środa, 7 maja 2014

chapter 17

         Oboje siedzieliśmy w ciszy.
         Żadne z nas nie odezwało się przez jakieś dziesięć minut. Jedynym dźwiękiem były ćwierkające w oddali ptaki.
         Czuję, że muszę coś powiedzieć, ale nie robię tego. Siedzę cicho, nie decydując się chociażby na otworzenie ust.
         Teraz gdy on tu jest, nie mogę nawet myśleć. Nie mogę po prostu siedzieć i wspominać o wszystkich rzeczach o których próbowałam myśleć. Czuję się jakby mógł wejść w moje myśli i zobaczyć wszystko co wiem.
         Jakiś owad podleciał i wylądował na moim ramieniu. Prawie podskoczyłam z krzykiem, ale nie chciałam być pierwszą, która wyda jakiś dźwięk. Zamiast tego spróbowałam strzepnąć owada. Wylądował kilka stóp dalej, a ja modliłam się aby nie wrócił.
         Nie usłyszałam żadnego dźwięku pochodzącego od Four przez długi czas. Może zasnął? Nie mogę sprawdzić, ponieważ siedzimy oparci o drzewo, odwróceni do siebie plecami.
         Jeśli szybko zerknę, wątpię czy to zauważy. Może mogę się wymknąć i zostawić go tutaj? Wszystko co musiałabym zrobić, to cicho wstać i upewnić się że nie nadepnę na żadną gałąź.
         Powoli obróciłam się, starając się utrzymać między nami spory dystans. Kiedy moja głowa ominęła już drzewo, Four był zwrócony twarzą w moim kierunku i patrzył na mnie.
         Jego oczy spotkały moje,  a nasze twarze dzieliło zaledwie kilka milimetrów. Ma na ustach lekki uśmiech, gdy spogląda na moje. Szybko obracam głowę do jej poprzedniej pozycji. Moje serce bije szybko w klatce piersiowej. Nie spodziewałam się, ze będzie patrzył w moją stronę.
         Nie chciałam też aby cokolwiek się wydarzyło. Ostatnim razem kiedy jego twarz była tak blisko mojej, pocałował mnie, a ja nie chcę żeby to się powtórzyło.
         Muszę przyznać, ze to mnie uspokoiło, ale naprawdę nie spodobało mi się uczucie jakie to spowodowało. Pobudziło motyle w moim brzuchu i umieściło w głowie obce myśli.  O których normalnie bym nie pomyślała…
         Już wiedziałam, że zauważył jak moja twarz przybiera różowy odcień po tym, jak na niego spojrzałam.  Nienawidzę tego, jak bardzo blada jest moja skóra i jak łatwo nabiera kolorów. Ostatnią rzeczą której potrzebuję jest zarozumiały Four, myślący o tym, że wywiera na mnie jakiś efekt.
         Wywiera na mnie efekt, ale nie w dobry sposób. Kiedy jestem w jego pobliżu, czuję, że uwalnia tą energię. Energię, która sprawia, że patrzę z innej perspektywy na różne rzeczy i wybory które podejmuję.
Zaczynało się ochładzać, a chmury pokryły niebieskie wcześniej niebo. Prawdopodobnie zaraz będzie padać deszcz.
         Four jest zaskakująco cicho, więc może nie zaszkodzi usiąść powrotem, zamknąć oczy i pomyśleć przez kilka minut.
         Położyłam swoją głowę na pniu drzewa i zamknęłam oczy.
         Pamiętam pierwszy raz, kiedy tu przyszłam. Było to mniej więcej pięć lat temu. W gimnazjum na przyrodzie, przyszliśmy tutaj na zajęcia w terenie.  Mieliśmy za zadanie wyjść poza teren szkoły w poszukiwaniu organizmów.
         Regina przekonała mnie do ucieczki z reszty lekcji. Skończyliśmy biegnąc przez wszystkie boiska sportowe i pole golfowe.  Było tam kilka drzew w tamtym czasie, ale akurat to zwróciło naszą uwagę. Pozostałe drzewa były zwyczajnymi sosnami, więc dziwne było znalezienie wierzby pośrodku sosen.
Usiadłyśmy pod tym drzewem i zjadłyśmy nasz lunch. To było całkiem zabawne, bo jej mama i mój tata zapakowali nam taki sam lunch. Zwyczajne kanapki z pszennego chleba, z szynką i serem, a do tego kilka plasterków jabłka i kartonik soku.
         Regina i ja byłyśmy takimi samymi osobami, a jednocześnie byłyśmy tak różne. Miałyśmy te same gusta, ale zachowywałyśmy się kompletnie różnie.
         Od zawsze, wszyscy znali nas jako te dwie dziewczyny, które przyjaźniły się od pierwszej klasy. Prawie nikt nie może się z nami równać jeśli chodzi o przyjaźń, w jednej minucie są przyjaciółmi, a w następnej  śmiertelnymi wrogami.
         Jej mama zawsze mówiła, jak słodkie było to, że byłyśmy przyjaciółkami przez tak długi okres czasu, ten rodzaj więzi jest bardzo rzadki. Zwykle śmiałyśmy się z tego, ale nie wiedziałam jak ważne to było, aż tego momentu trzy miesiące temu.
         -Zaczyna padać. –powiedział Four, przerywając ciszę. Ta cisza zaczęła się dość dziwacznie, ale zamieniła się w całkiem miły, relaksujący czas. To było to czego potrzebowałam.
         Żadne z nas nic nie powiedziało od około dwudziestu minut, aż do teraz. Właściwie, to prawie zapomniałam, ze on tu był. Był strasznie cicho.
         Spojrzałam w niebo i miał rację. Chmury zmieniły kolor na odcień ciemnej szarości, a kilka kropli deszczu spadło na rozległy trawnik. Deszcz nie dostanie się pod drzewo, dopóki nie zacznie lać, a ponieważ jest tu wiele gałęzi i liści, potrzeba dużo wody aby się przedostała przez to drzewo.
         -Oh. –to wszystko co powiedziałam.
         Nawet jeśli to on pierwszy przerwał ciszę, nie wiem dlaczego, ale nie chcę być pierwszą, która odejdzie. Chcę aby odszedł pierwszy, a później odejdę i ja.
         -Więc, -zaczął znowu mówić. –Zamierzasz iść? –zapytał.
         -Co? Nie. Powiedziałam ci, ze przyszłam tu aby pomyśleć. I to jest właśnie to co robię. Możesz sobie iść jeśli chcesz. –powiedziałam.
         -Nie, zostaję dokładnie tutaj. –odpowiedział i usłyszałam jak ponownie opiera się o drzewo.
         Dlaczego on musi być tak uparty? Dlaczego nie może po prostu odejść, po to abym ja mogła odejść?
Westchnęłam ciężko, oparłam głowę o drzewo i ponownie zamknęłam oczy.
         Próbowałam się zrelaksować i pomyśleć, ale teraz wszystkie moje myśli zostały zwrócone na incydent sprzed trzech miesięcy. Wszystkie te obrazy zaczęły wędrówkę po moich myślach. Te wrzaski i krzyki…
         Regina była moją najlepszą przyjaciółką. Nie trzymam zbyt wielu ludzi blisko siebie, ale ją trzymałam najbliżej. Owszem, ja i tata jesteśmy blisko, ale Regina była jedyną dziewczyną w moim życiu. Nie miałam nikogo innego z kim mogłabym porozmawiać, mój tata nie do końca wie jak mnie wysłuchać, a ja czułabym się niekomfortowo rozmawiając z Matt’em o tych wszystkich rzeczach, o których rozmawiałam z Reginą.
         Teraz, tak naprawdę nie mam nikogo z kim mogę porozmawiać. Są jedynie osoby z którymi mogę porozmawiać o ogólnych rzeczach, rzeczach, które nie są aż tak głębokie, ale nie ma nikogo z kim mogłabym podzielić się swoimi uczuciami i myślami. Mój tata nie zrozumiałby tego.
         Dzień incydentu był dniem, w którym moje życie zmieniło się w okrutny sposób. Naprawdę nie rozumiem dlaczego ludzie robią niektóre z rzeczy które robią, ani jak podejmują decyzje. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego jak ważny ktoś dla mnie jest, dopóki go nie zabraknie.
         Wielka kropla deszczu spadła z gałęzi nad moją głową i wylądowała na moim nosie. Woda jest zimna i powoli przesuwa się z nosa w kierunku ust. Wysuwam język z ust i zlizuję ją. Kolejna kropla deszczu spada i robi to samo, a za nią kolejna spada na moje czoło.
         Zanim się zorientowałam, deszcz przeciekał przez całe drzewo. Kiedy otworzyłam oczy zauważyłam swoje otoczenie. Dużo trawy i deszczu, ciężko spadającego na ziemię, podtapiając niektóre części trawnika.
Nie zauważyłam dźwięku deszczu przez swoją głęboką zadumę. Deszcz zacinał mocno w drzewo i kałuże, które powstały dookoła.
         Powinnam była wziąć kurtkę, teraz kiedy będę szła do samochodu, przemoknę do ostatniej suchej nitki.
         -Zamierzasz teraz pójść? –powiedział Four.
         Obszedł drzewo, więc teraz stoi naprzeciwko mnie.
         -Nie. –rzuciłam i skrzyżowałam ręce. Może to ja jestem uparta.
         -Leje deszcz i jest zimno. Skończysz chorując. –powiedział.
         Już ocieka wodą. Jego ciemny t-shirt i jeansy są teraz jeszcze ciemniejsze, a włosy ma spłaszczone od deszczu. Kiedy spoglądam na siebie, też ociekam wodą. Moje jeansy mają teraz ciemniejszy odcień niebieskiego, a biała koszulka, która też jest mokra, stała się prześwitująca. Upewniłam się, że zakryję klatkę piersiową ramionami, tak aby niczego nie zauważył przez mój t-shirt.
         -Nie. Ale ty możesz odejść. –powiedziałam pokazując mu sarkastyczny uśmiech.
         -Czemu jesteś taka uparta? –zapytał. –Dlaczego nie możesz być pierwszą osobą która odejdzie?
         -Dlaczego jesteś taki uparty? Dlaczego nie możesz po prostu odejść? –zapytałam, unikając jego pytania.
         -Dobrze Hunter. Dobrze. Odejdę. –powiedział. –Zostań tutaj i siedź w tym deszczu i zimnie. –dodał i szybko odszedł.
         Obserwowałam jak odchodzi pośród krzewów, a następnie znika z mojego pola widzenia.
         Jego nastawienie w stosunku do mnie , po raz kolejny się zmieniło. Zupełnie jakby przełączył przycisk w swojej głowie. Może jest bipolarny skoro jego nastrój zmienia się tak szybko.
         Poczekałam jeszcze kilka minut zanim wstałam i odeszłam w kierunku swojego auta, tylko po to aby upewnić się że sobie poszedł.
         Gdy idę w kierunku samochodu, deszcz zaczyna padać jeszcze mocniej. Teraz moje włosy są przesiąknięte deszczem, zupełnie jak moje ubranie.
         Usłyszałam kolejną trzaskającą gałąź podczas mojej wędrówki. Naprawdę? Four naprawdę musi za mną wszędzie łazić? Dlaczego on taki jest? Jego nastrój zmienia się tak szybko, ze ledwie za nim nadążam.
         -F- -zaczęłam mówić i odwróciłam się.
         Kiedy się odwracam jestem zadziwiona, właściwie to zszokowana. To nie Four stanął na gałąź i złamał ją. Chciałabym tego bardziej niż czegokolwiek aby to on był tym kto szedł za mną. To nie jest nawet osoba, która stoi obok mnie. To zwierze.
         Puma. Mogę powiedzieć, że to nie jest lis ani wilk, przez jej (jej, ponieważ puma to rodzaj żeński, a nie znam płci tego zwierzęcia.) jasne futro i kocią posturę. Nie stoi twarzą do mnie, ale jeśli się ruszę zauważy mnie i odwróci się w moim kierunku.
         Pumy są często spotykane w Oregonie. Było ostatnio kilka zgłoszeń z nimi powiązanymi, nie wiem co sobie myślałam idąc tutaj samotnie, z niczym co mogłoby mi pomóc w samoobronie. Ta puma może rozerwać mnie na strzępy i zrobi to.
         Jest możliwość że mnie zaatakuje. Nie wiem zbyt wiele o samoobronie i nie sądzę, że mam jakiekolwiek szanse z pumą. Mam ręce i nogi, ale pumy mają je z dodatkiem szponów i ostrych zębów, no i są szybsze.
         Obróciła głowę w przeciwnym kierunku , więc nie może mnie nawet zobaczyć. To jest to, to jest moja szansa.
         Powoli podniosłam stopę i postawiłam krok w tył. Nie chcę odwracać się do niej tyłem, ponieważ wtedy, jeśli mnie zauważy, będę w stanie to zobaczyć i zatrzymać się.  Powoli cofałam się, stopa po stopie.
         Tym razem moja stopa uderzyła o pień wystający z krzaków i straciłam równowagę, przewracając się na tyłek. Puma natychmiast odwróciła głowę w moim kierunku. Patrzy na mnie przez kilka chwil i wtedy skrada się do mnie.
         Moje serce przyspieszyło i czuję jak moja dolna warga zaczyna drgać. Staram się nie pokazać fizycznie swojego strachu. Nauczyłam się, że są zwierzęta, które mogą wyczuć twój strach przed nimi i to sprawia, że atakują. Nie jestem pewna czy pumy są jednymi z tych zwierząt, ale nie zamierzam podejmować ryzyka.
         Jeśli wstanę i zacznę biec, ten wielki kot będzie za mną podążał, ale jeśli wstanę może stracić zainteresowanie mną, lub zaatakować.
         Gdy zwierzę podchodzi coraz bliżej, moje serce bije coraz szybciej. Czuję jak gula formuje się w moim gardle.
         Teraz znajduje się zaledwie stopę ode mnie. Jej twarz dzieli od mojej kilka milimetrów. Przygryzłam wargę, aby powstrzymać się od wrzasku.
         Oczy zwierzęcia wpatrują się w moje i wtedy warczy. Jej oddech jest bardzo mocny, przypomina nieco wiatr. Moje oczy są zamknięte, a całe ciało kompletnie zesztywniało.
         -Hej! –słyszę czyjś krzyk.
         Głos wydobywa mnie ze stanu kompletnego osłupienia, więc odwracam głowę w kierunku z którego doszedł.
         Spodziewam się stojącego tam Four, ale jestem zaskoczona widząc tam… Matt’a?
         Podchodzi z dużą gałęzią w ręce, wygląda na to, ze wcale nie boi się pumy.
         Puma jest zaskoczona, więc odskakuje ode mnie ze skowytem. Wbiega w krzaki z ogonem pomiędzy nogami i tak po prostu znika.
         Ciągle siedzę na ziemi w szoku. Co się właśnie stało?
         -Matt? –zapytałam, chociaż wiem, że to on.
         Wyciąga rękę w moim kierunku, a ja chwytam ją i podnoszę się. -Hunter? –mówi naśladując mój ton.
         -C-co ty tutaj robisz? –zapytałam.
         Wyraz jego twarz zmienia się z przyjaznego na poważny i przerywa kontakt wzrokowy. -Nic. Powinnaś iść do domu, robi się późno. –odpowiada.
         -Co? Jest dopiero, która? Piąta? –mówię. Skąd ta szybka zmiana nastroju? Prawie jak Four.
         -Po prostu idź do domu Hunter. Nie powinnaś być tutaj sama. –odpowiada.
         Coś w nim wygląda inaczej. Nigdy nie mówi do mnie w ten sposób, mówiąc mi co mam robić, a czego nie. Ale nie mam energii  aby go o to zapytać. -Oh, okej. Widzimy się jutro? –mówię.
         -Taa. Cześć. –odpowiada.
         Odwróciłam się niezręcznie i zaczęłam się oddalać. Cóż to było… inne. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Patrzy teraz gdzieś indziej, tak jakby czekał aż coś się pojawi.
         Odwróciłam się spowrotem i skierowałam się ku mojemu samochodowi. Na szczęście nic nie wyskoczyło po drodze, więc mogłam bezpiecznie wrócić do auta.
         Kiedy dotarłam do samochodu, zauważyłam że obok niego jest zaparkowany inny pojazd, duży, czarny SUV. Zidentyfikowałam go jako samochód należący do Four.
         Four jest jedyną osobą, którą widziałam z takim autem.
         Wysiadł z niego kiedy mnie zauważył i podszedł do mnie.
         -Gdzie byłaś? Co zajęło ci tak długo? –zapytał.
         -Dlaczego cię to obchodzi? –zapytałam go. Zdecydowałam, że nie powiem mu i pumie. Nie chciałabym utkwić tutaj, przepytywana przez całą noc.
         -Nie obchodzi. –mówi i przerywa nasz kontakt wzrokowy. –Nie obchodzi. –powtarza samego siebie, tym razem ciszej i wolniej.
         -Więc, do widzenia. –mówię i kieruje się do swojego pojazdu.
         -Dokąd idziesz? –pyta łapiąc mnie za rękę. Co w niego wstąpiło?
         -Do domu. Puść mnie. –mówię i wyszarpuję swoją rękę z jego uścisku.
         Nic nie mówi, więc wsiadam do samochodu.
         Co jest z ludźmi? Dlaczego wszyscy zachowują się dzisiaj tak dziwacznie? Jestem ponadto. Potrzebuję jedynie dotrzeć do domu i posiedzieć w sama ze sobą w swoim pokoju. Potrzebuję więcej czasu aby pomyśleć.
         Odpalam samochód i odjeżdżam, zostawiając Four stojącego samotnie w deszczu.



________________________________
Hej! Jest i dziewiętnastka. Co prawda Hunter niemożliwie przynudza, ale później będzie lepiej. ☺
Oczywiście przypominam o hasztagu #poisonPL.
 Polecajcie poison followersom, babci, cioci. Komukolwiek.
20 komentarzy = szybciej nowy rozdział.
I byłoby nam bardzo miło, jesli w komentarzach podpiszecie się userem z twittera czy czegoś tam.


24 komentarze:

  1. ohhh...a już myślałam że ją pocałuje pod tym drzewem czy coś a tu nic.. hahaha kurcze ciekawa sprawa z tą "pumą".. i skąd się Matt tu wziął i jego zachowanie.. hmmmm... Ohh Four się martwi i obchodzi go to wszystko ale się nie przyzna hehe..
    czekam na nexta ;
    @vashappeninkate

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski rozdział.
    Przeczytałam to teraz wracam do nauki histy...
    @KissMeAgainBabe

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ;) już myślałam że Four pocałuje Hunter pod tym drzewm a tu nic. Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;) <3
    @Agataaa1993

    OdpowiedzUsuń
  4. genialny rozdział chodziaz krotki ale co tam czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwww świetny rozdział :DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg!
    @Jaxon_3

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest naprawde swietne!
    @_harry_lou

    OdpowiedzUsuń
  8. Rtghdthyjfdh
    @2000Hazza

    OdpowiedzUsuń
  9. humor Foura jest tak cholernie zmienny.. Wgl nie mogę rozgryźć tego człowieka..
    A Hunter jest tak cholernie uparta.. już mnie wkurza ;/
    Mogłaby się przyznać, że Four nie jest jej obojętny a nie xd
    Czekam na kolejny ;)

    @bimberovelove

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na rozdzial az ON ja pocaluje i ona sie zaczerwieni...
    Fajna bylaby scenka gdyby zabral ja na piknik i tak by sb lezeli i jedli truskawki... OMG!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha widze ze masz podobne gusta do moich xx

      Usuń
  11. rozdzial cudowny niech Hunter nie odpycha go od siebie widac ze mu na niej zalezy i chce jej pomoc ale nieeee ona musi byc taka uparta. nie wiem jak innym ale Matt jest jakis podejrzany .
    czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  12. ŚWIETNY!!!!!!
    Woah ale się działo.. Myślałam, że będą ze sobą rozmawiać, a tylko siedzieli w ciszy.. NIECH SIĘ W KOŃCU WYJAŚNI, CO WTEDY STAŁO SIĘ W TEJ SZATNI, BO NIE WYTRZYMAM!!! Ciekawość strasznie mnie zżera.
    Ten Matt jest jakiś podejrzany.. Może to on wysyłał jej te wiadomości, wybił okno.. Nie wiem, ale na bank jest coś z nim nie tak ;)
    Czekam z niecierpliwością na nn ;)
    @royalseIena

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny :) nie moge sie doczekać nastepnego. @nialIsexo

    OdpowiedzUsuń
  14. OMG jak ona mogla zostawic go samego na deszczu i odjechac?! Czekam na kolejny :) @ke3rik

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny jak zawsze! ;) nie mogę się doczekać kolejnego ;) mam wrażenie, że coś się wydarzy ;] pozdrawiam, Daria ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. wkurzają mnie humory Four'a xD
    a Hunter mogła w sumie chociaż podziękować Matt'owi ;p
    ale nic :)
    czekam (jak zawsze) z niecierpliwością na następny :D
    @aka_perfect

    OdpowiedzUsuń
  17. zachowanie matt'a jest podejrzane.... nie mogę się doczekać aż się wszystko wyjaśni :)

    OdpowiedzUsuń
  18. cudowne jak zawsze <3
    nie moge sie doczekać kolejnego ^.^

    OdpowiedzUsuń
  19. Ekstra *0* Nie spodziewałam się czegoś takiego że puma. Jejciu. 'Nie obchodzi' pewnie pewnie xd

    OdpowiedzUsuń
  20. proszę wstaw następny.....:'(

    OdpowiedzUsuń
  21. Swietny, kocham<3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje! ☺