Przez kilka sekund stoi w bezruchu, po czym wyrzuca przedmiot. Przecina
powietrze i zbija dwie butelki stojące na końcu.
- TAK STORMY!- Thor i Trip krzyczeli, kiedy dziewczyna wróciła do nich.
Szła bardzo pewnie, z uniesioną głową do góry. Nie ma mowy, że mogę z
nią konkurować.
Four stawia nowe dwie butelki, moja kolej.
Nigdy nie byłam dobra w sporcie i nie wiem jak ma mi się udać uderzyć
tylko jedną z butelek. Nie są daleko, ale nie umiem rzucić kulą tak jak reszta.
- Twoja kolej.- Gunner wręczył mi dużą, niebieską kulę.
Ledwo mogę utrzymać ją w obu rękach. Nie przez to, że jest ciężka, ona
jest taka ogromna. Nie wiem jak Four mieści to w jednej dłoni.
Podeszłam zdenerwowana do środka linii. Wszyscy się we mnie wpatrywał,
wszyscy, tak samo jak ja, wiedzieli, że mi to nie wyjdzie.
- Uda ci się, sztywniaro.- Usłyszałam Four’a.
Kiedy odwróciłam się w jego stronę, uśmiechał się. Czy on naprawdę
myśli, że mi się to uda? Czy tylko próbuję mnie uspokoić.
Kolejna błyskawica przecięła niebo, a po niej nastąpił głośny huk.
Równie dobrze mogę po prostu dać sobie spokój i przegrać. Nie jestem
wystarczająco silna, by wyrzucić kulę tak jak oni. Zdecydowałam zrobić to po
staroświecku. Ugięłam kolana i zamachałam ramieniem, nadal trzymając w niej
kulę. Nie podoba mi się to, że wszyscy na mnie patrzą. To sprawia, że robię się
jeszcze bardziej nerwowa. Wyrzucam to uczucie z mojej głowy i wyrzucam kulę w
powietrze; pewnie wyglądam teraz jak idiotka.
Słyszałam kilka śmiechów, kiedy oglądali jak przedmiot leciał. Czekałam
aż upadnie na ziemię nie zbijając żadnej z butelek. Jednak piłka wygląda jakby
miała uderzyć w butle, zbijając każdą z nich. Nie ma mowy bym zbiła tylko
jedną.
Kula ląduję i uderza w butelkę przy samym końcu, która potem kręci się
w miejscu, a ja czekam aż się zatrzyma. Ogarnia mnie zaskoczenie, kiedy ostatecznie
przewraca się.
Zrobiłam to. Zbiłam jedną butelkę. Najlepsze możliwe wyjście w tej
grze. Nawet Four tego nie zrobił.
Kiedy odwracam się do pozostałych, wpatrują się we mnie w szoku. Zwróciłam
nawet uwagę Thor’a.
- Co?- mówię, kiedy powróciłam do mojej grupy.
- Hunter wygraliśmy! Zrobiłaś to!- wykrzykiwał Gunner.- Grałaś w to kiedykolwiek
wcześniej? Tylko dwójka z nas zbiła jak dotąd po jednej butelce, Four i Stormy.
Ale żadne z nich nie zrobiło to w ten sposób!
- Oh, cóż, myślę, że powinnam grać w to częściej.- odpowiadam mu.- Robi
wrażenie- pytam Four’a, naśladując go.
- Taa. Rzeczywiście jestem pod wrażeniem.
- Mówiłam ci, że to nie jest takie trudne.- mówię odważnie.
Właściwie to był bardzo fajne i bardzo ulżyło mi, że nie popełniłam
przed nimi żadnego błędu.
Gramy kilka kolejnych rund, kiedy zaczyna padać deszcz i od razu
odchodzimy, kończąc ekstremalną grę. Nasz zespół wygrywa wszystkie rundy. Nadal
rzucałam swoim staromodnym stylem i wychodziło mi to bardzo dobrze. Nie
zbijałam już tylko jednej butelki, ale zwykle około trzech.
- Jestem zmęczona.- Stormy narzeka, a deszcz zaczyna kropić.
Zasłania włosy rękami, by nie przemokły.
- Ja też. Myślę, że wrócimy do domu.- Odzywa się Thor, podążając jej
śladami.
- Pójdę się pożegnać.- Four mówi do mnie.
- Okej.- Zaczynam iść w stronę jego samochodu.
- To było imponujące.- Słyszę czyjś głos.
Odwracam się, by zobaczyć do kogo należał.
Trip stał niedaleko z dłońmi w kieszeniach.
- Dzięki.
- Jesteś pewna, że nie grałaś w to nigdy wcześniej? Ludzie zwykle nie
trafiają w jedną butelkę za pierwszym razem.
- Tak, jestem pewna; i jeśli mam być szczera, to właściwie nie
wiedziałam co robię.- mówię a on się śmieję.
- Dobrze, że jesteś z nami szczera. Myśleliśmy, że jesteś
doświadczona.- powiedział i zaczęłam się śmiać.
Ja w niczym nie jestem doświadczona.
- Okej, jedziemy.- mówi Four, kiedy pojawia się za Trip’em.- Jest
późno.
- Okej. Pa, Hunter. Four.- powiedział i odszedł nie patrząc.
Four odblokował drzwi i weszliśmy do środka. Poczułam małe napięcie
między nim a Trip’em. Widać, że za bardzo się nie lubią. Nie mówię nic na ten
temat, ponieważ nie chcę, by Four był zły lub poirytowany.
Przez drogę do mojego domu jesteśmy cicho. Znowu czuję się niezręcznie
i nie mogę ani myśleć, ani nic powiedzieć.
Wjechaliśmy na mój podjazd i zgasił samochód. Czy on ma zamiar tu
zostać?
- Myślę, że mojego taty nadal nie ma w domu.- Nie wiem, która jest
godzina, ale jego auta nie ma nigdzie.
- A gdzie jest twoja mama? Nigdy nie słyszałem abyś o niej mówiła?
Zwykle nikt nie mówi o mojej mamie. I będąc szczerą, nienawidzę, kiedy
to robią. Smutne wspomnienia powracają.
- Um, ona nie żyję.- Atmosfera w samochodzie momentalnie zmienia się z
niezręcznej na przygnębiającą.
Wyraz jego twarzy zmienia się na taki, jakby marzył, by nigdy nie zadać
tego pytania.
- Oh, przepraszam. Nie miałem tego… Nie chciałem…- Usilnie próbował znaleźć
odpowiednie słowa.
- Jest dobrze.- Uśmiechnęłam się lekko.
Jego jąkanie się było w pewnym sensie urocze.
- Jeśli nie masz nic przeciwko, mam pytanie.- Zaczął mówić i zrobił
krótką przerwę.- Jak?
Naprawdę nie chcę mu o tym mówić, ale nie chcę też zachować się
niegrzecznie. On po prostu jest ciekawy.
Um, umarła przy porodzie. Osiemnaście lat temu, ze mną.- Trudno mówić
mi o tym głośno.
Ona umarła przeze mnie. To moja wina.
- Straciła dużo krwi. Urodziła mnie, a godzinę później, umarła. Miała
wylew. Doktorzy nie mogli nic zrobić by ją uratować. Więc mój ojciec wrócił ze
mną, tylko ze mną.
- Hunter. Przepraszam. Nie wiedziałem, że to było takie złe. Ja tylko…-
Przerwałam mu.
- Jest dobrze, naprawdę.
Przez chwilę siedzieliśmy w całkowitej ciszy.
- Pamiętam, że kiedy byłam mała, pytałam tatę, gdzie jest mama. Zawsze
odpowiadał mi to samo, mówiąc, że odeszła. Kiedy miałam sześć lat powiedział mi
prawdę, że umarła. Kiedy miałam dziesięć lat, powiedział mi jak umarła.
Naprawdę nie wiedziałam co o tym myśleć, ale to złamało mi serce.
- To trudne. Moja mama uciekła z domu, kiedy miałem siedem lat. Nigdy
więcej jej nie widziałem.
- Przykro mi.- mówię ze współczuciem, ponieważ wiem jak to jest nie
mieć matki.
Siedzieliśmy w ciszy przez kilka chwil. Żadne z nas nie mówi ani słowa.
W końcu on przerywa ciszę.
- Pomalowałaś się?- zapytał znikąd, nawet nie wiedziałam jak zareagować.
Ale częściowo to dlatego, że jestem zakłopotana. Nie myślałam, że to
zauważy.
- Um, taa.- odpowiadam bez patrzenia na niego.
Atmosfera w samochodzie powróciła na niezręczną.
- Cóż, myślę, że lepiej jak już pójdę. Jest zimno.- Próbowałam wymyślić
pretekst, by wyjść z tej niezręczności.
- Och, okej.- mówi.- Dobranoc.
- Dobranoc.- Wyszłam z samochodu.
Zamknęłam drzwi za sobą i zeszłam z podjazdu.
Nie usłyszałam, by odpalał silnik, ale ignoruję to. Gdy docieram do
drzwi słyszę jak drzwi auta otwierają się i zamykają. Odwracam się, by zobaczyć
Four’a idącego w moją stronę z czymś w dłoni. Kiedy jest blisko, zauważam, że
to mój telefon.
- Zapomniałaś telefonu.- Oddaję mi mój telefon.
- Och, dzięki.- Wsuwam go do wnętrza kieszeni.
Żadne z nas nie rusza się. Niezgrabnie spoglądam w dół, nadal czując na
sobie jego wzrok.
Kiedy przybliżył się, moje serce zabiło milion razy szybciej. Jego ręka
wylądowała na moim biodrze, a w mojej głowie pojawia się wspomnienie jego ust
na moich.
Czy on ponownie zamierza mnie pocałować? Nie chcę tego. To dla mnie
dziwne i nieznane. Czułam się dobrze, ale to było dziwne.
Jego twarz przybliżała się do mojej i znowu mogłam poczuć jego ciepły
oddech na sobie. Moje kolana znów
zmiękły, a w mojej głowie zaczęło się kręcić.
Zamiast poczuć jego usta na swoich, przysunął je do mojego ucha. Ciepły
oddech wychodzący z jego ust wysyła dreszcze w dół mojego kręgosłupa.
Wyszeptał mi coś do ucha.
- Nie potrzebujesz makijażu, by zrobić na mnie wrażenie. Już to
zrobiłaś.- Jego głos był wolny i głęboki.
Odsunął swoją twarz od mojej szyi i zabrał swoje dłonie.
- Dobranoc, Hunter.
Odszedł w stronę swojego samochodu.
proooszę o to część druga
Hour mnie zabija *o* to takie hkbdilsxjvbkycgrfd kocham
komentujcie bo bez komentarzy to znowu nie będę dodawała długo rozdziału!
przypominam o #PoisonPL
no i do następnego x
DZIĘKUJĘ ZA 6 TYS WYŚWIETLEŃ <3 KOCHAM WAS <3
DZIĘKUJĘ ZA 6 TYS WYŚWIETLEŃ <3 KOCHAM WAS <3
'Żadne z nas nie rucha się' ahahhahahahahahhahahhahahahahahha powaliło mnie to choć wiem że to tylko przypadkowy błąd xd
OdpowiedzUsuńHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA KOCHAM AUTOKORETKE W MOIM WORDZIE <3
Usuńa jak to do sytuacji pasowało xD Four i Hunter sami w samochodzie, omg xdd
Szantaż emocjonalny jest niezdrowy ! :D. Rozdział mega, Hour :o.
OdpowiedzUsuńWyczekuję kolejnego x
@EdziaCyrklaff
oijghedijjidklojj cudowny rozdział!! kocham, kocham, kocham i czekam na dalszą część xx
OdpowiedzUsuńCuudowniee <3 Ta ostatnia scena przed domem zabija wszystko ;)
OdpowiedzUsuńKiedy pojawił się ten ff (w oryginale) z dnia na dzień przeglądałam google, tt w poszukiwaniu tłumaczenia a tu nic.. straciłam po jakims czasie nadzieję i ostatnio mnie tak wzięło i patrzę jest.. omg jesteś wielka naprawdę!! <33
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać następnego ;)
Zapraszam do mnie: twentyoneletterstoniall-tlumaczenie.blogspot.com
@vashappeninkate
OMG tekst Four'a (nie wiem jak to odmienić XD) na końcu mnie rozwalił hagdgauwgfajh! chyba przestanę się malować, choć wydaję mi się, ze w moim przypadku przyniesie to odwrotny skutek #sadbuttrue hahaha
OdpowiedzUsuńnie wiem czy czytałaś zmierzch ale akcja z kręglami skojarzyła mi się z tym jak edward zabrał bellę na grę w baseballa z jego rodzinką O.o cóż za skojarzenia XD
+ four ma konkurenta, bo pan wycieczka aka. trip ma chyba chętki na hunter!
okej, nie męczę Cię i czekam na kolejny rozdział!
buziaki xx
@oliczek_
Świetny rozdział. Uwielbiam tego bloga.
OdpowiedzUsuńCzekam na next ♥
Asgdfjkl super chce następny
OdpowiedzUsuńTo takie dndnjdfjjffjf koffam to :)
OdpowiedzUsuńnie wiem co powiedzieć po prostu asdfghjfdfghjfghg !
OdpowiedzUsuńkocham to <3
Jest swietny. W sumie czytalam wczeaniejsze rozdzialy wiec na szczescie nie musialam duzo nadrabiac.
OdpowiedzUsuńProsze o info na tt o nastepnym ♡
@AsiekLovesJB
Awww uwielbiam twojego bloga i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :DD
OdpowiedzUsuńAaaa!! Kocham to!!
OdpowiedzUsuń