolę nade mną i nie mogę tego powstrzymać.
         Gdy tylko Four otwiera drzwi, wchodzę za nim do środka. Zamyka za nami drzwi, a ja popycham go na ścianę, tak jak on to zrobił ze mną w barze. Pozwalam buntowniczemu procentowi przejąć kontrolę. Jest zaskoczony, więc klucze wypadają mu z dłoni na podłogę.
         Przyłącza się do moich działań i łapie mnie za biodra swoimi długimi palcami. Są zimne, więc przechodzi mnie fala dreszczy. Szybkim ruchem przyciąga mnie bliżej siebie i przyciska swoje usta do moich. Bez zbędnego myślenia, moje ramiona wędrują do jego szyi i włosów. Nigdy wcześniej nie dotykałam jego włosów i szczerze, są prawie tak miękkie jak moje.
         Jego usta odsuwają się od moich i teraz zostawiają pocałunki na linii szczęki. Jego oddech jest ciepły, a usta miękkie. Nie mogę się powstrzymać cichych jęknięć wydobywających się z moich ust.
         - Chodźmy do mojego pokoju. – szepcze mi do ucha.
         Kiwam lekko głową i idę za nim przez salon do małego korytarza. Są tu cztery pary drzwi, jedne po lewej stronie, dwie po prawej i jedne na środku. Zabiera mnie wprost do drzwi znajdujących się na środku korytarza i otwiera je. Włącza światło, a ja przyglądam się wyposażeniu pokoju. Duża brązowa szafa w rogu, wielki telewizor zawieszony na ścianie i duże łóżko naprzeciwko, na którym ułożone są biało czarne poduszki i puszysty, czarny koc.
         Four prowadzi mnie do łóżka i delikatnie mnie na nie popycha. Czuję się jakbym leżała na chmurze, łóżko jest miękkie i chłodne. Dziwne odczucie w moich brzuchu nadal tam jest i zwiększa się, gdy Four pochyla się ku mnie. – Odpręż się. – mówi, gdy bierze w dłonie krawędź mojej koszulki.
         Powoli zdejmuje moją koszulę i po raz kolejny, mój brzuch jest wyeksponowany przed jego oczami. Jestem pewna, ze może wyczuć moją niepewność. – Jest dobrze Hunter, będę delikatny. – kiedy mówi moje imię, chcę to wszystko uwolnić.
         Spodziewam się uśmieszku na jego twarzy, ale nic takiego się nie dzieje. Podnosi swoją czarna koszulkę i zdejmuje ją, ukazując swoją skórę. Moje oczy rozszerzają się gdy mu się przyglądam. Nie widzę żadnej wady.
         Nareszcie, nie ma żadnych przeszkód. Nie ma na dole taty, który mógłby zepsuć ten moment. To nie jest sen, mam nadzieję. Nie ma niczego co mogłoby nam przeszkodzić. Jestem tylko ja i on, sami w tym pokoju. Ta myśl mnie przeraza, ale nie chcę żeby to się kiedykolwiek skończyło.
         Four pochyla swoją głowę w kierunku mojego brzucha i zostawia na nim pocałunki. Kontakt jego ust z moim ciałem sprawia, że uczucie w brzuchu pogłębia się jeszcze bardziej. Gdy całuje mój brzuch, jego dłonie znajdują swoją drogę do mich spodni i rozpinają je. Zsuwa powoli moje dżinsy, a ja jestem ubrana już tylko w bieliznę.
         - Sprawię, że poczujesz się tak dobrze.. – szepcze. Jego oddech jest ciężki i głęboki.
         Moje myśli pędzą z niesamowitą szybkością i nie mogę wydusić z siebie ani słowa. Dłonie mi drżą, ale nie dlatego, ze jest zimno, raczej dlatego, ze jestem podekscytowana i zdenerwowana w tym samym czasie.
         Ręcę Four wędrują do moich ud i rozdzielają je. Opuszki jego palców ocierają się o moje krocze, a moja klatka piersiowa natychmiast się unosi. Four tylko się uśmiecha i robi to znowu, podoba mu się moja reakcja na jego dotyk.
         - Jak długo jesteś mokra? – pyta mnie, a jego uśmiech rośnie. Nie chcę odpowiadać na jego pytanie. Nie chcę, aby zadawał mi pytania, nie chcę z nim rozmawiać. Chcę tylko, żeby kontynuował, ponieważ to jest niesamowite. Maleńki kontakt mojego ciała z jego palcami sprawia, że jestem podekscytowana.
         - Wezmę to jako, że przez długi czas. – szepcze.
          Jego ręce po raz kolejny dotykają moich ud, tym razem nieco bardziej agresywnie i rozsuwają je. – Zostań w tej pozycji. – instruuje mnie.
         Jego palce znowu ocierają się o mnie, ale jego palec wskazujący pozostaje przy krawędzi moich majtek i delikatnie muska moją skórę. Zamykam oczy, a moje dłonie ściskają czarny koc pode mną.
         Drugą ręką sięga do gumki moich majtek i zsuwa je na dół, teraz widzi mnie całą, mam na sobie tylko stanik. – O Boże, Hunter, myślę, że zostaniesz trochę dłużej niż sądziłem. – mówi przywierając mnie swoim spojrzeniem.
         - Czemu? – pytam nieśmiało, nie mogę się powstrzymać  i ściskam swoje uda.
         - Ponieważ, jest tyle rzeczy które chcę zrobić. – mówi i ponownie rozsuwa moje nogi, w kilka chwil jego głowa znajduje się pomiędzy moimi nogami i kilka sekund później czuję na sobie jego ciepły język prześlizguje się po mnie szybkimi ruchami.
          Mój oddech jest nieregularny, a moja klatka piersiowa unosi się i opada w szybkim tempie. Moje dłonie kontynuują na zmianę ściskać i  wypuszczać koc.
          Język Four szybko się po mnie porusza, upewniając się, że żadne miejsce nie zostanie pominięte. Kiedy w końcu otwieram oczy, jedyne co widzę to ciemne loki Four. Większość z nich opada na mój brzuch łaskocząc mnie.
          - Hunter smakujesz, - bierze głęboki oddech – smakujesz tak dobrze. – mówi, a ja czuję, że się czerwienię.
          Nie jestem przyzwyczajona do tego, że ktoś mówi do mnie w ten sposób. Właściwie to nie jestem przyzwyczajona do sytuacji takich jak ta. To takie dziwne i obce, a i tak czuję się fantastycznie.
          Jego usta przemieszczają się teraz na mój brzuch, nadal zostawiając na moim ciele mokre pocałunki. Bez uprzedzenia, jego palce zaczynają kontynuować to, co przed chwilą robił jego język. Jego palce są zimne i poruszają się powoli.
          Patrzy na mnie kiedy to robi. Bez złośliwego uśmieszku, bez uśmiechu, po prostu się na mnie gapi, jakby oglądał film. Staram się utrzymać oczy otwarte, ale nie mogę. Za każdym razem kiedy jego palce dotykają mojego najbardziej czułego punktu, ja zamykam oczy.
          - Mogę sprawić, że będzie ci jeszcze lepiej. – szepcze, umieszczając mokry pocałunek tuż poniżej mojego pępka.
          Nagłym ruchem palców, wciska je do środka. Wrzask opuszcza moje usta, a oczy otwierają się szeroko. – Jeszcze raz Hunter… Jeszcze raz. – mówi.
          Wsuwa we mnie swoje palce i chwilę po tym wyciąga je, a kolejny krzyk wydostaje się z moich ust. Four kontynuuje wysuwanie i wsuwanie swoich palców, robi to bardzo powoli. Moje wargi się trzęsą i koc już mi nie wystarcza. Moje dłonie przemieszczają się do ramion Four i ściskam je, jakby były kocem.
          Z każdym ruchem jego palców, moje wnętrze się rozpływa. Odbudowuję się gdy je wysuwa i znowu rozpływam gdy je wsuwa. Ta powtarzająca się czynność przesyła po moim ciele wspaniały ból, pragnąc więcej.
          Nie powiedziałam ani słowa odkąd to zaczął i w zasadzie nie mogę znaleźć żadnego słowa które mogłabym wypowiedzieć. Jego ruchy są szybkie, ale delikatne.
          Mój żołądek nadal się przewraca, gdy porusza we mnie swoimi palcami, a jego usta odnajdują moje. Kiedy moje usta się otwierają Four wykorzystuje to i  wsuwa swój język do mich ust. Cichy jęk opuszcza jego usta, powodując, że ja także jęczę.
          Kiedy odsuwa swoje usta od moich, jego głowa jeszcze raz przesuwa się pomiędzy moje nogi. – Hunter jesteś taka dobra. – mówi cicho i moje nogi kurczą się. Kiedy wypowiada moje imię, eksploduję wewnątrz. Lubię kiedy mówi moje imię, to upewnia mnie w tym, że wie kim jestem i komu to robi.
          - Powiedz to jeszcze raz. – mówią moje usta za mnie, nie dając mi czasu na to, aby pomyśleć o tym co właśnie powiedziałam.
          - Powiedz jeszcze raz co? – pyta.
          - Powiedz moje imię. – mówię powoli.
          Uśmieszek na który czekałam całą noc, w końcu pojawia się na jego twarzy. – Powiedz jeszcze raz co? – pyta, a jego uśmieszek jest jeszcze większy.
          - Moje imię. – mówię i także się uśmiecham. Dwoje może grać w tą grę.
          - Jakie jest twoje imię? – pyta, a jego twarz przybliża się do mojej.
          - Nie wiem, ty mi powiedz. – mówię i także przybliżam swoja twarz do jego.
          - Nigdy nie widziałem cię od tej strony. – szepcze.
          - I jaka jest ta strona? – szepczę jeszcze ciszej.
          - Figlarna, odważna. – mówi, jego głowa jest teraz kilka centymetrów od mojej. – Uwodzicielska. – dodaje.
          - Może powinieneś wypowiadać moje imię częściej. – mówię mu.
Uśmieszek znika z jego twarzy, gdy przyciska swoje usta do moich. Jego palce są wilgotne, ale poruszają się po moich plecach. Wykręcam swoje ręce, próbując rozpiąć stanik, ale jego dłonie mnie zatrzymują. – Zatrzymajmy to na inną noc. – mówi i zabiera moje ręce do przodu.
          Całuje mnie jeszcze raz, powoli, zanim schodzi z łóżka. – Hunter. – uśmiecha się i mówi, zanim wychodzi z pokoju, zostawiając mnie pozbawioną oddechu.
          Moje serce nadal mocno wali w klatce piersiowej, a w brzuchu ciągle czuję ten ból, chociaż nie aż tak jak wcześniej. Nie mogę się nawet poruszyć. Czuję się taka poruszona i zgwałcona, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nigdy nikt nie sprawił, że czułam się tak, jak przed chwilą zrobił to Four. Chłód jego palców na mojej gorącej skórze i jego usta na moich, to było coś, czego nigdy nie doświadczyłam.
          Wstaję z jego łóżka, aby znaleźć swoje ubrania. Nie mam na sobie nic poza stanikiem i teraz kiedy ja i Four nie robimy, cóż, niczego więcej, zrobiło się nieco chłodno. Najpierw zakładam z powrotem swoje majtki.
          - Już się ubierasz? – Four pyta gdy wchodzi do pokoju.
          - J-ja, Um, tak. – jąkam się.
          Z jakiegoś powodu, gdy jestem blisko niego mam problemy z poprawną mową. Zawsze się jąkam. Wywiera na mnie jakiś efekt, którego jeszcze nie mogę opisać.
          - Jest późno. – mówi. – I na dworze jest zimno i mokro, powinnaś zostać tutaj na noc. – mówi.
          - Co? Nie mogę tego zrobić! Mój tata-
          - Twój tata nie musi o niczym wiedzieć. – pochyla się ku mnie i znowu łapie mnie za talię.
          Zamykam oczy i wspomnienia z tego co wydarzyło się kilka minut temu pojawiają się w moich myślach. Czuję, że dobrym wyborem byłoby pójście do domu, ale nie chcę tego robić. Ignoruję głos mówiący mi aby wyszła i potakuję głową. – Okej.
          - Dobrze. – mówi i całuje mnie w usta, tym razem delikatnie.
          - Czekaj, nie mam żadnych ubrań. – mówię.
          - Ja mam ubrania. – odpowiada.
          Mój żołądek fika koziołka na myśl o tym, ze mam nosić ubrania Four. Wydaje mi się, że jedynie pary noszą swoje ubrania, a ja i Four zdecydowanie nie jesteśmy parą. Four nie wygląda na kogoś, kto pożyczyłby mi swoje ubrania, ale nie mam nic poza dżinsami, więc muszę to przyjąć.
          - Masz, możesz to założyć. – mówi podając mi czarną koszulkę z jednej z jego szuflad.
          - Masz jakieś szorty które mogłabym założyć? – pytam.
          - Hunter, właśnie zrobiłem ci palcówkę. Widziałem już wszystko. – mówi, a moją twarz oblewa rumieniec, prawdopodobnie jest to najbardziej intensywny kolor czerwieni. Pamiętam, co właśnie zrobił, ale gdy o tym mówi, to mnie zawstydza.
          - Nie musisz być zawstydzona, nie zrobiłbym tego gdybym nie chciał. – mówi.
          Przeciągam t-shirt przez głowę i spoglądam w dół. Nawet jeśli nie jestem niska, nie jestem też wysoka.         Koszulka sięga do połowy moich ud. Staram się przekręcić głowę aby zobaczyć, czy chociaż zakrywa mi tyłek, na szczęście tak.
          - Lubię cię w moich ubraniach. – mówi. –Wyglądają na tobie nieźle.
          Moja twarz znowu się rumieni, nie przywykłam do dostawania komplementów od Four. Musi mu się podobać efekt jaki na mnie wywiera, zawsze się czerwienię gdy mnie irytuje.
- Gdzie będę spała? – pytam zmieniając temat.
          - Możesz spać w moim łóżku. – mówi wskazując głową w kierunku dużego czarnego łóżka. Zawsze ubiera się na czarno, ma czarny samochód i jego łóżko też jest czarne. Jestem zaskoczona, że ściany jego pokoju nie są czarne.
          Jego łóżko jest bardzo wygodne i ten koc jest taki miękki, że nie mogę odmówić spania tam. – Okej, ale gdzie ty będziesz spał? – pytam go.
          - W moim łóżku? – mówi, ale brzmi to jak pytanie.
          - Co? – mówię, to by znaczyło, że będziemy spali w tym samym łóżku. – Oh, okej. W takim razie, ja prześpię się na kanapie.
          - Co? Dlaczego? – pyta zdezorientowany.
          - Cóż, nie wiem. Czuję się trochę dziwnie z tym, że mielibyśmy spać w tym samym łóżku… - mówię powoli, przerywając nasz kontakt wzrokowy.
          - Co? Przecież dopiero ci zrobiłem ci-
          - Tak, wiem. – mówię zanim zdąża dokończyć swoje zdanie. – Ale ja po prostu-
          - W porządku. Możesz spać w moim łóżku, ja wezmę kanapę. – mówi.
          - Nie, to twoje łóżko. – mówię i idę w kierunku drzwi.
          - Hunter, - mówi i moje wnętrze po raz kolejny się rozpływa. – chcę, aby było ci wygodnie w moim łóżku.
          Wyraz jego twarzy mówi mi, że jest całkowicie poważny i kłótnia z nim nie ma sensu. – Okej.
          Podchodzę z powrotem do łóżka i siadam na nim. Four zdejmuje swoje spodnie i wrzuca je do kosza za drzwiami. Następnie jego ręce przenoszą się na bokserki. – Co ty robisz? – pytam.
          - Zmieniam bokserki. – odpowiada.
          - Czemu? – zdaje się, że nie mogę przestać zadawać pytać.
          - Ponieważ, kiedy ściskałaś moje ramiona, ja doszedłem w moich spodniach. – mówi zwyczajnie.
          - Oh. – mówię i zasłaniam swoją twarz. Kładę się na łóżku i przyciągam do siebie swoje nogi, nie chcę ogladać jak się przebiera.
          Słyszę jak jego majtki upadaja na podłogę i modlę się, że nie będzie na mnie niczego próbował.
          - Widzę twój tyłek między twoimi nogami. – mówi i chichocze.
          - Co? – mówię i okrywam się kocem tak, aby niczego nie mógł zobaczyć.
          Słyszę, ze Four so mnie podchodzi i tym razem modlę się, aby miał na sobie bokserki. – Nie musisz się przede mną chować. – mówi słodko.
          Myślę, ze się ze mną drażni, ale kiedy spoglądam na jego twarz, wiem, że mówi poważnie. – Dobranoc Hunter. – mówi i wyłącza światło.
          Oczekuję, że wyjdzie z pokoju, ale zamiast tego podchodzi do łóżka i wspina się na nie. – Co ty wyprawiasz? – pytam.
          - Idę spać? – mówi i kładzie się obok mnie.
          - Ale myślałam, ze będziesz spał na kanapie? – mówię. Nawet jeśli w zeszły weekend spędził noc w moim łóżku, nie czuję się dobrze śpiąc z nim w tym samym łóżku po raz kolejny.
          - W porządku Hunter. Odpręż się, obiecuję, że niczego nie będę próbował gdy będziesz spała. – mówi.
          - Okej. – mówię cicho. Obrazy tego, jak próbuje mi coś zrobić podczas gdy ja śpię pojawiają się w mojej głowie. Prawdopodobnie bym się obudziła i go ochrzaniła. Śmieję się na myśl o tym, ale Four mnie słyszy.
          - Co jest takie zabawne? – pyta.
          - Nic. – odpowiadam mu.
           - Powiedz mi. – czy on zawsze jest taki uporczywy?
          - Naprawdę, to nic takiego. – mówię i przekręcam się, więc teraz jestem do niego wykręcona plecami.
          - Okej, cokolwiek powiesz. Dobranoc. – mówi i delikatnie muska moje ramię swoimi chłodnymi palcami. Dostaję gęsiej skórki gdy mnie dotyka, ale szybko zabiera swoją dłoń z powrotem.
          Biorąc pod uwagę jak późno jest, jestem bardzo zmęczona. Wspomnienia dzisiejszej nocy przelatują mi przed oczami i przyłapuję się na uśmiechaniu się. Nienawidzę tego, ale muszę przyznać, że uczucie jego palców we mnie było niesamowite. Nigdy, przenigdy niczego takiego nie doświadczyłam i nigdy nie wyobrażałam sobie, że czułabym się w ten sposób. Nie żebym myślała o tym dużo, ale wciąż.

          Z zamkniętymi oczami i lekkim pochrapywaniem wydobywającym się z ust Four, nareszcie mogę zasnąć. 



______________________________________________________

Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział, ponieważ może się zdarzyc tak, że dostanę skierowanie do szpitala i no. Więc nie bądźcie na mnie źli, przepraszam. 

24 komentarze:

  1. osz kurwa tak czekalam na to od dawna

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurwa czekalam na ta chwilę całe życie! @Jaxon_3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo tak! Wreszcie! :D @_harry_lou

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie to chyba ciesze się, że nie poszli na całość :D Jak dla mnie to chyba jeszcze za wcześnie :D? Nie wiem :D Ale wiem, że chce już 27 :D
    Pozdrawiam Xxxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Zrobił jej placówkę a ona nadal się go wstydzi ^_^ @_harry_lou

    OdpowiedzUsuń
  6. Czemu do szpitala? Jejku

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty rozdzial :* Hunter jest taka urocza z tym wstydzeniem a Four jakis taki wyjatkowo mily ^^
    Pozdrawiam i czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O ja pierdole XD w końcu TO zrobili, ok może nie TO ale jednak COŚ! Oczywiście nie żebym była jakaś zdesperowaną wielbicielką takich scen xd KOCHAM KOCHAM KOCHAM <3 Nie mogę się doczekać następnego! Uwielbiam cię! ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG nie wierzę! Czy ja śnię? O.O Do końca byłam pewna, że Hunter jednak odmówi, a tu proszę jaka chętna! :D W sumie jak mogłaby się niby oprzeć TAKIEMU Harry'emu?? To chyba nie możliwe heheh :P Z niecierpliwością czekam na nexta! :-* Dzięki Ci za to tłumaczenie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Następnyyyyyyy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za przeczytanie notki pod rozdziałem

      Usuń
    2. Ale wcześniej pytałam czemu do szpitala w komentarzach i nie odpisałaś to uznałam że jednak nie dostałaś

      Usuń
  11. :* @1Dakamylove

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudo!!!!!! Uwielbiam ten ff

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy będzie kolejny rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje! ☺