DZIĘKUJĘ ZA 9 TYS. WYŚWIETLEŃ ERIORJSFDHVCGYIESJKRHDGF <3 KOCHAM WAS
Patrzyłam za nim, gdy szedł w dół mojego podjazdu. Wszedł do
samochodu odpalił go. Nie odjeżdżał jeszcze. Mogłam ujrzeć go przez szybę,
dostrzegłam też jego uśmieszek na ustach.
Tych ustach.
Tych ustach, które dotykały moich. Tych ustach, które
szeptały coś prostego do mojego ucha, jeszcze bardziej działając na mnie.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, przed zatrzymaniem
siebie i wróceniem do jego auta.
Przed jego wyjściem z samochodu i ponownym pocałowaniem
mnie. Przed tym jak pocałunki zmieniają się w coś jeszcze…
Nie On nie pocałuje mnie znowu. Co ja sobie myślałam? Czemu
miałby zrobić to ponownie? Pocałował mnie tylko dlatego, bym się uspokoiła.
Prawdopodobnie zapobiegł zrobienia przeze mnie przedstawienia, przed jego
przyjaciółmi.
Zablokowałam drzwi za sobą, po czym weszłam w głąb
mieszkania. Marzyłam, by mój tata był w domu, ponieważ nienawidzę przebywać w
nim sama. Plandeka rozłożona w salonie, wypełniała się wodą. Nie czuję w tym
swojego udziału, więc po prostu zostawiam to, by tata później to posprzątał.
Jeśli deszcze nie ustanie, wody będzie coraz więcej. Będę
musiała zasłonić okno.
Wyszłam do garażu i zabrałam kolejną niebieską plandekę.
Kiedy wróciłam do kuchni, wzięłam taśmę. Musiałam przykleić plandekę do przodu
okna, by domowe ciepło nie ulatywało, a deszcz nie przedostawał się przez nie.
Chwyciłam krzesło, bym wyżej sięgnęła.
Kiedy umieściłam już materiał na oknie, odstawiłam krzesło i
taśmę na miejsce.
Nie wiedziałam, która była godzina. Kiedy wzięłam telefon,
by ją sprawdzić, miałam wiadomość. Pewnie jakaś mówiąca, bym trzymała się z dala od Four’a, od tej
samej osoby, która rzuciła kamieniem w moje okno.
Jak ona dostała mój numer? Nie dawałam go nikomu, oprócz
rodziny i bliskich znajomych. Nie sądzę, by były to żarty moich przyjaciół, to
ciągnie się zbyt długo.
Odczucie ulgi rozchodzi się po moim ciele, kiedy otwieram
wiadomość i jest ona od mojego taty.
Przepraszam, że nie jestem jeszcze w
domu. Dostawa do Portland się opóźniła. Prawdopodobnie będę musiał znaleźć
motel, bym nie wracał tak późno.
Odkładam telefon do torby i odwracam się w stronę drzwi.
Nienawidzę, kiedy czasami nie ma go w domu. Pracuje jako kierowca ciężarówki,
dostarczając produkty po całym stanie. Czasami dostawa się opóźnia, a on nie
wraca do domu.
Nienawidzę zostawać sama w domu na noc. To jest naprawdę do
bani. Zwłaszcza teraz. Nie chcę zostawać sama w domu, ale mogę zadzwonić do
kogoś, by przyszedł do mnie, Matt?
Nie, to mogłoby być dziwne. Prawdopodobnie już śpi, jest
północ.
Myślę, że mogę zadzwonić do Four’a, ponieważ wie co się
stało i może zrozumieć dlaczego mogę denerwować się samotnością. Ale nie mam
jego numeru. Więc ta opcja odpada.
Będę musiała olać to i spróbować zasnąć.
Jak mam pozbyć się makijażu? Nie wiem nawet jak go zrobić.
Może wystarczy, że wezmę prysznic i dzięki wodzie, sam spłynie.
Zdjęłam ubrania i wrzuciłam je do kosza na brudy; nadal są
mokre od deszczu.
Odkręciłam wodę i chwyciłam jakiś szampon, stawiam go pod
prysznicem. Kiedy woda zrobiła się ciepła, wchodzę do kabiny, już drugi raz
dzisiaj.
Wylewam odrobinę szamponu na dłoń i wmasowuję go w moje
włosy.
Woda nie była gorąca, jak mogłaby się wydawać i nie stawała
się cieplejsza. Kręciłam gałką i czekałam, aż woda zrobi się gorętsza.
Chwyciłam ręcznik do twarzy, zamoczyłam go i wykorzystałam
do zmycia makijażu z twarzy.
Kiedy skończyłam, czarne smugi pokrywały biały materiał.
Prawdopodobnie zmyłam już całą masakrę, ponieważ nie nakładałam jej dużo.
Skończyłam prysznic nałożeniu waniliowego żelu do ciała,
który spłukałam. Nie chciałam wychodzić spod prysznica, ale nie chciałam też,
by moja skóra była pomarszczona od za długiego przesiadywania w wodzie.
Zakręciłam wodę i wyszłam z kabiny. Pierwsza rzecz, jaką
wykonałam, było chwycenie ręcznika, ponieważ czułam chłód. Czułam większy chłód
niż wcześniej.
Wzięłam ręcznik i owinęłam go wokół moich włosów, by
szybciej schnęły.
Kiedy spojrzałam w lustro, maskary, jednak odrobina nadal
była rozmazana pod oczami. Zdjęłam ręcznik, by wytrzeć pozostałości i gdy
ponownie spojrzałam w lustro, po czarnych smugach nie było śladu.
Otworzyłam drzwi do łazienki i ruszyłam do swojego pokoju.
Kiedy weszłam do pomieszczenia, krzyk wydostał się z moich ust i prawie
upuściłam swój ręcznik.
Four siedział na moim
łóżku, bawiąc się moimi puszystymi
kapciami.
- Four… co? Co ty tutaj robisz?- Próbowałam jak najlepiej
zakryć swoje ciało.
- Gdzie jest twój tata?- Stracił swoje zainteresowanie moimi kapciami i odrzucił go na bok.
- O-on nadal jest w pracy. Nie wróci do domu na noc. Co
robisz w moim pokoju?- Nie spodobał mi się fakt, że widział mnie w takim
stanie.
- Cóż, nie wiem. Jesteś sama w domu i ktoś wcześniej wybił
kamieniem okno. Wiesz, że to nie jest bezpieczne dla ciebie…- Niezręcznie
odwracał wzrok.
- Więc przyszedłeś do mojego pokoju? Co gdybym chodziła
nago?- Nie mogłam uwierzyć, że po prostu siedział sobie na moim łóżku.
- Cóż, to już inna historia- Uśmiechnął się.
- Four!- krzyknęłam.
- Co?
- Możesz po prostu…- westchnęłam.
Naprawdę nie chciałam żeby wychodził, ponieważ nienawidzę
być sama w domu całą noc.
- Możesz po prostu zejść na dół, a ja zmienię…?
Podskoczył i wyszedł z mojego pokoju.
- Okej.
Zamknęłam za nim drzwi i zablokowałam je na wypadek, gdyby
wrócił się, a ja przebierałabym się wtedy.
Otworzyłam szufladę z bielizną i znalazłam jakieś majtki i
biustonosz sportowy. Było to minimum tego co musiałam włożyć, ponieważ on tu jest. Nie mogłam iść tylko w
koszulce, która pokazywała za dużo.
Wyciągnęłam dresowe spodnie i koszulkę, a włosy związałam w
kucyka. Wyglądałam inaczej bez makijażu, ale on powiedział, że woli mnie
właśnie taką.
Nie wyglądałam źle, tylko trochę zmęczenie.
Od kiedy obchodzi mnie jak wyglądam? Nigdy wcześniej o to
nie dbałam.
Otworzyłam drzwi i zeszłam na dół. Gdy zeszłam, Four’a
znalazłam w kuchni. Stał przy lodówce przyglądając się obrazkowi.
Podeszłam do niego i ujrzałam na co patrzył. Zdjęcie mojej
mamy i taty, zrobione w noc poślubną, tuż przed lodówką.
Mama siedziała na kolanach taty, oboje uśmiechają się. Mój
tata wyglądał tak młodo i tak szczęśliwie jak nigdy. A moja mama, ona wyglądała
tak, tak bardzo spokojnie.
- To twoja mama?
- Taa.- Nie odwracałam wzroku od zdjęcia.
Spoglądałam na nie każdego dnia, ale nigdy nie wywołał
uśmiechu na mojej twarzy.
- Tęsknię za nią, mimo, że nigdy jej nie poznałam.-
powiedziałam.
Four odwrócił głowę w moją stronę. Patrzył na mnie, ale nie
odwzajemniłam tego.
- Trzymała mnie tylko raz. Nie mam zdjęcia, ale idealnie
widzę tą scenę.
Chłopak położył swoją dłoń na moim ramieniu. Nadal nie
odwracałam wzroku w jego stronę; wiedziałam tylko, że to wywołało u mnie wiele
emocji. I nie chciałam pokazywać ich innym.
- Tak w ogóle, to jak wszedłeś do mojego domu?- Zmieniłam
temat.
- Cóż, nie wykonałaś dobrej roboty, przyklejając tą
plandekę- odpowiedział- Okno było całkowicie odsłonięte.
- Co?- Popędziłam do drugiego pokoju.
Kiedy do niego
wbiegłam, plandeka wisiała w połowie, a podłoga była jeszcze bardziej mokra.
Deszcze na zewnątrz nie przestawał padać, co spowodowało
przemokniętym dywanem.
- Taa, nie sądzę, by taśma trzymała mocno.
- Nie wiem co teraz zrobić.- Uniosłam ręce w górę w geście
frustracji.
- Czy masz pinezki? I taśmę izolacyjną? Mam pomysł.
- Taa, myślę, że tak. Zaraz wrócę.- Ruszyłam w kierunku
drzwi.
Miałam rolkę zielonej taśmy izolacyjnej w pokoju, użyłam jej
do zeszłorocznego projektu. Chwyciłam ją, by po chwili zająć się szukaniem
pinezek. Znalazłam w szafce małe, kolorowe pudełko z pinezkami, więc je również
zabrałam. Po chwili pospiesznie schodziłam po schodach.
Deszcze nadal wpadał do domu.
- Czy to zadziała?- zapytałam, przekazując chłopakowi
potrzebne materiały.
- Taa.
Zaczął przybijać pinezkami plandekę. Później użył taśmy
izolacyjnej, obklejając nią wszystkie krawędzie.
Cofnął się, kiedy skończył i przyjrzał się swojej pracy.
- Nieźle, jestem pod wrażeniem.- powiedziałam.
- Dzięki. Nie sądzę by było gorsze od poprzednich.
Nic nie radzę na to, że ziewnięcie uciekło przez moje usta.
Four zauważył to i podszedł do mnie.
- Jesteś zmęczona?
- Taa, troszkę. To był długi dzień- odpowiadam
- Powinnaś iść się przespać.
- Taa, wiem. Myślę, że pójdę.
Nie wiem dlaczego, ale ta rozmowa była naprawdę niezręczna.
Nie wiedziałam czy powinnam powiedzieć dobranoc
czy nie. Ale tak czy inaczej to zrobiłam
- Dobranoc.- Skierowałam się do schodów.
- Idę z tobą- powiedział i słyszałam jego kroki za mną.
- C-co?- Odwróciłam się.
To nie było pytanie, ale żądza wyjaśnienia.
- Powiedziałem, że idę z tobą- Przeszedł obok mnie.
- T-to chyba nie jest dobry pomysł…- Podążałam za nim.
- Wyluzuj sztywniaro; nie zamierzam spać z tobą, w twoim łóżku. Mogę spać na podłodze.-
Wszedł do mojego pokoju.
- Och- Weszłam za nim- Więc, co zamierzasz ubrać?
- Cóż, lubię spać nago- odpowiedział i poczułam jak moja
twarz się nagrzewa- Ale oczywiście nie zamierzam. Mogę spać w ubraniach.
- Okej. Dam ci jakiś koc i poduszkę.
Wyszłam z pokoju. Co
właśnie się stało, ona naprawdę spędzi noc w moim pokoju? Co powie na to mój
tato?
Próbowałam wypchnąć te myśli z mojej głowy. On śpi tutaj
tylko dlatego, że nie chce, by stało się coś złego, prawda? Znaczy… Ktoś mógłby
próbować, włamać się do mojego domu ponownie.
Chwyciłam stos koców i poduszek z szafy na korytarzu i
przeniosłam je do pokoju.
- Tutaj.- Rzuciłam je, tworząc kopiec na podłodze.
Położyłam się na swoim łóżku i przykryłam swoimi kocami. Nie
potrafiłam spać w spodniach, więc postanowiłam zdjąć je pod kołdrą tak, by on
tego nie zauważył.
- Co ty robisz?- Four zapytał, kiedy dostrzegł jak wierciłam
się pod przykryciem.
- Co? Um, nic- Zesztywniałam.
Nie chciałam, by wiedział, że zdejmowałam spodnie.
- To wyglądało jakbyś się dotykała.- zaśmiał się.
Czułam jak moja twarz nagrzewała się ponownie i mogłam
powiedzieć, że on był z tego zadowolony.
- Co? Nie robiłam tego.- powiedziałam, jednak wszystko
wyglądało tak, jakbym kłamałam.
- Więc, co takiego robiłaś?
- Zdejmowałam spodnie, okej?- Odwróciłam głowę, więc nie
widziałam go, kiedy kończyłam zdejmowanie spodni.
- Mhmm- Zaczął układać koce i poduszki, gdzie zrobiłam mu
małe łóżko.
Dlaczego on to robił? Odwracał wszystko w te swoje zboczone
myśli, mimo, że takie nie było.
Kiedy spojrzałam na niego, zdejmował koszulkę. Po czym
rozpiął spodnie i zaczynał je zsuwać. Przez moją myśl przebiegło zabronienie
spania mu nago.
- Nie możesz spać bez ubrań!- powiedziałam mu, ponownie
odwracając wzrok.
- Nie będę, poprsotu nie będe spał w spodniach. Wiesz jakie
to niewygodne?
- Co, nie, zatrzymaj swoje ubrania na sobie.
- Oh, więc ty możesz być bez ubrań, ale ja nie?
- Dobra- odpowiedziałam, a on rozpiął spodnie i zsunął je do
kostek.
Upewniłam się, że nie patrzyłam w jego stronę. Nie chciałam,
by złapał mnie na wpatrywaniu się. Byłby to kolejny żenujący dla mnie moment.
W końcu ułożył się na kochach i przykrył. Oboje milczeliśmy.
Ledwo go znałam. Spotkałam go przed dwoma dniami, a teraz,
on właśnie miał spać w moim pokoju. W mojej głowie kłębiło się wiele
pytań,które chciałam mu zadać. Nic o nim nie wiedziałam.
Dlaczego nazywa się Four?
Ile naprawdę ma lat? Ludzie, z którymi on się zadawał,
wyglądali na dużo starszych niż grupa nastolatków w wieku licealnym.
Dlaczego pojawił się w moim życiu tak nagle? Kto wprowadził
go do mojego życia?
Mówił, że chciał mnie poznać, ponieważ wyglądałam na
interesująca i inną. Ale coś głębszego mówiło mi, że był tego inny powód.
- Hunter?- przemówił po kilku minutach ciszy.
- Taa?- Jego głos wydawał się poważny.
O co chciał mnie zapytać?
Czy on chciał powiedzieć, że idzie do domu? Nie było mowy,
bym powiedziała mu żeby został. Ale nie chciałam przebywać sama w domu, przez
całą noc. Kiedy przyjechał, poczułam się bezpieczniej, a jeśli zostanie,
wiedziałam, że to uczucie nadal będzie.
Czekał kilka chwil, nim przemówił
- Nic, dobranoc.- Słyszałam jak przesunął się po ziemi.
Wiedziałam, że to nie było nic. On miał coś powiedzieć, a ja chciałam się dowiedzieć co to
było. Ale nie pytałam.
- Dobranoc- odpowiedziałam i odkręciłam się na swoją stronę.
Wiedziałam, że Four był na podłodze, zaraz obok, co pomagało
mi w przezwyciężeniu odczuwanego lęku.
W końcu zamknęłam oczy i odpłynęłam.
Witajcie
Przepraszam za nieobecność przez 2 tyg :c
Teraz jak mm więcej czasu na tłumaczenie to jeszcze Word mi się zacina i co chwila zawiesza, jest brak odpowiedzi i się wyłącza
Rozdział miał być wczoraj to laptop mi zaczął warczeć i trafi do serwisu niedługo
Także no... wracając do rozdziału
OMG OMG OMG HOUR FEELS *o* ygrsuidoghufioghhfijkbvf
oki to na tyle bo umieram xD
aaaa i zapraszam do zakładki Moje tłumaczenia :)
no i przypominam o hashtagu #PoisonPL
prosze piszcie coś w nim, wtedy więcej osób będzie wpadało na bloga i wgl
przepraszam za błędy, ale jak zwykle dodaję na szybko, bo już i tak się naczekaliście
KOCHAM WAS <3
aaa i jak nowy szablon? :D
Tak bardzo idealny :) zbereźnik się znalazł. :D
OdpowiedzUsuńFajny ale za dużo "taaa"
OdpowiedzUsuńooooo *.* oiuahfjnwiclancjednxjjavtxvab
OdpowiedzUsuńczekam na następny :D
Ciekawi mnie o co na końcu chciał zapytać Four. I w sumie dlaczego przyszedł do Hunter skoro nie wiedział, że jej taty nie ma a taki podał jej powód. Nie ogarniam go xd. Ale rozdział mega :D
OdpowiedzUsuńWyczekuję kolejnego x
@EdziaCyrklaff
wiedziałam wiedziałam! cudownie, że four pojawił się u hunter. + 100 do bezpieczeństwa :D
OdpowiedzUsuńakcja z tym jak four się rozbierał była boska hahfgajwrhgah na miejscu hunter zaprosiłabym go do łóżka,
nie wiem jak ona mogła wgl zasnąć wiedząc, że obok śpi harry! XD
a teraz tak na poważnie to trochę dziwne, że harry pojawił się u niej na noc i czemu nie dokończył pytania?!
czekam na kolejny! szablon ładny,choć ten kolor taki dziwny,ale to nie zmienia faktu, że wyszło pięknie!
buziaki!
@oliczek_
Ach bałam się, że już dalej nie tłumaczysz. Jejku brakowało mi tego, chce następne jeju
OdpowiedzUsuńO kurde! Jdhfhgfydhebdhshdhfhdcjd +-+
OdpowiedzUsuńTen rozdział był idealny omg shcgnsjbduhdrhbjri kiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńw środe powinien być :)
UsuńZa dużo 'taa' zastąp to innym wyrazem albo coś ;)* tak to boski rozdział!
OdpowiedzUsuń