środa, 12 lutego 2014

Chapter 5.

- Idź, ukryj się tam i nie wychodź dopóki ci nie powiem.- Ona mówi do mnie.
- Nie! Gdzie zamierzasz się ukryć? W tym pokoju jest wystarczająco dużo miejsca dla nas obu!- płaczę, nie chcę być jedyną, która się ukryje.
- Hunter, idź tam w tej chwili, będzie dobrze. Nie wychodź stamtąd dopóki nie powiem ci, że możesz. Okej?- pyta.
- Okej.- odpowiadam.
- Obiecujesz?- pyta patrząc prosto w moje oczy.
- Tak, obiecuję.- mówię i wchodzę do małej szafki. Ledwo mieszczę się w tej maleńkiej przestrzeni, nie mogłaby wejść tu ze mną.
Moje serce bije milion razy na minute, krople potu spływają po moim czole. Cicho szlocham i drżę. Szczerze mówiąc, nawet nie wiem co w tej chwili się dzieję. Moje myśli są rozmyte i nie mogę myśleć. Wiem, że ona jest przerażona w tej chwili; chyba ma teraz trudny czas, obmyśla plan wydostania się stąd. Mogę powiedzieć, że jest przerażona i również płaczę, przez jej skomlenie wydobywające się w jej ust.
Czemu nie jestem tą, która nas tu broni? Czemu to ona broni mnie? Nie mogę jej pozwolić ryzykować dla mnie. Racja, mam zamiar wyjść i przekonać ją do pozostania ze mną w szafie, drzwi otwierają się, ktoś tu wchodzi.

Natychmiast budzę się, mam mokre plecy i czoło. Moje serce biję szybciej niż zazwyczaj a mój oddech przyspieszył. Ten koszmar śnił mi się coraz częściej. Nienawidzę go tak bardzo. To tylko przypomina mi o tamtym dniu, wspomnienia odświeżają się w mojej głowie.
Sięgam po telefon aby sprawdzić godzinę. Jest 6:25; pięć minut przed alarmem budzika. Prawdopodobniej lepiej będzie gdy wstanę teraz niż ryzykowanie innego koszmaru. Te zmory sprawiają, że moje życie jest do bani, sprawia, że odechciewa mi się wszystkiego i pragnę zostać w moim łóżku na zawsze.
Na dworze nadal panuje mrok kiedy wchodzę pod prysznic. Dlaczego? Praktycznie jest jeszcze lato. Ciepła woda jest dobra dla mojej skóry pokrytej gęsią skórką. Małe guziczki na mojej skórze znikają powoli, kiedy woda uderza w nie. Wylewam waniliowy szampon do włosów na swoją dłoń i wmasowuję go w skórę głowy.
Gdy wychodzę spod prysznica, rozczesuję włosy i myje zęby. Nigdy się nie maluję, mam czystą skórę, moje oczy wyróżniają się, więc naprawdę nie potrzebuję make-up'u. Ubieram się i schodzę na dół aby zjeść śniadanie. Mój tata jest teraz w pracy ale na szczęście pozostawił trochę jedzenia na kuchence. Naleśniki i jajecznica.
Wyjmuję sok pomarańczowy i keczup z lodówki. Jest wystarczająco dużo soku na jeden kubek. Wyciskam trochę keczupu na jajecznicę a naleśniki polewam syropem. Mój tata twierdzi, że to dziwne, jeść jajecznicę z keczupem ale ja nie zjem jej jeśli nie jest nim polana.
Czuję się w tym domu samotna, nienawidzę tego uczucia. Tak jakbym mieszkała tu sama, naprawdę przeraża mnie życie na środku pustkowia. Warto dodać, że jestem tutaj, sama, w piątek trzynastego, mój pierwszy najmniej lubiany dzień w roku. Czuję jak ktoś tylko czeka aby zrobić chaos.
Siada przy stole z moim śniadaniem i zaczynam jeść w milczeniu. Mój tata naprawdę nie umie ugotować, więc naleśnik jest trochę rozgotowany i nie ma smaku. Syrop, którym go polałam dodał mu go trochę.
Po zjedzeniu umieszczam posiłek w zlewie i udaję się na zewnątrz. Gdy tylko wyszłam przez drzwi uderzyłam się mentalnie w twarz. Mój samochód został wczoraj pod barem, jak dotrę do szkoły? W momencie, w którym postanawiam wrócić sie do mieszkania czarny SUV wjeżdża na podwórko i zatrzymuję się przede mną.
Widzę irytującą twarz Four'a na miejscu kierowcy, trąbi na mnie. Opuszcza okno i krzyczy do mnie
- To miejsce jest straszniejsze niż ostatniej nocy!- mówi.
Stoję w szoku., co on tu robi? Mam na myśli, co on tutaj robi? To jest dość oczywiste. Przyjechał podwieźć mnie do szkoły, ale dlaczego? Dlaczego powinno go to obchodzić? Nie chcę jechać z nim samochodem, zwłaszcza tak długo.
- Zamierzasz wsiąść czy coś?- mówi niecierpliwie.
Jak on pamiętał drogę tutaj? Była ciemna noc i zakręcaliśmy wiele razy. To skomplikowane.
- Nigdzie nie zamierzam z tobą jechać.- odpowiadam i krzyżuję ręce.
Ostatnią rzeczą jaką chcę zrobić to wsiąść do samochodu z nim. Wolałabym zostać tu i przejść się.
- Znów jesteś naburmuszona. Dobra, zostań tu bez możliwości dojazdu do szkoły, sztywniaro. Nie obchodzi mnie co ty chcesz.- krzyczy.
Zamyka okno i odjeżdża. Tak po prostu, już go nie ma. Nie obchodzi mnie, nie chcę z nim nigdzie jeździć.
Wyjmuję telefon i wysyłam wiadomość do Matt'a.
"Cześć, myślisz, że mógłbyś podwieźć mnie dzisiaj do szkoły?"
Odpowiedział natychmiastowo.
"Pewnie, będę w ciągu 15 minut."
"Dzięki." odpisuję.
Wiem, że mogę liczyć na Matt'a kiedykolwiek bym czegoś chciała. On jest dobrym przyjacielem dla mnie i wiem, że zawsze przy mnie będzie. Wracam do mieszkania i czekam aż przyjedzie. Deszcz właśnie zaczął padać.
Wchodzę do salonu i siadam na kanapie. Pilot od telewizora jest na górnej półce, a ja jestem zbyt leniwa by podejść i go zdjąć. Siedzę w ciszy bawiąc się swoimi kciukami.
Kiedy Matt jest niedaleko wysyła mi wiadomość abym wiedziała. Zamykam za sobą drzwi i wychodzę na drogę, wchodzę do samochodu. Na szczęście jest w nim sam, nie ma z nim znajomych.
- Cześć, Hunter.- wita mnie kiedy zapinam pasy.
Ładnie dzisiaj wygląda, ma na sobie zapinaną na guziki koszulkę w kolorach szkoły. Ten strój pasuję mu i pokazuje jego mięśnie.
- Cześć.- odpowiadam, to wciąż niezręczne i chcę aby już ruszył.
Jedyna rzecz, która przy chodzi mi do głowy i mowie ją:
- Jak ci minął dzień?- pytam.
- Właściwie, to jeszcze się nie zaczął.- odpowiada śmiechem.- Ale zapowiada się całkiem dobrze.
No co ty, oczywiście, że jego dzień nie zaczął się jeszcze. Czemu ja zawsze zadaję takie głupie pytania? Nie cierpię kiedy nie mogę nawiązać nawet małej pogawędki. To nie byłoby trudne gdyby nie było mi niezręcznie.
- Więc, gdzie twój samochód?- pyta gdy jedziemy długą, wąską drogą.
- Zepsuł się wczorajszej nocy. Musiałam go zostawić.- odpowiadam upewniając się, że nie zdradzam miejsca, w którym go zostawiłam.
- To dlatego dzwoniłaś do mnie ostatniej nocy? Och nie, zamierzałaś zapytać mnie o podwózkę?- dopytuje.
- Cóż, tak.- przyznaję.- Ale, nie chciałam zawracać ci głowy, byłeś z drużyną.
- Hunter, wiesz, że mógłbym zostawiłbym ich dla ciebie. Wiesz, że wolałbym przyjechać po ciebie.- mówi a ja czuję jak moje policzki rumienią się.
- Taaa, ale nie chciałam też żebyś wiedział gdzie byłam.- odpowiadam nieśmiało.
Myślę, że to nie było w porządku w stosunku do niego.
- Gdzie byłaś?- pyta zaciekawiony.
- W barze...- odpowiadam cicho.
- Bar? Co? Dlaczego?
- Okej, więc, ostatniej nocy ktoś zaczął wysyłać do mnie wiadomości mówiąc, że mam trzymać się od niego z daleka i...
- Trzymać się z daleka od kogo?
- Tego właśnie nie wiem! Pisali do mnie z nieznanego numeru. Nie chcieli mi powiedzieć o kogo chodzi i kto do mnie pisze. To wszystko było takie kłopotliwe.- odpowiadam.
- Okej, więc dlaczego byłaś w barze, w czwartkową noc?- ponownie zapytał.
- Cóż, gdy byłam na stacji jakiś koleś przyszedł za mną. Wyglądał niebezpiecznie i brzmiał lekko nietrzeźwo. Pytał mnie czy wyjdę z nim i kilkoma jego przyjaciółmi, ale oczywiście odmówiłam mu. Nie mam zamiaru wychodzić z nieznanym człowiekiem, który wygląda na 25 lat. Kiedy wróciłam do domu, wtedy dostałam wiadomość mówiącą trzymaj się od niego z daleka. Pomyślałam, że może mieć to z nim związek, więc pojechałam do baru, ponieważ wiedziałam, że nie sprawdzają tam identyfikatorów. Ale nie znalazłam nic, próbowałam wydostać się stamtąd ale mój samochód nie chciał odpalić.- mówię podsumowując całą noc.
- Och, więc jak wróciłaś do domu?- pyta, nie mogę powiedzieć mu, że Four podwiózł mnie.
- Um, tata po mnie przyjechał.- kłamię.
- I nie był zły?
- Trochę, ale nie bardzo.- odpowiadam.- Najprawdopodobniej już o tym zapomniał.- dodaję aby było bardziej przekonująco.
Jestem coraz lepsza w kłamaniu.
- To dobrze. Czy ta osoba nadal do ciebie pisze?- pyta.
On naprawdę robi wszystko aby wiedzieć wszystko o moich sprawach.
- Nie.- mówię mu.
Nie mam ochoty rozmawiać z nikim na ten temat.
Rozmawiamy trochę podczas gdy wjeżdżamy na parking szkolny. Opowiada mi o swojej klasie a ja mu o swojej. Nasze lekcje są tak samo nudne ale wydają się łatwe.
Nie wiem jak wrócę dzisiaj do domu, Matt wraca do domu od razu po zajęciach, ale ja mam lekcje pływania. Mój tata nie może zwolnić się wcześniej z pracy, więc nie mogę na nim polegać.
- Chcesz żebym odwiózł cię do domu po lekcjach pływania?- Matt pyta kiedy wychodzimy z jego samochodu.
Deszcz nie pada już tak bardzo jak jeszcze godzinę temu, ale wciąż lekko rosi więc zakładam kurtkę.
- Uch, nie, jest w porządku. Mam podwózkę.- Znów kłamię.
Muszę zatrzymać mój nowy nawyk.
- Jesteś pewna? To żaden problem.- mówi kiedy wchodzi przez główne drzwi szkoły.
Od razu czuć tu depresję.
- Tak, jestem pewna.- Uspokajam go.
Pożegnaliśmy się i poszliśmy w swoje strony. Staję na chwilę przy swojej szafce i zostawiam w niej trochę książek. Gdy otwieram szafkę czuję czyjś wzrok na sobie. to tak jak szósty zmysł. Zawsze czuję gdy ktoś na mnie patrzy.
Odkręcam głowę i wiedzę Four, który stoi dziesięć szafek dalej. Jego spojrzenie odwraca się gdy tylko patrzę w jego stronę. On jest bardzo irytujący i dziwny.
Zadzwonił dzwonek oznajmiający aby uczniowie kierowali się do swoich klas, więc ruszyłam w kierunku sali od angielskiego. Pan Cleary stał w drzwiach witając ludzi wchodzących do pomieszczenia. Staram się nie nawiązywać z nim kontaktu ale gdy w nie spoglądam, jego oczy spotykają moje.
- Dzień dobry, panno Goode.- mówi uśmiechając się lekko.
- Dobry.- bełkocze wchodząc do klasy.
Siadam na tym samym miejscu co wczoraj. Mack siedzi teraz na miejscu obok mnie i uśmiecha się do mnie, co odwzajemniam.
- Cześć, Hunter!- piszczy gdy siadam.
Boże, jej głos jest najbardziej irytującą rzeczą i naprawdę nie lubię być wokół ludzi, którzy mają wiele energii, tak jak ona, to przyprawia mnie o ból głowy.
Odzywa się dzwonek, Four wchodzi do sali prawie spóźniony. Siada kilka miejsc ode mnie, tak jak zrobił to wczoraj. Znowu nie ma plecaka, tylko zeszyt i długopis.
Pan Cleary wchodzi do klasy i zamyka za sobą drzwi. Sprawdza obecność i klasa zajmuję się pisaniem notatki o esejach. Nigdy nie wiedziałam jak dużo trzeba wiedzieć aby go napisach. Four śpi przez cały wykład, trzymając głowę na ławce.
- Okej, przez ostatnie dziesięć minut musicie znaleźć sobie partnera. Zrobicie krótki komiks o essajach. Możecie to zrobić śmiesznie, smutno, wesoło, nie obchodzi mnie to. Tylko, musi być o esejach.- Pan Cleary powiedział podczas rozdawania rubryk.
Odwróciłam się do Mack. Prawdo podobnie będziemy partnerami przez całą klasę.
- Będziemy partnerami.- Usłyszałam czyjś głos.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Four'a siedzącego na mojej ławce.
- Co?- pytam zagubiona.- Mack jest już moją partnerką.- mówię mu.
- Spadaj Mack. Ona jest moją partnerką.- mówi, posyłając Mack groźne spojrzenie.
- Okej, co? Nie. Jestem w parze z Mack, dlaczego miałabym być w parze z tobą. Nie wiem nawet...
- Jest okej, Hunter. Będę w parze z Angie.- Przerywa mi Mack.
Mruga do mnie i porusza brwiami.
- Baw się z nim dobrze.- szepcze do mojego ucha przed wyjściem z sali za Angie.
- Nie możesz tak robić. To było niegrzeczne. Ona była moją partnerką i dlaczego miałabym kiedykolwiek chcieć być z tobą w parze?- mówię cierpko.
Wolę nie mieć partnera niż być z nim w parze.
- Jaka szkoda, teraz jesteśmy partnerami.- mówi i siada na krześle Mack.
- Szkoda dla ciebie, ponieważ zamierzam pracować sama, nie chcę pracować z tobą.- Podnoszę rękę.
- Tak, panno Goode?- Pan Cleary zapytał gdy zauważył moją dłoń.
- Czy mogę pracować sama?
- Nie, przepraszam. To jest partnerski projekt, coś w rodzaju przełam lody. Poznaj swojego partnera.- odpowiedział następnie siadając przy swoim biurku.
- Świetnie.- mamroczę pod nosem.
- Co to było?- Four pyta.
Boże, dlaczego on musi wszystko wiedzieć?
- Nic.- wzdycham.- Więc, co chcesz zrobić w tym komiksie?- pytam.
- Wyjdź ze mną dzisiaj.- mówi znikąd.
- C-co?- mówię wyraźnie analizując co właśnie powiedział.
- Powiedziałem.- Zaczął powoli.- Wyjdź ze mną dzisiaj. Chcę gdzieś z tobą iść.





________________
przepraszam na literówki i błędy
nio to się dzieję omg *o*

Dziękuję za 1000 wyświetleń <3


CZYTASZ=KOMENTARZ

8 komentarzy:

  1. - Powiedziałem.- Zaczął powoli.- Wyjdź ze mną dzisiaj. Chcę gdzieś z tobą iść.

    Mogę już umrzeć? Omg, to jest awww jwbhvejriwk Najpierw po nią przyjechał i tak awww jnher
    Ok, to jest idealne, to jest wdjche
    Ej, ale oni są świetni. Kocham Foura i nawet głupią Hunter, która jest chłopakiem.
    Mamy nowy bromance <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakochałam się w tym aww
    To jest takie haibzviajzxgua *-*
    Tylko ciekawi mnie to ,dlaczego akurat Four. To dziwne.
    Czekam na kolejny x

    Twoja
    @ily_my_harry

    OdpowiedzUsuń
  3. Totalnie nie pojmuje zachowania Four'a i strasznie mnie ciekawi kto wysyłał do niej te smsy i dlaczego :o, Czekam na kolejny x
    @EdziaCyrklaff

    OdpowiedzUsuń
  4. omg hahah, Four mnie rozbawił 'chcę gdzieś z tobą iść'
    brzmi jak ośmiolatek, który mówi 'mamo, chce loda' i koniec dyskusji xd
    czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny ftdhigrdhjxr
    Uwielbiam czytać opowiadania w czasie teraźniejszym! Bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Rozdziały są nie za krótkie, nie za długie i to mi się podoba ;)))
    Od przeczytania pierwszego rozdziału zastanawia mnie tylko jedno, o co chodzi z tym całym wypadkiem. I jeszcze ten sen.. Ale myślę, że w następnych rozdziałach wszystko się wyjaśni ;))
    Z niecierpliwością czekam na nn ;))
    @mxleyqueen

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chcę już Harry`ego fingered zzz lol. Hunter :( ok

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaa chcę już nowy rozdział *0*

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytać zaczęłam dopiero teraz, ale już mnie zaciekawiło, zaraz się wezmę za poprzednie części i czekam na nexta :) Pozdrawiam @HoranFever4ever

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje! ☺