- Co do cholery?- Four mówi, strzepuje kilka kawałków ze swojego
ramienia kiedy wstaje. - Wszystko w porządku? Co to do cholery
było?
Jestem w szoku. Kto wysłał tą
wiadomość? Dlaczego rozbił nią moje okno? To mogło kogoś zabić.
Drę papier na małe kawałeczki i wrzucam
to do mojej kieszeni zanim Four zdąży zobaczyć. Nie chce aby on się tym
przejmował.
- Taa, jestem w porządku i, nie wiem.-
Wstaję ale coś rani moją stopę.
Spuszczam wzrok i dostrzegam małe
kawałeczki szkła.
- Ała.- Podnoszę stopę; odrobina krwi
spływa w dół mojej stopy.
Upewniam się, że moje stopy nie
dotykają ziemi, aby dywan nie został pobrudzony krwią.
- Co jest?- Four pyta.
- Nic, po prostu stanęłam na kawałek szkła.
To nic wielkiego.
- Kto, do diabła, rzuca kamieniem w
twoje okno bo tak mu się podoba?.- Podchodzi do okna i wygląda przez nie.
Rozgląda się aby zobaczyć kogoś
czającego się za oknem, ale zadziwiająco, nikogo nie ma.
- Nie wiem. Myślisz, że to był ten sam
człowiek, który pukał do drzwi?- Podskakuję do kuchni aby wyczyścić stopę.
- Taa, możliwe; znaczy, to nie mógł być
zbieg okoliczności. Ktoś puka do ciebie a potem ktoś inny rzuca kamieniem w
twoje okno? To niemożliwe w 5 minut.
- Wiem.- Włożyłam stopę do zlewu w
kuchni.
Nie mogę spojrzeć na spód mojej stopy
więc nie wiem gdzie wbił się kawałek szkła.
- Możesz mi pomóc?
- Z czym?
- Nie mogę zobaczyć gdzie wbiło mi się
szkło, jest na spodzie stopy…- mówię nieśmiało.
- Chcesz żebym wyjął ci kawałek szkła?-
Brzmi na zdegustowanego, kiwam powoli głową.- Zapomnij. Nie. Nie robię takich
rzeczy.- Skrzyżował ramiona.
Tak czy siak, nie spodziewałam się
nawet, że się zgodzi. Odkręciłam zimną wodę i przemyłam stopę. Nie mogę jednak
wyciągnąć szkła.
- Możesz chociaż dać mi pęsetę? To nie
jest takie proste na jakie wygląda.
- Dobra.- Dąsa się.- Gdzie ona jest?
- W łazience w dole korytarza, powinna
być w szafce nad zlewem.- mówię a on ruszył odszukać pęsety.
Zimna wodę trochę kłuje w moją ranę.
Dlaczego ktoś rzucił kamieniem w nasze okno tylko aby dać wiadomość?
Co ci mówiłem/łam
Wyobrażam sobie w myślach, słowa
napisane czarnym tuszem na kartce. Co to ma znaczyć? To od tej samej osoby,
która wysyłała mi smsy? Jeśli to nie, to czuję, że są ze sobą połączone.
- Czy to to?- Four pyta, kiedy wychodzi
zza rogu.
Trzyma parę złotych pęset w ręku.
- Taa, dzięki.- Biorę je z jego dłoni.
Siadam na kredensie z stopą skierowaną
do zlewu, więc mogę ujrzeć jej spód i wyjęcie kawałka szkła jest prostsze. To
kłuje, kiedy je wyciągam.
- Prawię zrobione.- mówię do siebie
cicho.
- Co?- Four musiał mnie usłyszeć.
- Co? Och, nic.- odpowiadam niepewnie.
Panuję tu bardzo niezręczna cisza.
Próbuję nie spoglądać w górę na niego, kiedy wyjmuję resztki szkła ze stopy,
ale chcę wiedzieć czy on patrzy na mnie. Czuję, że tak. Musze podejść go
podstępem.
Próbuję spojrzeć nad lodówką gdzie stoi
on. Kiedy patrzę na niego, on odwraca swój wzrok w moją stronę. Nie patrzył na
mnie przedtem, ale teraz, kiedy ja spojrzałam na niego, nasze oczy się spotkały.
Odwracam szybko spojrzenie. To nie
mogła być bardziej niezręczna sytuacja.
- Kto teraz się wpatruję?- Four mówi i
mogę usłyszeć złośliwość w jego głosie.
- Co?
- Ja po prostu złapałem cię na
wpatrywaniu się we mnie.
- Co? Nie patrzyłam się na ciebie.-
Bronię siebie.
Ja tylko spojrzałam na niego przez
sekundę.
- Patrzyłaś. Widziałem.
- Nie, nie patrzyłam.- Zakręcam kran.
Chwytam papier i osuszam sobie nim
stopę.
- Możesz mówić co chcesz, ale ja wiem
swoje.- Wszedł do salonu.
Wzięłam apteczkę z jednej z kuchennych
szafek i poszłam za nim.
- Czemu myślisz, że się w ciebie
wpatrywałam?- Otwieram bandaż.
- Cóż, spojrzałem w górę, a ty
patrzyłaś się na mnie. Wtedy odwróciłaś wzrok, myślę, że byłaś zakłopotana
przyłapaniem.
On rzeczywiście jest bardzo sprytny.
- Cokolwiek.- Okładam stopę
bandażem.
- Powinnaś zadzwonić z tym na policję.
- Wiem. Mój tata też, będzie miał dużo
pracy z tym wszystkim.- Wyjmuję telefon z kieszeni.
Wybieram 911. Kiedy odpowiadają,
mówię o całym zdarzeniu i pytają o mój adres i numer mojego taty. Podaje im
wszystkie informację, o które pytają i rozłączam się.
- Uh, myślę, że będę już się zbierał.-
Four mówi i wstaję.
- Uh, okej.- Właściwie to nie chcę
zostać sama po tym co się wydarzyło, ale nie chcę pytać go o zostanie.
Four podchodzi do drzwi, uważając, aby
nie nadepnąć na szkło porozrzucane po podłodze w salonie.
- Bądź ostrożna. Nie stawaj na szkło.-
Żartuje a ja się śmieje.
- Nie martw się; prawdopodobnie nie
wejdę do salonu dopóki nie przyjedzie policja.- Podchodzę do drzwi.
Otwiera je i wychodzi. Deszcz zaczął
znowu padać. Ostatnio ciągle leje. Będzie lało, mocno, przez około pół godziny,
a potem przestanie. I kilka godzin później, znów zacznie lać.
- Pa, sztywniaro.- Four mówi idąc podjazdem.
Nie mówię nic. Tylko mały uśmiech
wkrada się na moje usta, bo nie mogę pomóc. Patrzę jak Four idzie w dół
podjazdu. Wygląda już na całego przemoczonego.
Zamykam drzwi i blokuję je za sobą. To
dobrze, że mam w zwyczaju zamykanie drzwi i wszystkich okien.
Teraz gdy Four odjechał, ja zostałam tu
sama, robię się trochę nerwowa. Co jeśli ten kto rzuci kamieniem jest gdzieś w pobliżu?
Co zrobię jeśli będzie próbował wejść do mojego domu i zaatakować mnie?
Złe wspomnienia odtwarzają się w mojej
głowie. Widzę mężczyznę ubranego na czarno z zakrytą twarzą. Słyszę jej krzyk w
mojej głowie. Ostatnia rzecz, którą od niej usłyszałam.
Moje myśli znikają, kiedy słyszę
pukanie do drzwi. Kto mógłby to być?
Nie chcę otwierać, ale co jeśli to
Four? Co jeśli czegoś zapomniał?
Ale co jeśli to osoba, która rzuciła
kamień, a teraz wraca do mnie aby zabrać mnie tak jak ją?
Stoję zamrożona w miejscu z plecami
zwróconymi do drzwi. Powinnam otworzyć, ale ja naprawdę tego nie chcę. Nie
byłoby tak źle gdybym nie była tu sama. Fakt ten czyni wszystko o wiele
trudniejszym.
Słyszę ponowne pukanie, tym razem
trochę głośniej. Powinnam otworzyć. Kiedy podchodzę do drzwi, pukanie jest
jeszcze głośniejsze.
Nie jestem pewna czy otworzyć, jednak
robię to szybko. Wyobraziłam sobie faceta ubranego na czarno, gotowego, aby
wyciągnąć mnie z domu.
Ulga wypełnia moje ciało, kiedy po
otwarciu drzwi widzę policjanta.
- Panna Goode?- pyta a ja odpowiadam
kiwnięciem.
Jego głos jest dosyć wysoki jak na
męski głos. Jest niskim postawnym mężczyzną. Wygląda na młodego, ponieważ nie
ma zmarszczek ani zarostu.
- Witam, jestem oficer Gideon, mogę
wejść?
- Um, tak, wejdź.- Robię krok ustępując
mu miejsca.
Wszedł do środka i rozejrzał się
dookoła aż jego wzrok padł na salon. Jest po prawej stronie od drzwi
wejściowych.
- Czy to tam się stało?- mówi.
No oczywiście.
- Tak.- odpowiadam grzecznie.
Nigdy nie chcę przejść na złą stronę z
policjantem.
Właściwie czuję się trochę mniej
nerwowo, kiedy on jest teraz, tutaj. Nienawidzę uczucia samotności i to jest
gorsze od tego co się tu stało.
Policjant wszedł do pokoju i patrzy na
dużą dziurę w ścianie, ponieważ nie ma już okna. Zapisuję kilka rzeczy w swoim
notatniku i kontynuuję rozglądanie się. Dopisuję jeszcze kilka rzeczy na
papierze i podchodzi do mnie.
- Okej, myślę, że skończyłem.- mówi i
idzie do drzwi.
- C-co? To wszystko? Ale nic nie
zrobiłeś.- Staram się nie brzmieć nachalnie, ale on tylko zapisał kilka słów w
małym notatniku.
- Przepraszam, ale nie ma tu dużo do
robienia. Jeśli stanie się coś jeszcze, wtedy zadzwoń i przyjedziemy, ale to
pewnie żart zrobiony przez jednego z twoich znajomych.
- Nie sądzę aby zrobił to, któryś z
moich znajomych. Myślę, że ten ktoś próbuję mnie zranić.- Super, brzmię jak
rozhisteryzowana dziewczynka.
- Jeżeli nie masz na to dowodów, nie
możemy zrobić za dużo.- Wyszedł za drzwi.
- Chwila.- powiedziałam przypominając
sobie o wiadomościach.
Wyjmuje telefon z mojej kieszeni i
znajduję na nim smsy.
- Mam dowody.
Podałam mu telefon, tylko chwila
zajmuję mu przejrzenie archiwum. - Mhm.- mówi do siebie, kiedy je czyta.
- Interesujące, ale może to być również
dowcip któregoś ze znajomych lub kogoś w twoim wieku. Przepraszam, Panno Goode,
ale nie mogę z tym za wiele zrobić.- Oddaję mi telefon uśmiechając się
sympatycznie.
- Trzeba z tym coś zrobić! Co jeśli naprawdę
ktoś tam jest? Co jeśli ktoś czyha na mnie!- Nie mogę uwierzyć, on nic z tym
nie zrobi.
Zaczną działać dopiero po zamordowaniu
mnie.
- Okej, okej; zgoda.- Podaję mi swój
mały notatnik i długopis.- Zapisz tu ten numer i zrobię co w mojej mocy.
Biorę notatnik i długopis, a on oddaję
mi telefon. Zapisuję numer na dole notatnika. Po oddaniu mu rzeczy, wychodzi.
Nie mogę uwierzyć, że to wszystko co
zrobił. Mógł przynajmniej wziąć trochę więcej dowodów.
Teraz muszę posprzątać ten bałagan
sama. Idę do kuchni po wiadro, aby umieścić w nim kawałki szkła. Teraz, założyłam
buty, więc nie nadepnę już więcej na nic.
Mija pół godziny, kiedy kończę zbierać
szczątki okna, prawdopodobnie nie zauważyłam tych najmniejszych kawałeczków.
Chwytam odkurzacz, aby sprzątnąć wszystkie drobne kawałki, które się zapodziały.
Deszcz pada tak mocno, że wpada o domu i dywan staję się coraz bardziej mokry.
Biorę małą plandekę z garażu i kładę ją
na dywan, więc deszcz nie moczy go. Woda nie leje już tak mocno, ale jednak
wciąż pada.
Po wyczyszczeniu schodów, idę wziąć prysznic.
Zdejmuję ubrania i odkręcam wodę aby się ogrzała. Moje włosy wyglądają szalenie.
Nie mogę uwierzyć, że wyglądałam ta kiedy był tu Four.
Rozwiązuję włosy z kucyka, i kiedy mam
wejść do kabiny, słyszę pukanie do drzwi.
Zatrzymuję to co robię i chwytam biały
szlafrok, wiszący przy wejściu do łazienki. Owijam szlafrok wokół siebie,
zakrywając nagą skórę i kieruję się do schodów.
Prawdopodobnie to policjant. Mam
nadzieję, że znalazł jakieś nowe dowody.
Otwieram drzwi, ale nikogo nie ma.
Tylko mała, złożona karteczka leży na wycieraczce.
Tak po prostu leży na wycieraczce,
lekko wilgotna od deszczu. Rozglądam się, ale nikogo nie dostrzegam.
Kto mi to zostawił? Właściwie, teraz
jestem bardzo przerażona, a moje serce przyspiesza swoje bicie.
Biorę kartkę i zamykam drzwi, szybko je
blokując za sobą. Biegnę w górę drzwi, do mojego pokoju i zatrzaskuję drzwi. Co
jest na tej kartce? Prawdopodobnie coś na wzór „Trzymaj się od niego z
daleka.”.
Biorę głęboki oddech i ostrożnie
otwieram przedmiot.
Pismo jest zupełnie inne, jest krzywe i
napisane ołówkiem. Mały uśmiech wkrada się na moje usta, kiedy czytam jej
zawartość.
„Przyjadę po ciebie o dwudziestej, bądź gotowa. Musisz dać mi więcej
dowodów, sztywniaro.”
Wyjść z Four’em? Znowu?
Witam :)
A więc, mamy 10 rozdział i omg *o*
Four aka gentleman, pomógł Hunter.... AŻ przyniósł pęsetę :D
a potem ta wiadomość na samym końcu, tak bardzo hdisxzbfhvgcyefsgufdgj
a więc czy tak jak ja shippujecie
a dupa, tak naprawdę do Hour jest xdd hahaha dzięki transe xdd
takie tam, kreatywne parringi xdd
zapraszam na moje drugie tłumaczenie Styles Wolf :)
Oczywiście ja shippuję razem z tobą! Ta dwójka jest taka interesująca! Niby za sobą nie przepadają, a jednak spędzają ze sobą czas... hm, nie ogarniam ich! Cała ta sytuacja z prześladowcą jest taka tajemnicza, mam nadzieję że niedługo się dowiemy o jego prawdziwej tożsamości. Jestem ciekawa jak będzie wyglądał kolejne spotkanie Hunter i Harry'ego! Nie mogę doczekać się następnego rozdziału xx Dzięki, że tłumaczysz to opowiadanie, które zresztą jest super, tak jak szablon :)
OdpowiedzUsuńP.S. Zapraszam także do mnie, jeśli będziesz miała chwilkę - http://shaky-fanfiction.blogspot.com/
to jest świetne (:
OdpowiedzUsuńolla xx
TO JEST HOUR, TAK.taka tam godzina XD lol.
OdpowiedzUsuńDobra, nowe stwierdzenia na dziś: Hunter jest małpą, a Four brzydzi się stóp.
Fajnie jest tak nie mieć okna, luzik. A poza tym moja ciekawość sięga teraz nieba i widzę gwiazdy, luzik. to normalne.
Pewnie, że shippuję haha oni są słodcy! Ich """"""""kłótnia"""""""" o to, kto się komu przyglądał >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
OdpowiedzUsuńWOW FOUR ALE Z CIEBIE GENTELMAN! Zamiast jej pomóc wyjąć to szkło, to tylko pęsetę przyniosłeś! Przynajmniej chociarz to ;)
Ten ktoś jest taki tajemniczy.. CHCĘ WIEDZIEĆ KIM ON JEST!!11!!!!!!1!!! I czemu tak bardzo mu zależy, żeby Hunter trzymała się z daleka od Four'a. Myślę, że nuedługo się to wyjaśni.
BYŁABYM BARDZO ZADOWOLONA, GDYBYŚ DODAŁA ROZDZIAŁ Z PERSPEKTYWY HARRY'EGO ;)) Chciałabym poznać jego złą stronę ;))
KOCHAM! <3
ZMIENIŁAM USER Z @PERFXNIALLEH NA @HORANDZIWKO XDD
też bym chciała rozdział z perspektywy Four'a, no ale na to trzeba poczekać, niestety, to Naomi to pisze ja tylko tłumacze ;)
UsuńJejku, ja lubię to ff. Nie jest oklepane itp.ale ma ten klimat ff. Im szybciej następny rozdział, tym lepiej
OdpowiedzUsuńPoison to genialny fanfic, a Ty wspaniale tłumaczysz. Nie mogę doczekać się nn. ♥ @anne_diamondx
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział *.* nie mam pojęcia kto może być tym tajemniczym haha:(( czekam na następny <3 xx @inswadnes
OdpowiedzUsuńJEZU BOJE SIĘ O HUNTER.
OdpowiedzUsuńALE JEŚLI COŚ SIE JEJ STANIE TO FOUR JĄ OBRONI HEHE
JEJKU NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEJ RANDKI JSJSGUAKANAIA
CIEKAWE ,GDZIE TYM RAZEM JA ZABIERZE
twoja
@ily_my_harry
A ona ma więcej rodziałów napisanych? Czy na bierzącą tłumaczysz? c:
OdpowiedzUsuńrozdziałów jest aktualnie 64 :)
UsuńNarobi sobie dziewczyna kłopotów przez to spotykanie się z Harry'm..
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego x
@EdziaCyrklaff
jej świetny! <3 jestem ciekawa co wydarzy się na następnym spotkaniu Harry'ego i Hunter :3 mam jedno pytanie co ile mniej więcej będziesz dodawać rozdziały? :)
OdpowiedzUsuńdziękuję <3
Usuńrozdziały dodaję różnie, każdy tłumacze w innym tempie, dodaje co 2-3-4 dni, a może się zdarzyć co tydzień ;)
Życzę dalszej weny w pisaniu :) ~ @HoranowyWafelek
OdpowiedzUsuńczy w weekend pojawi się nowy rozdział? :))
OdpowiedzUsuńmożliwe,że w niedziele wieczorkiem :)
Usuń