środa, 5 marca 2014

Chapter 10.

- Co do cholery?- Four mówi, strzepuje kilka kawałków ze swojego ramienia kiedy wstaje. - Wszystko w porządku? Co to do cholery było?
Jestem w szoku. Kto wysłał tą wiadomość? Dlaczego rozbił nią moje okno? To mogło kogoś zabić.
Drę papier na małe kawałeczki i wrzucam to do mojej kieszeni zanim Four zdąży zobaczyć. Nie chce aby on się tym przejmował.
- Taa, jestem w porządku i, nie wiem.- Wstaję ale coś rani moją stopę.
Spuszczam wzrok i dostrzegam małe kawałeczki szkła.
- Ała.- Podnoszę stopę; odrobina krwi spływa w dół mojej stopy.
Upewniam się, że moje stopy nie dotykają ziemi, aby dywan nie został pobrudzony krwią.
- Co jest?- Four pyta.
- Nic, po prostu stanęłam na kawałek szkła. To nic wielkiego.
- Kto, do diabła, rzuca kamieniem w twoje okno bo tak mu się podoba?.- Podchodzi do okna i wygląda przez nie.
Rozgląda się aby zobaczyć kogoś czającego się za oknem, ale zadziwiająco, nikogo nie ma.
- Nie wiem. Myślisz, że to był ten sam człowiek, który pukał do drzwi?- Podskakuję do kuchni aby wyczyścić stopę.
- Taa, możliwe; znaczy, to nie mógł być zbieg okoliczności. Ktoś puka do ciebie a potem ktoś inny rzuca kamieniem w twoje okno? To niemożliwe w 5 minut.
- Wiem.- Włożyłam stopę do zlewu w kuchni.
Nie mogę spojrzeć na spód mojej stopy więc nie wiem gdzie wbił się kawałek szkła.
- Możesz mi pomóc?
- Z czym?
- Nie mogę zobaczyć gdzie wbiło mi się szkło, jest na spodzie stopy…- mówię nieśmiało.
- Chcesz żebym wyjął ci kawałek szkła?- Brzmi na zdegustowanego, kiwam powoli głową.- Zapomnij. Nie. Nie robię takich rzeczy.- Skrzyżował ramiona.
Tak czy siak, nie spodziewałam się nawet, że się zgodzi. Odkręciłam zimną wodę i przemyłam stopę. Nie mogę jednak wyciągnąć szkła.
- Możesz chociaż dać mi pęsetę? To nie jest takie proste na jakie wygląda.
- Dobra.- Dąsa się.- Gdzie ona jest?
- W łazience w dole korytarza, powinna być w szafce nad zlewem.- mówię a on ruszył odszukać pęsety.
Zimna wodę trochę kłuje w moją ranę. Dlaczego ktoś rzucił kamieniem w nasze okno tylko aby dać wiadomość?
Co ci mówiłem/łam
Wyobrażam sobie w myślach, słowa napisane czarnym tuszem na kartce. Co to ma znaczyć? To od tej samej osoby, która wysyłała mi smsy? Jeśli to nie, to czuję, że są ze sobą połączone.
- Czy to to?- Four pyta, kiedy wychodzi zza rogu.
Trzyma parę złotych pęset w ręku.
- Taa, dzięki.- Biorę je z jego dłoni.
Siadam na kredensie z stopą skierowaną do zlewu, więc mogę ujrzeć jej spód i wyjęcie kawałka szkła jest prostsze. To kłuje, kiedy je wyciągam.
- Prawię zrobione.- mówię do siebie cicho.
- Co?- Four musiał mnie usłyszeć.
- Co? Och, nic.- odpowiadam niepewnie.
Panuję tu bardzo niezręczna cisza. Próbuję nie spoglądać w górę na niego, kiedy wyjmuję resztki szkła ze stopy, ale chcę wiedzieć czy on patrzy na mnie. Czuję, że tak. Musze podejść go podstępem.
Próbuję spojrzeć nad lodówką gdzie stoi on. Kiedy patrzę na niego, on odwraca swój wzrok w moją stronę. Nie patrzył na mnie przedtem, ale teraz, kiedy ja spojrzałam na niego, nasze oczy się spotkały.
Odwracam szybko spojrzenie. To nie mogła być bardziej niezręczna sytuacja.
- Kto teraz się wpatruję?- Four mówi i mogę usłyszeć złośliwość w jego głosie.
- Co?
- Ja po prostu złapałem cię na wpatrywaniu się we mnie.
- Co? Nie patrzyłam się na ciebie.- Bronię siebie.
Ja tylko spojrzałam na niego przez sekundę.
- Patrzyłaś. Widziałem.
- Nie, nie patrzyłam.- Zakręcam kran.
Chwytam papier i osuszam sobie nim stopę.
- Możesz mówić co chcesz, ale ja wiem swoje.- Wszedł do salonu.
Wzięłam apteczkę z jednej z kuchennych szafek i poszłam za nim.
- Czemu myślisz, że się w ciebie wpatrywałam?- Otwieram bandaż.
- Cóż, spojrzałem w górę, a ty patrzyłaś się na mnie. Wtedy odwróciłaś wzrok, myślę, że byłaś zakłopotana przyłapaniem.
On rzeczywiście jest bardzo sprytny.
- Cokolwiek.- Okładam stopę bandażem.
- Powinnaś zadzwonić z tym na policję.
- Wiem. Mój tata też, będzie miał dużo pracy z tym wszystkim.- Wyjmuję telefon z kieszeni.
Wybieram 911. Kiedy odpowiadają, mówię o całym zdarzeniu i pytają o mój adres i numer mojego taty. Podaje im wszystkie informację, o które pytają i rozłączam się.
- Uh, myślę, że będę już się zbierał.- Four mówi i wstaję.
- Uh, okej.- Właściwie to nie chcę zostać sama po tym co się wydarzyło, ale nie chcę pytać go o zostanie.
Four podchodzi do drzwi, uważając, aby nie nadepnąć na szkło porozrzucane po podłodze w salonie.
- Bądź ostrożna. Nie stawaj na szkło.- Żartuje a ja się śmieje.
- Nie martw się; prawdopodobnie nie wejdę do salonu dopóki nie przyjedzie policja.- Podchodzę do drzwi.
Otwiera je i wychodzi. Deszcz zaczął znowu padać. Ostatnio ciągle leje. Będzie lało, mocno, przez około pół godziny, a potem przestanie. I kilka godzin później, znów zacznie lać.
- Pa, sztywniaro.- Four mówi idąc podjazdem.
Nie mówię nic. Tylko mały uśmiech wkrada się na moje usta, bo nie mogę pomóc. Patrzę jak Four idzie w dół podjazdu. Wygląda już na całego przemoczonego.
Zamykam drzwi i blokuję je za sobą. To dobrze, że mam w zwyczaju zamykanie drzwi i wszystkich okien.
Teraz gdy Four odjechał, ja zostałam tu sama, robię się trochę nerwowa. Co jeśli ten kto rzuci kamieniem jest gdzieś w pobliżu? Co zrobię jeśli będzie próbował wejść do mojego domu i zaatakować mnie?
Złe wspomnienia odtwarzają się w mojej głowie. Widzę mężczyznę ubranego na czarno z zakrytą twarzą. Słyszę jej krzyk w mojej głowie. Ostatnia rzecz, którą od niej usłyszałam.
Moje myśli znikają, kiedy słyszę pukanie do drzwi. Kto mógłby to być?
Nie chcę otwierać, ale co jeśli to Four? Co jeśli czegoś zapomniał?
Ale co jeśli to osoba, która rzuciła kamień, a teraz wraca do mnie aby zabrać mnie tak jak ją?
Stoję zamrożona w miejscu z plecami zwróconymi do drzwi. Powinnam otworzyć, ale ja naprawdę tego nie chcę. Nie byłoby tak źle gdybym nie była tu sama. Fakt ten czyni wszystko o wiele trudniejszym.
Słyszę ponowne pukanie, tym razem trochę głośniej. Powinnam otworzyć. Kiedy podchodzę do drzwi, pukanie jest jeszcze głośniejsze.
Nie jestem pewna czy otworzyć, jednak robię to szybko. Wyobraziłam sobie faceta ubranego na czarno, gotowego, aby wyciągnąć mnie z domu.
Ulga wypełnia moje ciało, kiedy po otwarciu drzwi widzę policjanta.
- Panna Goode?- pyta a ja odpowiadam kiwnięciem.
Jego głos jest dosyć wysoki jak na męski głos. Jest niskim postawnym mężczyzną. Wygląda na młodego, ponieważ nie ma zmarszczek ani zarostu.
- Witam, jestem oficer Gideon, mogę wejść?
- Um, tak, wejdź.- Robię krok ustępując mu miejsca.
Wszedł do środka i rozejrzał się dookoła aż jego wzrok padł na salon. Jest po prawej stronie od drzwi wejściowych.
- Czy to tam się stało?- mówi.
No oczywiście.
- Tak.- odpowiadam grzecznie.
Nigdy nie chcę przejść na złą stronę z policjantem.
Właściwie czuję się trochę mniej nerwowo, kiedy on jest teraz, tutaj. Nienawidzę uczucia samotności i to jest gorsze od tego co się tu stało.
Policjant wszedł do pokoju i patrzy na dużą dziurę w ścianie, ponieważ nie ma już okna. Zapisuję kilka rzeczy w swoim notatniku i kontynuuję rozglądanie się. Dopisuję jeszcze kilka rzeczy na papierze i podchodzi do mnie.
- Okej, myślę, że skończyłem.- mówi i idzie do drzwi.
- C-co? To wszystko? Ale nic nie zrobiłeś.- Staram się nie brzmieć nachalnie, ale on tylko zapisał kilka słów w małym notatniku.
- Przepraszam, ale nie ma tu dużo do robienia. Jeśli stanie się coś jeszcze, wtedy zadzwoń i przyjedziemy, ale to pewnie żart zrobiony przez jednego z twoich znajomych.
- Nie sądzę aby zrobił to, któryś z moich znajomych. Myślę, że ten ktoś próbuję mnie zranić.- Super, brzmię jak rozhisteryzowana dziewczynka.
- Jeżeli nie masz na to dowodów, nie możemy zrobić za dużo.- Wyszedł za drzwi.
- Chwila.- powiedziałam przypominając sobie o wiadomościach.
Wyjmuje telefon z mojej kieszeni i znajduję na nim smsy.
- Mam dowody.
Podałam mu telefon, tylko chwila zajmuję mu przejrzenie archiwum. - Mhm.- mówi do siebie, kiedy je czyta.
- Interesujące, ale może to być również dowcip któregoś ze znajomych lub kogoś w twoim wieku. Przepraszam, Panno Goode, ale nie mogę z tym za wiele zrobić.- Oddaję mi telefon uśmiechając się sympatycznie.
- Trzeba z tym coś zrobić! Co jeśli naprawdę ktoś tam jest? Co jeśli ktoś czyha na mnie!- Nie mogę uwierzyć, on nic z tym nie zrobi.
Zaczną działać dopiero po zamordowaniu mnie.
- Okej, okej; zgoda.- Podaję mi swój mały notatnik i długopis.- Zapisz tu ten numer i zrobię co w mojej mocy.
Biorę notatnik i długopis, a on oddaję mi telefon. Zapisuję numer na dole notatnika. Po oddaniu mu rzeczy, wychodzi.
Nie mogę uwierzyć, że to wszystko co zrobił. Mógł przynajmniej wziąć trochę więcej dowodów.
Teraz muszę posprzątać ten bałagan sama. Idę do kuchni po wiadro, aby umieścić w nim kawałki szkła. Teraz, założyłam buty, więc nie nadepnę już więcej na nic.
Mija pół godziny, kiedy kończę zbierać szczątki okna, prawdopodobnie nie zauważyłam tych najmniejszych kawałeczków. Chwytam odkurzacz, aby sprzątnąć wszystkie drobne kawałki, które się zapodziały. Deszcz pada tak mocno, że wpada o domu i dywan staję się coraz bardziej mokry.
Biorę małą plandekę z garażu i kładę ją na dywan, więc deszcz nie moczy go. Woda nie leje już tak mocno, ale jednak wciąż pada.
Po wyczyszczeniu schodów, idę wziąć prysznic. Zdejmuję ubrania i odkręcam wodę aby się ogrzała. Moje włosy wyglądają szalenie. Nie mogę uwierzyć, że wyglądałam ta kiedy był tu Four.
Rozwiązuję włosy z kucyka, i kiedy mam wejść do kabiny, słyszę pukanie do drzwi.
Zatrzymuję to co robię i chwytam biały szlafrok, wiszący przy wejściu do łazienki. Owijam szlafrok wokół siebie, zakrywając nagą skórę i kieruję się do schodów.
Prawdopodobnie to policjant. Mam nadzieję, że znalazł jakieś nowe dowody.
Otwieram drzwi, ale nikogo nie ma. Tylko mała, złożona karteczka leży na wycieraczce.
Tak po prostu leży na wycieraczce, lekko wilgotna od deszczu. Rozglądam się, ale nikogo nie dostrzegam.
Kto mi to zostawił? Właściwie, teraz jestem bardzo przerażona, a moje serce przyspiesza swoje bicie.
Biorę kartkę i zamykam drzwi, szybko je blokując za sobą. Biegnę w górę drzwi, do mojego pokoju i zatrzaskuję drzwi. Co jest na tej kartce? Prawdopodobnie coś na wzór „Trzymaj się od niego z daleka.”.
Biorę głęboki oddech i ostrożnie otwieram przedmiot.
Pismo jest zupełnie inne, jest krzywe i napisane ołówkiem. Mały uśmiech wkrada się na moje usta, kiedy czytam jej zawartość.
„Przyjadę po ciebie o dwudziestej, bądź gotowa. Musisz dać mi więcej dowodów, sztywniaro.”
Wyjść z Four’em? Znowu?


Witam :)
A więc, mamy 10 rozdział i omg *o*
Four aka gentleman, pomógł Hunter.... AŻ przyniósł pęsetę :D
a potem ta wiadomość na samym końcu, tak bardzo hdisxzbfhvgcyefsgufdgj
a więc czy tak jak ja shippujecie Hurry/Hanter? :D
a dupa, tak naprawdę do Hour jest xdd hahaha dzięki transe xdd
takie tam, kreatywne parringi xdd

zapraszam na moje drugie tłumaczenie Styles Wolf :)

17 komentarzy:

  1. Oczywiście ja shippuję razem z tobą! Ta dwójka jest taka interesująca! Niby za sobą nie przepadają, a jednak spędzają ze sobą czas... hm, nie ogarniam ich! Cała ta sytuacja z prześladowcą jest taka tajemnicza, mam nadzieję że niedługo się dowiemy o jego prawdziwej tożsamości. Jestem ciekawa jak będzie wyglądał kolejne spotkanie Hunter i Harry'ego! Nie mogę doczekać się następnego rozdziału xx Dzięki, że tłumaczysz to opowiadanie, które zresztą jest super, tak jak szablon :)


    P.S. Zapraszam także do mnie, jeśli będziesz miała chwilkę - http://shaky-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. to jest świetne (:
    olla xx

    OdpowiedzUsuń
  3. TO JEST HOUR, TAK.taka tam godzina XD lol.
    Dobra, nowe stwierdzenia na dziś: Hunter jest małpą, a Four brzydzi się stóp.
    Fajnie jest tak nie mieć okna, luzik. A poza tym moja ciekawość sięga teraz nieba i widzę gwiazdy, luzik. to normalne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, że shippuję haha oni są słodcy! Ich """"""""kłótnia"""""""" o to, kto się komu przyglądał >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    WOW FOUR ALE Z CIEBIE GENTELMAN! Zamiast jej pomóc wyjąć to szkło, to tylko pęsetę przyniosłeś! Przynajmniej chociarz to ;)
    Ten ktoś jest taki tajemniczy.. CHCĘ WIEDZIEĆ KIM ON JEST!!11!!!!!!1!!! I czemu tak bardzo mu zależy, żeby Hunter trzymała się z daleka od Four'a. Myślę, że nuedługo się to wyjaśni.
    BYŁABYM BARDZO ZADOWOLONA, GDYBYŚ DODAŁA ROZDZIAŁ Z PERSPEKTYWY HARRY'EGO ;)) Chciałabym poznać jego złą stronę ;))
    KOCHAM! <3
    ZMIENIŁAM USER Z @PERFXNIALLEH NA @HORANDZIWKO XDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bym chciała rozdział z perspektywy Four'a, no ale na to trzeba poczekać, niestety, to Naomi to pisze ja tylko tłumacze ;)

      Usuń
  5. Jejku, ja lubię to ff. Nie jest oklepane itp.ale ma ten klimat ff. Im szybciej następny rozdział, tym lepiej

    OdpowiedzUsuń
  6. Poison to genialny fanfic, a Ty wspaniale tłumaczysz. Nie mogę doczekać się nn. ♥ @anne_diamondx

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniały rozdział *.* nie mam pojęcia kto może być tym tajemniczym haha:(( czekam na następny <3 xx @inswadnes

    OdpowiedzUsuń
  8. JEZU BOJE SIĘ O HUNTER.
    ALE JEŚLI COŚ SIE JEJ STANIE TO FOUR JĄ OBRONI HEHE
    JEJKU NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEJ RANDKI JSJSGUAKANAIA
    CIEKAWE ,GDZIE TYM RAZEM JA ZABIERZE

    twoja
    @ily_my_harry

    OdpowiedzUsuń
  9. A ona ma więcej rodziałów napisanych? Czy na bierzącą tłumaczysz? c:

    OdpowiedzUsuń
  10. Narobi sobie dziewczyna kłopotów przez to spotykanie się z Harry'm..
    Nie mogę się doczekać kolejnego x
    @EdziaCyrklaff

    OdpowiedzUsuń
  11. jej świetny! <3 jestem ciekawa co wydarzy się na następnym spotkaniu Harry'ego i Hunter :3 mam jedno pytanie co ile mniej więcej będziesz dodawać rozdziały? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję <3
      rozdziały dodaję różnie, każdy tłumacze w innym tempie, dodaje co 2-3-4 dni, a może się zdarzyć co tydzień ;)

      Usuń
  12. Życzę dalszej weny w pisaniu :) ~ @HoranowyWafelek

    OdpowiedzUsuń
  13. czy w weekend pojawi się nowy rozdział? :))

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje! ☺