Powoli naciskam spust, słyszę ciche kliknięcie po którym następuje głośny wybuch.
Uderzenie z pistoletu odpycha mnie i wpadam na Four'a. Wystrzelona kula uderza w krawędź tarczy. Kilka nietoperzy odlatuje po uderzeniu.
- O mój Boże, zrobiłam to! Trafiłam!
Jeszcze ani razu w życiu nie zrobiłam czegoś takiego w moim życiu. To uczucie jest bardzo inne. Czułam się bardziej podekscytowana. Strzeliłam z broni.
- Dobra robota, nie jest źle jak na pierwszy raz.- mówi.
- Och, jakbyś mógł zrobić to lepiej.- jestem teraz bardziej pewna siebie.
- Chcesz zobaczyć?- pyta a uśmieszek wkrada się na jego twarz.
- Taa, chcę zobaczyć.- odpowiadam.
Four podszedł do swojej strzelnicy. Ładuje broń w dosłownie dwie sekundy.
- Widzisz ten pomarańczowy cel na górze tego drzewa, o tam?- pyta wskazując na punkt.
Spoglądam w góre i widzę jasno pomarańczowe kółko na szczycie wysokiego drzewa. Który kołyszę się trochę na drzewie.
- Taa.
- Więc, patrz na to.- odpowiada.
Zwraca pistolet w stronę szczytu drzewa i odbezpiecza. Nierze długie wdechy i wydechy. Jego ręce są odprężone i wygląda na skącentrowanego na jasno pomarańczowym objekcie kołysząc się tam i z powrotem w stronę nieba.
Kładzie z powrotem palce na spuście i wystrzela. Pocisk przemieszcza się bardzo szybko, nie widzę go w powietrzu. Sekundę później pomarańczowy cel podskakuję i upada, porusza się od uderzenia kuli. Ledwo dostrzegam maleński otwór, marty w środku tarczy.
Four obraca broń w swoich palcach i dmucha w jej czubek.
- Nadal twierdzisz, że nie zrobie tego lepiej?- pyta przybierając zarozumiały uśmiech.
- Och, zamknij się, jesteś doświadczony. To był mój pierwszy strzał.- mówię próbując bronić siebie.
To prawda, powiedział, że to jego ulubione zajęcie, więc musiał praktykować to od dawna, kiedy to był mój pierwszy raz i włąsciwie, trafiłam w cel.
- Masz rację; za moim pierwszym razem trafiłem w kolesia obok.- powiedział a jego zarozumiały uśmiech znikł z jego twarzy.
- C-co?- Czy on go zabił?
- Żartuję; rozluźnij się trochę. Musisz rozpoznawać żarty.- odpowiedział czochrając moje włosy.
Zbieram swoje włosy i przykładam je do szyi, poza jego zasięg.
- Potrafię żartować.
- Okej. Więc ćwicz. Dąż do czegoś trudniejszego.- Wręcza mi futerał z nabojami.- Przeładuj to, weź tylko kilka kul i otwórz to tutaj.- Otworzył uchwyt mojej broni ujawniając sloty na pociski.- Poprostu wrzuć tu kilka naboi. Kliknięcie upewni cię, że jest zamknięte.- Ponownie wręczył mi małą broń.
- Och, prawie bym zapomniał.- powiedział sięgając do swojej kieszeni.- Może będziesz to potrzebować.- Wręczył mi parę śmiesznie wyglądających okularów.
- Po co to?- pytam biorac od niego okulary.
Mają śmieszny, niebieski kolor i wyglądają jakby należały do starego dziadka.
- To ochroni twoje oczy, jeśli nabój eksploduje w pistolecie będziesz musiała mieć osłonione oczy.
- Nabój eksploduje!?- Nie wiedziałam, że to możliwe!
- Spokojnie, to rzadko się zdarza. Baw się dobrze i strzel w tak dużo rzeczy jak to możliwe.- powiedział i wrócił do strzelania.
Stałam w lekkim szoku. Nie jestem przyzwyczajona do posiadania broni i nie ważne jak długo będę strzelać nie sądze abym kiedykolwiek miała ponownie broń w dłoniach. Metal jest zimny i gładki.
Rozglądam się po strzelnicy i szukam czegoś do zesztrzelenia. Średnich rozmiarów, niebieski cel, przyczepiony jest to środka drzewa. Jest trochę dalej od poprzedniego.
Dążyć do czegoś trudniejszego, słysze głos Four'a w mojej głowie. Nie jest zbyt oddalony od poprzedniego, więc powinnam być w stanie trafić w to.
Śledzę każdy krok, który Four mi pokazał. Zamknęłam lewe oko, tym samym dominujące zostawiając otwarte, rozstawiam stopy w tej samej odległości co ramiona, powoli uginam kolana i owijam lewą ręke wokół uchwytu z drugiej strony. Kciuki kieruję w stronę celu i odbezpieczam spust. To uczucie jest bardzo dziwne, czuję się jakbym celowała w kogoś i miała zamiar go zabić. Utrzymuję równowagę a następnie pociągam za spust.
Otwieram oczy kiedy słyszę uderzenie naboju w tarczę. Prawdopodobnie powinnam spróbować zostawić oczy otwarte kiedy strzelam. Patrzę w cel aby zobaczyć gdzie uderzyła kula. Jest tam dziura w martwym punkcie tarczy. Uśmiecham się na swoje osiągnięcie; jestem w tym naprawdę dobra.
- Dobra robota. To było imponujące.- Usłyszałam za sobą nieznajomy głos.
Odwracam się i widzę starszego chłopaka stojącego z amną. Wyglądał na 25 lat. Miał opaloną skórę, ciemne włosy i jasne oczy.
- Dziękuję.- odpowiedziałam; nie wiem kim on jest ale cos w nim jest niepokojące.
- To jest twój pierwszy raz tutaj?- Brzmi przyjaźnie ale mój instynk podpowiada mi, że taki nie jest.
- Um, taa.- Przenosze wzrok na moje stopy.
Nie chcę utrzymywać z nim kontaktu wzrokowego.
Utrzymuję spojrzenie i czekam aż on powie coś innego ale nie robi tego.
- Z kim rozmawiałaś?- Słyszę pytanie Four'a.
Spoglądam w górę i widze Four'a, który stoi z dużą bronią w rękach a na jego twarzy widac zmieszanie.
- Co? To było...- Przestaje kiedy jego wyraz twarzy wciąż jest zmieszany i ciekawski.
- To było co?
- Nic, nie ważne.- Obracam się dookoła.
To bardzo dziwne, gdzie on poszedł?
- Powiedz mi. Co jest nie tak? Wyglądasz na troche niespokojną.- Szczerze mówią, czuję się trochę nieswojo.
- To przez tego kolesia.
- Jakiego kolesia? Kogo? Jak miał na imię?- Four wypluwa wszystkie te pytania.
Rozgląda się po całym miejscu aby znaleźć faceta, o którym wspomniałam.
- Nie wiem. Ale on odszedł.- Również rozglądam się dookoła.
- Więc, jak on wyglądał?- On zmienia się nagle.
- Nie wiem, um, wysoki, ciemne włosy, opalona skóra, ciemne oczy. Miał wysokie kości policzkowe i głęboki głos.
- Co!?- Zaczyna chodzić tam i spowrotem po twardej ziemi.
Wygląda na przejętego i zdenerwowanego.
- Co do ciebie mówił?- pyta nerwowo.
Dlaczego to jest dla niego ważne?
- Powiedział mi tylko, że mój strzał był imponujący. To wszystko, dlaczego? Widzisz w tym coś złego?
- Nic, To nic.- Jest trochę spokojniejszy.
Przestał chodzić w tą i spowrotem.
- Powinniśmy iść.
- Nie byliśmy tu długo. Zdąrzyłam strzelić tylko 2 razy.
- Cóż, tak czy inaczej, niedługo zamykają. Chodźmy.
Nie chce rozpocząć z nim kłótni, znów byłby dupkiem kiedy było zaskakująco miło tego wieczora. Wzdycham i kiwam głową.
- Nie martw się; wrócimy tu kiedyś.- Uśmiechnął się.
Znowu mnie tu zabierze? Nie zamierzam ponownie z nim wychodzić, to koniec.
On pakuje cały ekwipunek i idę za nim do lady, gdzie siedzi koleś z dziwnie stojącymi włosami.
- Tak szybko?- pyta.
- Taa, mamy dziś dobry dzień.- Four mówi uśmiechając się do faceta za kontuarem.
Wyjął kartę z kieszeni i podał mężczyźnie.
- Dam ci większą zniżkę ze względu na twoją śliczną koleżankę.- Kiwnął głową w moją stronę i posłał mi przerażający uśmiech.
Jego zęby są żółte i jestem pewna, że kilku mu brakuje.
- Dzięki stary.- Four powiedział.
Zauważyłam duży karabin zawieszony po drugiej stronie pokoju. Jest złoty i prawie większy ode mnie. Podchodze do niego i podziwiam. Naprawdę nie lubie broni i nie interesuję się nimi, ale ten jest naprawdę fajny.
Napis na nim mówi Proszę nie dotykać, więc zachowuję mały dystans od niego, ale moje oczy nadal przyklejone są do niego.
Słysze jak Four szczepcze coś do faceta za ladą, ale nie mogę wyłapać co on mówi.
- Nie wiem stary, możliwe. Nie mam dobrej pamięci.- Słyszę mężczyzne zza lady.
Mogę powiedzieć, że próbował być cichy, ale nie wyszło mu.
Four odpowiada mu coś cicho, lecz nadal nie mogę tego usłyszeć. I ponownie koleś za ladą odpowiada i mogę usłyszeć co.
- Zrobione.
- Dzięki.- Four odpowiada i podchodzi do mnie.- Gotowa?
- Taa, chodźmy.- Podążam za nim do drzwi.
Kiedy podchodzimy do samochodu nie rozmawiamy, więc próbuję nawązać konwersację.
- Więc, o czym rozmawiałeś z tamtym gościem?- Jestem bardzo ciekawa, rozmawiali bardzo cicho i nie słyszałam ich.
- Nic co powinno cię obchodzić.- odpowiada kiedy wsiada do auta.
Kiedy kiesteśmy już w jego samochodzie deszcze zaczyna padać. Nie jestem zaskoczona, ponieważ jest to do przewidzenia w Oregonie.
Mój brzuch burczy i zauważam, że nie jadłam dzisiaj nic na obiad.
- Jesteś głodna?- Musiał usłyszeć mój burczący brzuch.
- Um, troszkę? Ale zjem kiedy wrócę do domu.
- Okej, jeśli odstawił bym cię teraz do domu, a jesteś głodna, zachowałbym się jak dupek. Obiecuję, nie będę palantem, więc chodźmy coś zjeść.- Odpalił silnik.
- Gdzie jedziemy?
- To zależy, gdzie chcesz?
- Nie dam o to; mogę jechać gdziekolwiek." Mam to na myśli; naprawdę nie zauważyłam jak bardzo jestem właśnie głodna.
- Co powiesz na chińszczyznę?- pyta.
- Taa, to brzmi dobrze.- To naprawdę świetnie brzmi.
- Okej, chińszczyzna to jest to.- Wyjeżdża z parkingu w środku pustkowia.
Jedziemy 45 minut, wróciliśmy do głownej części miasta. Nie ma ruchu na drodze, ponieważ jest piątkowa noc. Dojeżdżamy do mojej ulubionej chińskiej restauracji.
Kiedy wychodzimy z auta deszcze pada mocniej, gdy docieramy do wejścia jesteśmy przemoczeni.
- Myślę, że powinenem zaparkować bliżej.- On się śmieję.
- Taa, prawdopodobnie to byłby dobry pomysł.- odpowiadam.
- Cześć, witajcie w Jin Jin! Stolik dla dwojga?- Niska azjatka powitała nas kiedy podeszliśmy do niej.
- Tak, proszę.- Four mówi.
- Proszę za mną.- Prowadzi nas do stolika.
Idziemy za nią do małego stoliczka dla dwóch osób. Podaje nam menu i odchodzi.
- Ja już wiem co zamówię.- mówię. - Przychodzę tu cały czas z moim tatą.
- Więc, jest dobra? Co polecasz?
- Zależy, co lubisz?
- Szczerze, zjem wszysztko.- odpowiada i zaczynamy się śmiać.
- Cóż, właściwie to brałam tu tylko jedną rzecz. Podobnie jak mała dziewczynka, zamawiałam tylko kaurczaka w pomarańczach i smażony ryż. To dość dużo jak na jedyne co jem tutaj.- mówię.
- Brzmi dobrze, wezmę to samo.- Odkło.zył swoje menu obok mojego.
- Więc,- zaczynam.- dlaczego zdecydowałeś się zabrać mnie dzisiaj.- podpieram się dłonią pod brodę.
- Nie wiem, wyglądałaś na osobę, która potrzebuję trochę zabawy.
- Och.- mówię i przerywam kontakt wzrokowy z nim.
To było oczywiste, wyglądam jak przygnębiony szczeniak.
- To nie jedyny powód, jest w tobie coś bardzo innego, bardzo interesującego. Chcę cię poznać.- dodaje a ja się usmiecham.
- Ja? Interesująca? Jestem prawdopodobnie najnudniejszą osobą. Jeśli chcesz kogoś ciekawego, to powinieneś wziąć kogoś takiego jak Mack.
- Mack? Dziewczyna z irytującym głosem od naszego pierwszego spotkania. Nie wytrzymałbym z nią.- śmieje się.
- Ja też. Jej głos jest bardzo wysoki i piszczący.- Potwierdzam.
On śmieje się a ja dołączam do niego.
To prawda, ale on jest jedyną osobą poznaną przeze mnie, która jej nie lubi.
- Dlaczego siedzisz obok niej?- pyta kiedy przestajemy się śmiać.
- Nie wiem, myślę, że to dlatego, ponieważ tak naprawdę nie znam nikogo innego z klasy.
- Jesteście gotowi złożyć zamówienie?- Inna azjatka podeszła do nas.
Jej azjatycki akcent jest mocniejszy niż tej pierwszej.
- Taa, poprosimy kurczaki w pomarańczach ze zmażonym ryżem. Co chcesz do picia?- pyta mnie.
- Um, tylko wodę.
- I dwie wody.- mówi a kelnerka zapisuję nasze zamówienie.
- Ok, wrócę za chwilę z waszą wodą.- odchodzi.
Sekunde później wraca z dwiema wodami.
- Dziękuję.- mówię kiedy nam ją podaje.
Ona tylko kłania się i odchodzi.
Nasze jedzenie przybywa po 10 minutach i zjadamy je bardzo szybko. Myślę, że nie byłam jedyną głodną osobą, ponieważ Four zjada swoje jedzenie nawet szybciej ode mnie, a ja jem naprawdę szybko gdy jestem głodna.
Kelnerka wróciła i dała nam rachunek. Four wyjął swoją kartę i próbował wręczyć ją kelnerce.
- Och, mogę za siebie zapłacić.- mówię do niego.
- Nie, nie możesz.
- Tak, mogę.- To nie jest randka, więc nie chcę żeby za mnie płacił.
- Nie, nie wzięłaś swojej torby, więc nie masz portfela.- Wręczył kelnerce kartę.
Ma rację. Nie mam swojej troby ani portfela ze sobą. Wdzycham zrezygnowana a dziewczyna odchodzi z jego kartą.
Po jej powrocie oddaję kartę i dziękuję za przybycie, zostawia nas.
Four kładzie na stole mały napiwek.
Deszcz nadal mocno pada, moje włąsy latają i deszcz spada na nie. Biegniemy do samochodu Four'a próbując zmoknąć jak najmniej to możliwe, ale ostatecznie oboję jestesmy cali przemoczeni.
Rozmawiamy trochę kiedy jedziemy do mojego domu. Four z jakiegoś powodu nie sprawia, że chcę wyjść z pojazdu. Częściowo to dlatego, ponieważ nie chcę iśc przez deszcz i inny powód, ponieważ w penym sensie, nie chcę go zostawić. Zachowywał się dzisiaj jak dżentelman.
- Cóż, dobranoc.- Otwieram drzwi.
- Dobranoc sztywaniro. Widzimy się niedługo.- mówi kiedy wychodzę z samochodu.
- Sztywniara?
- Taa, wszystko co zrobiłaś to tylko strzelenie z pistoletu. Powinnaś zrobić trochę więcej niż strzelenie z broni aby udowodnić, że nie jesteś sztywniarą.
- Pa.- usmiecham się i zamykam drzwi.
Zchodzę z podjazdu ale słyszę jak opuszcza okno.
- Pa, sztywniaro!- Słyszę jego nieprzyjemny smiech.
Nie odwracam się; po prostu idę do drzwi.
Kiedy docieram do drzwi odwracam się i widzę, że Four już odjechał. Właściwie to nie był zły pomysł aby wyjść gdzies z nim dzisiaj.
Wyjmuję kluczę z kieszeni, otwieram drzwi i wchodzę do środka domu. Wszystkie światła są wyłączone , myślę, że mój tata juz śpi. Sprawdzam godzine w telefonie, jest jedenasta trzydzieści.
Zwykle śpię o tej godzinię w piątki, ale zaskakująco, nie jestem zmęczona. Właściwie, jestem rozbudzona, coś sprawiło, że czuję się inaczej.
Popcorn brzmi naprawdę dobrze w tej chwili, więc idę do kuchni i wkładam małą paczkę popcornu do mikrofalówki. Kiedy popcorn jest gotowy wysypuję go do miski i siadam na kanapie aby obejrzeć film. Oczywiście kiedy włączam telewizor, leci Piątek trzynastego, ponieważ jest piątek trzynastego.
Mój telefon brzęczy informując mnie, że dostałam wiadomość. Moja szczęka opada kiedy czytam wiadomość. Jest od tego samego numeru, który pisał do mnie wcześniej.
"Myślałem/łam, że mówiłem/łam ci abyś trzymała się od niego z daleka."
________________
Witajcie :)
uhhh nareszcie przetłumaczyłam ten rozdział cfunywqethgqwyegf
dzisiaj już zdążył mi się usunąć bo komputer mi się wyłączył ;_;
a więc omg Hour czy Funter w kazdym razie shippuje ich i są omg cudowni *o*
a smsy to naprawdę nie wiem jak zapisywac bo w polskim nie da się zachować anonimowości ;/
rozdział nie sprawdzany, dodaję świeżo przetłumaczony (znaczy tłumaczyłam go 4 dni ale ciii)
także kolejny postaram się dodac szybciej ale nie jestem pewna czy mi się wgl to uda.
CZYTASZ=KOMENTARZ
Strasznie mnie ciekawi kto pisze te sms'y.. :o
OdpowiedzUsuńJest parę literówek czy coś ale nie utrudnia to czytania :D.
Wyczekuję kolejnego xx
@EdziaCyrklaff
Hmmmm ciekawe o czym Fur gadał z tym kolesiem no i jestem też ciekawa kto się kryje za tymi tajemniczymi smsami :) Pozdrawiam i czekam na nexta :) @HoranFever4ever
OdpowiedzUsuńKTO WYSYŁA TE SMSY? kurde nie chce, żeby four okazał się niebezpieczny i jakiś zły..choć w sumie..czemu nie? hahaha lubie tego bad boy'a! :D
OdpowiedzUsuń+ podziwiam Hunter, która mieszkając na kompletnym zadupiu ma odwage oglądać jakieś chore horrory w piątek 13nastego! ja bym nie dała rady, no chyba,że miałabym obok Harry'ego *.* hahaha
BUZIAKI!
@oliczek_
wpadłam tutaj przez przypadek, i zostałam, to opowiadanie jest tajemnicze i wspaniałe, nie mogę doczekać się następnego rozdziału <3 xx @inswadnes
OdpowiedzUsuńJestem strasznie ciekawa kto wysyła te smsy htfjcse Może w krótce się dowiemy.
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na nn XDD
@PERFXNIALLEH
Idealne.
OdpowiedzUsuńJejku kocham takie opowiadania
Tajemnicze i ciekawe.
Ale....
Od kogo te sms?
O czym gadał Four?
Czekam na kolejny @luuuuuvmyjb