- Co?- to wszystko co udaję mi się powiedzieć; jestem w szoku, to jakiś żart?
- Jesteś głucha? Mówię, że chcę wyjść gdzieś dzisiaj z tobą. Przyjadę po ciebie o siódmej.- mówi; jego ton wydaję się ostry.
- Czemu miałabym chcieć wyjść dzisiaj z tobą? Jesteś dupkiem. Tak czy inaczej, nie jesteś w moim typie.
Nienawidzę kiedy jest bipolarny. Ponadto, dlaczego miałabym gdzieś z nim wyjść skoro nawet nic o nim nie wiem?
- Nie jestem w twoim typie? Więc, jaki jest twój typ? Snobistyczny, bogaty dzieciak ubrany w sweterki i dopasowane skarpetki? Te z gównem, na które układają włosy?- mówi cierpko.
- Żel. To się nazywa żel do włosów.- odpowiadam.
- Nie obchodzi mnie jak się nazywa to gówno. Dlaczego lubisz takich ludzi? Oni są nudni. Nigdy nie żyli na krawędzi. Ubierają głupią kratę.- mówi patrząc na swoje ręce.
- Cóż, może lubię taki styl życia. Podoba mi się mój sposób na życie, nie chcę życia na krawędzi.- mówię powtarzając po nim kilka ostatnich słów.
- Jesteś prawdziwą sztywniarą. Wiesz co? Ja już nawet nie chcę żebyś gdziekolwiek ze mną wyszła.- mówi, on jest taki niedojrzały.
- Nie zamierzam nigdzie iść. Mam plany.- kłamię i dzwoni dzwonek.
On jest pierwszym, który wychodzi z klasy kiedy inni dopiero się pakują.
Zabieram swoje rzeczy i wychodzę z sali. Dlaczego on mnie tak bardzo rozpala? Myślę, że nie jestem przyzwyczajona do bycia otoczoną przez ludzi takich jak on; niegrzeczny, okropny palant. I dlaczego obchodzi go mój typ chłopaka? Ja nie jestem w jego typie, a on nigdy nie będzie w moim.
Reszta dnia mija szybko, prawdo podobnie dlatego bo jest piątek. Kiedy słyszę ostatni dzwonek tego dnia, wychodzę z klasy i kieruję się do szafki odłożyć zeszyty.
Znowu, Four stoi przed szafką obok mojej, zapalniczka w jego dłoni rozpala się i gaśnie. Kiedy przechodzę obok chłopaka czuję jego spojrzenie na sobie. Tym razem nie zignoruję tego.
Zatrzymuję się i biorę głęboki wdech. Odwracam się w jego stronę a on odwraca wzrok
- Czemu? Czemu zawsze mi się przyglądasz?- pytam.
- Nie patrzę się na ciebie.- odpowiada zwyczajnie.
- Tak, patrzysz. Czuję to, za każdym razem kiedy przechodzę obok.
- Cóż, twoje zmysły muszą być wyłączone bo nie patrzyłem na ciebie.
- Zawsze widzę jak odwracasz wzrok, kiedy się odwracam.
- Nie, nie widzisz.- odpowiada.
- Tak, robisz to.- mówię i kładę dłoń na biodrze.
- Nie, nie robię.- Naśladuje mój głos.
- Czemu jesteś taki trudny?
- Nie jestem tym, który jest tu trudny.
Przewracam oczami i wydaje z siebie głośne westchnienie.
- Żegnaj.- mówię przed odwróceniem się i ruszeniem w stronę szafki.
- Do zobaczenia później.- odpowiada zwyczajnie. On zwykle irytuje mnie. On naprawdę mnie irytuję i może nawet nie myśleć o ponownym spotkaniu.
Podchodzę do szatni, jest tu kompletnie pusto. Światła są zgaszone a po trenerze nie ma śladu.
- Halo?- mówię aby sprawdzić czy faktycznie nikogo tu nie ma.
Słyszę głośne kroki osoby, która idzie w moim kierunku. O nie. To nie może stać się ponownie. To się nie dzieję. Nie jestem gotowa aby ponownie to przeżyć. Ogarnia mnie panika, czuję, że się pocę.
Biegnę w kierunku drzwi wejściowych i gdy zamierzam je otworzyć, dziewczyna z drużyny pływackiej woła mnie
- Hunter?
Odwracam się w jej stronę i widzę dziewczynę trzymającą swój sprzęt. Nie znam jej imienia, ale wydaję mi się, że jest stopień niżej ode mnie.
- Tak?
- Lekcję pływania są dzisiaj odwołane. Najwidoczniej trener jest chory, więc wszyscy mogą iść do domu.- informuję mnie.
- Och, okej, dzięki.- mówię i wychodzę z szatni.
Wyjmuję telefon i pisze do Matt'a. Mam nadzieję, że nadal tu jest.
"Hej, jesteś jeszcze? Pływanie odwołane"
Kilka minut później Matt nadal nie odpisuję. Co jeśli już pojechał? Jak wrócę do domu? Na szczęście Matt odpisuję sekundę później.
"Nie, jestem w swoim samochodzie. Potrzebujesz podwózki?"
"Tak, dzięki. Wyjdę w sekundę" odpowiadam.
Wiem, że nie będzie miał nic przeciwko odwiezienia mnie do domu. Wychodzę ze szkoły i idę prosto do samochodu Matt'a. Czeka na mnie w aucie i włącza ogrzewanie na drogę.
- Cześć, dziękuję ci bardzo. Obiecuję, będę miała swój samochód spowrotem jutro.- mówię kiedy wchodzę do samochodu. Ciepłe powietrze w środku, sprawia, że czuję się dobrze. Powietrze na zewnątrz jest zimne.
- To nie problem, serio.- Upewnia mnie.
- Dzięki.- mówię i zapinam pas.
- Więc, czemu odwołano trening?- pyta.
- Ktoś powiedział, że trener jest chory. Nic wielkiego. Ale właściwie, jestem zadowolona, jestem trochę wyczerpana i naprawdę nie czuję się na siłach aby dzisiaj trenować.- odpowiadam.
Oprócz pływania jest naprawdę nudno.
- No cóż, myślę, że wszystko poszło po twojej myśli.
- Tak, też tak myślę.
Nie wiem co mogę więcej powiedzieć. Nie mam o czym z nim rozmawiać.
- Więc, dzisiaj piątek trzynastego.- Matt odzywa się a mnie przechodzą dreszcze.- Masz jakieś mroczne plany?
- Nie.- śmieję się.- Nigdy nie mam planów na piątek trzynastego, mam zamiar to utrzymać.- mówię to co mam na myśli
Nie chcę zostać wciągnięta w czyjąś zbrodnię.
- To samo. Mam trochę przypuszczeń co do tego dnia. To znaczy, pamiętasz dzień, w którym zamordowali kogoś? W piątek trzynastego?- pyta.
Tak,pamiętam ten dzień dokładnie, 2 lata temu, mój pierwszy rok w liceum.
- Tak! I sprawa nie została nigdy rozwiązana? Tak, pamiętam to.- mówię.
Myślenie o tym sprawia, że moje serce biję trochę szybciej.
- Może to dlatego, że nikt nie wie kto zabił tą osobę. Może to coś ich zabiło.- powiedział najbardziej upiornym głosem.
Mit o każdym piątku trzynastego głosi, że Jason wychodzi i zabija przypadkowych ludzi. W filmach, bohaterowie zawsze na końcu zabijają Jason'a, ale z każda kolejną częścią ożywa. Ten mit jest głupi, ale nadal przeraża mnie, w ten dzień. Czuję, że ludzie inspirują się opowieściami i jego ubiorem.
- Wątpię w to. To tylko głupi mit. Prawdziwy Jason nie istnieje, Matt.- śmieję się a chłopak do mnie dołącza.
- Taa. Ale jak przerażające jest, że on faktycznie żył?- pyta.
Drżę na samą myśl.
- Szczerze mówiąc, nie ruszałby się pewnie z większego miasta czy coś.
W naszym mieście jest tak mało ludzi, że prawdo podobnie on zabił połowę mieszkańców. Zawsze twierdziłam, że jeśli byłby prawdziwy, mógłby przyjść do mojego domu, ponieważ mój dom jest bardzo odizolowany, i próbował zabić mojego tatę i mnie. Tata zawsze zapewniał mnie, że on nie istnieje, a jeśli nawet to by go pokonał. Zawsze śmieję się z tego, ponieważ mój tata nie jest wychudzony, ale nie mogę wyobrazić sobie jego próbującego kogoś pobić.
- Taa, musiałbym ciągle z tobą chodzić. Nie ma mowy, mieszkam w małym miasteczku, w którym byli ludzie tacy jak on.- On mówi.
- Są tu ludzie tacy jak on. Oni po prostu nie wracają do życia.- odpowiadam.
Mam na myśli to, że istnieją mordercy, którzy nie zabijają wielu ludzi dla zabawy.
Resztę drogi spędzamy na rozmowie o przyszłym roku. Matt zamierza przenieść się do Oregon'u. Dostał już stypendium za koszykówkę.
Chcę opuścić to miasto tak bardzo, ale nie sądzę żeby mój tata miał tyle pieniędzy aby opłacić uczelnie państwową. Potrzebuję cudu i dużego stypendium. Tak naprawdę nie myślałam do jakiej szkoły chcę iść, ale zawsze myślałam, że w Nowym Jorku będzie fajnie. Lubię to miasto. Tata zabrał mnie tam raz kiedy miał podróż służbową, ale miałam wtedy tylko 10 lat. Nie odwiedziłam fajnych miejsc. To był jedyny raz kiedy wyjechałam tego miasta.
To bardzo nudne miejsce i chcę cieszyć się z otoczenia kiedy się wyprowadzę.
- Dzięki za podwózkę!- mówię do Matt'a i wychodzę z pojazdu.- To ostatni raz kiedy proszę o podwózkę, mam taką nadzieję!- Wychodzę na podjazd.
- Jest dobrze, Hunter! Jeśli będziesz potrzebowała podwózki wystarczy, że mi powiesz, i nie jeździj więcej do barów w nocy!- mówi i daję mi lekki uśmiech.
- Okej tato.- odpowiadam i śmiejemy się.- Do zobaczenia później!
- Pa, Hunter.- Macha mi i odjeżdża.
Wyjmuję kluczę z mojej torby. Gdy tylko otwieram drzwi czuję ciepło bijące ze środka. Zamykam szybko drzwi próbując aby nie uciekło za dużo ciepła. Przemierzam dom , zasłaniam wszystkie zasłony i zamykam okna. Lubię czuć się bezpieczna kiedy jestem sama w domu.
Kiedy kończę otwiera lodówkę i szukam czegoś do jedzenia. Widzę trochę pizzy na talerzu, więc wyjmuję ją aby trochę się ogrzała.
Kiedy moje jedzenie jest ciepłe biorę laptopa i szukam najbliższej pomocy drogowej. Dzwonię do pierwszego.
- Witam, Armstrong Towing. W czym mogę pomóc?- Kobiecy głos odzywa się w słuchawce.
- Witam, potrzebuję scholowania mojego samochodu. Nie mogłam nim zapalić ostatniej nocy więc zostawiłam go w tamtym miejscu.- mówię; nienawidzę rozmawiać przez telefon, ponieważ to trochę niezręczne.
- Okej. Jaka marka? Potrzebuję adresu twojego domu i lokalizację samochodu.- Kobieta mówi.
Mówię jej wszystkie informację, o które pytała i rozłączam się. Ona powiedziała, że mój samochód powinien do mnie wrócić w ciągu dwóch godzin.
Wyjmuję swoją pizze z mikrofali i siadam na kanapie. Włączam telewizję. Przełączam kanały szukając czegoś interesującego. Leci Amerykański wojownik ninja. Ten program jest bardzo interesujący. To niesamowite jak ludzie mogą być wysportowani. Nigdy nawet nie mogłam spróbować akrobacji, których i ludzie robią.
Po skończeniu pizzy wyłączyłam telewizor i weszłam po schodach do swojego pokoju. Prawdo podobnie powinnam odrabiać pracę domową abym nie musiała martwić się nią w weekend, ale jestem naprawdę zmęczona. Decyduję się wziąć krótką drzemkę a potem może zacznę robić lekcje.
Zmieniam ubranie na bardziej wygodne, długie spodnie i koszulkę. Związuję włosy w kucyka na czubku głowy i wślizguję się pod kołdrę. Czuję jak powoli zasypiam.
***
Obudziło mnie lekkie pukanie w drzwi.
- Hunter?- Usłyszałam głos mojego taty.
Jestem na wpół śpiąca kiedy wymawia moje imię więc nie odpowiadam.
Wciska swoją głowę między drzwi. Kiedy widzi, że obudziłam się wchodzi i zamyka za sobą drzwi.
- Hej, dzieciaku.- mówi i siada na krawędzi łóżka.
- Hej, tato.- odpowiadam i pocieram oczy.
Ciągle próbuję je otworzyć. Sprawdzam godzinę w telefonie, jest 7:04. Wow, spałam 4 godziny?
- Co porabiałaś?
- Spałam, czułam się śpiąca kiedy wróciłam do domu ze szkoły i chciałam się zdrzemnąć. Wow, nie mogę uwierzyć, że spałam tak długo. Musiałam być naprawdę zmęczona.- mówię i siadam.
- Działo się coś ciekawego w szkole? Coś o czym powinnaś powiedzieć swojemu staruszkowi?- pyta a moje brwi unoszą się w dezorientacji.
- Nie?- odpowiadam, brzmiało to bardziej jak pytanie.
- Jesteś pewna?- pyta z uśmiechem na twarzy.
Dlaczego zachowuje się tak dziwnie?
- Tak, jestem pewna, dlaczego pytasz?
- Ponieważ myślę, że ten młody mężczyzna na dole czeka by zabrać cię na randkę.- mówi a jego uśmiech rośnie.
- C-co?
Kto jest na dole? Matt?
- Taa, powiedział, że czeka aż będziesz gotowa.- odpowiedział
- K-kto?- pytam prostując się.
Jestem wybudzona jeszcze bardziej.
- Uch, Nie pamiętam jego imienia. Było bardzo dziwne, coś jak Three? Nie, myślę, że to było... Four?- odpowiada.
________________
Hejka
mamy tu 6 rozdział :D
Four zaprosił Hunter na randkę awwwwh
co z tego, że się nie zgodziła xd pf i tak po nią przyszedł xdd
CZYTASZ=KOMENTARZ
Jej jaki fajny rozdział ;)))))
OdpowiedzUsuńHa! Wiedziałam, że Four po nią przyjedzie! To było do przewidzenia ;)
Ale się wystraszyłam jak Hunter była sama w szatni i ktoś szedł lol Czyli też kiedyś coś takiego było i dlatego miała ten wypadek?
Czekam na następny <3 ILY <3
@mxleyqueen
super rozdział! nie mogę się doczekać kolejnego :))
OdpowiedzUsuńkmdsbhvrfe
OdpowiedzUsuńPRZYSZEDŁ PO NIĄ... AWW <3
ON JEST AWWWW
A ONA JEST GŁUPIA AWWW
I CO JEJ SIĘ PRZYTRAFIŁO?
JEJUUUU UMRE, DAWAJ DALEJ NO PLIIIIZ JUZ
Omg jejku jaką niespodzianka.
OdpowiedzUsuńMyślałam ,że Four sobie odpuści ,a nagle randka?
Ten rozdział jest cudowny ,taki hsjkavdusksbus *-*
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział x
Twoja
@ily_my_harry
Awwwww Four jest kochany, widać że się nie poddaje :) Z niecierpliwością czekam na nexta :) Pozdrawiam @HoranFever4ever
OdpowiedzUsuńGeosfriegeuftehe świetny rozdział ♡ ♥ ♡ ♥ ♡ ♥ ♡ ♥
OdpowiedzUsuńCzytam te tłumaczenie od 2 rozdziału i czuję ciągle niedosyt. Chcę wiedzieć więcej! Ten ff jest dziwny i intrygujący, w pozytywnym znaczeniu, oczywiście. Świetnie spisujesz się w roli tłumaczki. Czekam na kolejne rozdziały. Trzymaj się! x
OdpowiedzUsuńdopiero dzisiaj zaczęłam czytać Twoje opowiadanie i właśnie Hunter i Four umilają mi podróż pociągiem :D
OdpowiedzUsuńkiedy w końcu dowiemy się co wydarzyło się hunter ? :o i gdzie jej mama?!
A Harry czy też Four jest mistrzowski, zastanawiam się kiedyś posika się od tej zabawy z ogniem :D
BUZIAKI!
@oliczek_
Hahhaha boooże nie wierzę w to xd.
OdpowiedzUsuńEj on jest strasznie niezdecydowany.. najpierw mówi ze chce potem że nie, a później sstoi pod jje drzwiami ;D
I reakcja jej ojca bezcenna <3