Oboje siedzieliśmy w ciszy.
Żadne z nas nie odezwało się przez jakieś dziesięć minut.
Jedynym dźwiękiem były ćwierkające w oddali ptaki.
Czuję, że muszę coś powiedzieć, ale nie robię tego. Siedzę
cicho, nie decydując się chociażby na otworzenie ust.
Teraz gdy on tu jest, nie mogę nawet myśleć. Nie mogę po
prostu siedzieć i wspominać o wszystkich rzeczach o których próbowałam myśleć. Czuję
się jakby mógł wejść w moje myśli i zobaczyć wszystko co wiem.
Jakiś owad podleciał i wylądował na moim ramieniu. Prawie
podskoczyłam z krzykiem, ale nie chciałam być pierwszą, która wyda jakiś
dźwięk. Zamiast tego spróbowałam strzepnąć owada. Wylądował kilka stóp dalej, a
ja modliłam się aby nie wrócił.
Nie usłyszałam żadnego dźwięku pochodzącego od Four przez
długi czas. Może zasnął? Nie mogę sprawdzić, ponieważ siedzimy oparci o drzewo,
odwróceni do siebie plecami.
Jeśli szybko zerknę, wątpię czy to zauważy. Może mogę się
wymknąć i zostawić go tutaj? Wszystko co musiałabym zrobić, to cicho wstać i upewnić
się że nie nadepnę na żadną gałąź.
Powoli obróciłam się, starając się utrzymać między nami
spory dystans. Kiedy moja głowa ominęła już drzewo, Four był zwrócony twarzą w
moim kierunku i patrzył na mnie.
Jego oczy spotkały moje,
a nasze twarze dzieliło zaledwie kilka milimetrów. Ma na ustach lekki
uśmiech, gdy spogląda na moje. Szybko obracam głowę do jej poprzedniej pozycji.
Moje serce bije szybko w klatce piersiowej. Nie spodziewałam się, ze będzie
patrzył w moją stronę.
Nie chciałam też aby cokolwiek się wydarzyło. Ostatnim razem
kiedy jego twarz była tak blisko mojej, pocałował mnie, a ja nie chcę żeby to
się powtórzyło.
Muszę przyznać, ze to mnie uspokoiło, ale naprawdę nie
spodobało mi się uczucie jakie to spowodowało. Pobudziło motyle w moim brzuchu
i umieściło w głowie obce myśli. O których
normalnie bym nie pomyślała…
Już wiedziałam, że zauważył jak moja twarz przybiera różowy
odcień po tym, jak na niego spojrzałam. Nienawidzę
tego, jak bardzo blada jest moja skóra i jak łatwo nabiera kolorów. Ostatnią
rzeczą której potrzebuję jest zarozumiały Four, myślący o tym, że wywiera na
mnie jakiś efekt.
Wywiera na mnie efekt, ale nie w dobry sposób. Kiedy jestem
w jego pobliżu, czuję, że uwalnia tą energię. Energię, która sprawia, że patrzę
z innej perspektywy na różne rzeczy i wybory które podejmuję.
Zaczynało się ochładzać, a chmury pokryły niebieskie wcześniej
niebo. Prawdopodobnie zaraz będzie padać deszcz.
Four jest zaskakująco cicho, więc może nie zaszkodzi usiąść powrotem,
zamknąć oczy i pomyśleć przez kilka minut.
Położyłam swoją głowę na pniu drzewa i zamknęłam oczy.
Pamiętam pierwszy raz, kiedy tu przyszłam. Było to mniej
więcej pięć lat temu. W gimnazjum na przyrodzie, przyszliśmy tutaj na zajęcia w
terenie. Mieliśmy za zadanie wyjść poza
teren szkoły w poszukiwaniu organizmów.
Regina przekonała mnie do ucieczki z reszty lekcji.
Skończyliśmy biegnąc przez wszystkie boiska sportowe i pole golfowe. Było tam kilka drzew w tamtym czasie, ale
akurat to zwróciło naszą uwagę. Pozostałe drzewa były zwyczajnymi sosnami, więc
dziwne było znalezienie wierzby pośrodku sosen.
Usiadłyśmy pod tym drzewem i zjadłyśmy nasz lunch. To było
całkiem zabawne, bo jej mama i mój tata zapakowali nam taki sam lunch.
Zwyczajne kanapki z pszennego chleba, z szynką i serem, a do tego kilka
plasterków jabłka i kartonik soku.
Regina i ja byłyśmy takimi samymi osobami, a jednocześnie
byłyśmy tak różne. Miałyśmy te same gusta, ale zachowywałyśmy się kompletnie
różnie.
Od zawsze, wszyscy znali nas jako te dwie dziewczyny, które przyjaźniły
się od pierwszej klasy. Prawie nikt nie może się z nami równać jeśli chodzi o
przyjaźń, w jednej minucie są przyjaciółmi, a w następnej śmiertelnymi wrogami.
Jej mama zawsze mówiła, jak słodkie było to, że byłyśmy
przyjaciółkami przez tak długi okres czasu, ten rodzaj więzi jest bardzo
rzadki. Zwykle śmiałyśmy się z tego, ale nie wiedziałam jak ważne to było, aż
tego momentu trzy miesiące temu.
-Zaczyna padać. –powiedział Four, przerywając ciszę. Ta
cisza zaczęła się dość dziwacznie, ale zamieniła się w całkiem miły,
relaksujący czas. To było to czego potrzebowałam.
Żadne z nas nic nie powiedziało od około dwudziestu minut, aż do
teraz. Właściwie, to prawie zapomniałam, ze on tu był. Był strasznie cicho.
Spojrzałam w niebo i miał rację. Chmury zmieniły kolor na
odcień ciemnej szarości, a kilka kropli deszczu spadło na rozległy trawnik.
Deszcz nie dostanie się pod drzewo, dopóki nie zacznie lać, a ponieważ jest tu
wiele gałęzi i liści, potrzeba dużo wody aby się przedostała przez to drzewo.
-Oh. –to wszystko co powiedziałam.
Nawet jeśli to on pierwszy przerwał ciszę, nie wiem
dlaczego, ale nie chcę być pierwszą, która odejdzie. Chcę aby odszedł pierwszy,
a później odejdę i ja.
-Więc, -zaczął znowu mówić. –Zamierzasz iść? –zapytał.
-Co? Nie. Powiedziałam ci, ze przyszłam tu aby pomyśleć. I
to jest właśnie to co robię. Możesz sobie iść jeśli chcesz. –powiedziałam.
-Nie, zostaję dokładnie tutaj. –odpowiedział i usłyszałam
jak ponownie opiera się o drzewo.
Dlaczego on musi być tak uparty? Dlaczego nie może po prostu
odejść, po to abym ja mogła odejść?
Westchnęłam ciężko, oparłam głowę o drzewo i ponownie
zamknęłam oczy.
Próbowałam się zrelaksować i pomyśleć, ale teraz wszystkie
moje myśli zostały zwrócone na incydent sprzed trzech miesięcy. Wszystkie te
obrazy zaczęły wędrówkę po moich myślach. Te wrzaski i krzyki…
Regina była moją najlepszą przyjaciółką. Nie trzymam zbyt
wielu ludzi blisko siebie, ale ją trzymałam najbliżej. Owszem, ja i tata
jesteśmy blisko, ale Regina była jedyną dziewczyną w moim życiu. Nie miałam
nikogo innego z kim mogłabym porozmawiać, mój tata nie do końca wie jak mnie
wysłuchać, a ja czułabym się niekomfortowo rozmawiając z Matt’em o tych
wszystkich rzeczach, o których rozmawiałam z Reginą.
Teraz, tak naprawdę nie mam nikogo z kim mogę porozmawiać.
Są jedynie osoby z którymi mogę porozmawiać o ogólnych rzeczach, rzeczach,
które nie są aż tak głębokie, ale nie ma nikogo z kim mogłabym podzielić się
swoimi uczuciami i myślami. Mój tata nie zrozumiałby tego.
Dzień incydentu był dniem, w którym moje życie zmieniło się
w okrutny sposób. Naprawdę nie rozumiem dlaczego ludzie robią niektóre z rzeczy
które robią, ani jak podejmują decyzje. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego
jak ważny ktoś dla mnie jest, dopóki go nie zabraknie.
Wielka kropla deszczu spadła z gałęzi nad moją głową i
wylądowała na moim nosie. Woda jest zimna i powoli przesuwa się z nosa w
kierunku ust. Wysuwam język z ust i zlizuję ją. Kolejna kropla deszczu spada i robi
to samo, a za nią kolejna spada na moje czoło.
Zanim się zorientowałam, deszcz przeciekał przez całe
drzewo. Kiedy otworzyłam oczy zauważyłam swoje otoczenie. Dużo trawy i deszczu,
ciężko spadającego na ziemię, podtapiając niektóre części trawnika.
Nie zauważyłam dźwięku deszczu przez swoją głęboką zadumę.
Deszcz zacinał mocno w drzewo i kałuże, które powstały dookoła.
Powinnam była wziąć kurtkę, teraz kiedy będę szła do
samochodu, przemoknę do ostatniej suchej nitki.
-Zamierzasz teraz pójść? –powiedział Four.
Obszedł drzewo, więc teraz stoi naprzeciwko mnie.
-Nie. –rzuciłam i skrzyżowałam ręce. Może to ja jestem
uparta.
-Leje deszcz i jest zimno. Skończysz chorując. –powiedział.
Już ocieka wodą. Jego ciemny t-shirt i jeansy są teraz
jeszcze ciemniejsze, a włosy ma spłaszczone od deszczu. Kiedy spoglądam na
siebie, też ociekam wodą. Moje jeansy mają teraz ciemniejszy odcień
niebieskiego, a biała koszulka, która też jest mokra, stała się prześwitująca.
Upewniłam się, że zakryję klatkę piersiową ramionami, tak aby niczego nie
zauważył przez mój t-shirt.
-Nie. Ale ty możesz odejść. –powiedziałam pokazując mu
sarkastyczny uśmiech.
-Czemu jesteś taka uparta? –zapytał. –Dlaczego nie możesz
być pierwszą osobą która odejdzie?
-Dlaczego jesteś taki uparty? Dlaczego nie możesz po prostu
odejść? –zapytałam, unikając jego pytania.
-Dobrze Hunter. Dobrze. Odejdę. –powiedział. –Zostań tutaj i
siedź w tym deszczu i zimnie. –dodał i szybko odszedł.
Obserwowałam jak odchodzi pośród krzewów, a następnie znika
z mojego pola widzenia.
Jego nastawienie w stosunku do mnie , po raz kolejny się
zmieniło. Zupełnie jakby przełączył przycisk w swojej głowie. Może jest
bipolarny skoro jego nastrój zmienia się tak szybko.
Poczekałam jeszcze kilka minut zanim wstałam i odeszłam w kierunku
swojego auta, tylko po to aby upewnić się że sobie poszedł.
Gdy idę w kierunku samochodu, deszcz zaczyna padać jeszcze
mocniej. Teraz moje włosy są przesiąknięte deszczem, zupełnie jak moje ubranie.
Usłyszałam kolejną trzaskającą gałąź podczas mojej wędrówki.
Naprawdę? Four naprawdę musi za mną wszędzie łazić? Dlaczego on taki jest? Jego
nastrój zmienia się tak szybko, ze ledwie za nim nadążam.
-F- -zaczęłam mówić i odwróciłam się.
Kiedy się odwracam jestem zadziwiona, właściwie to
zszokowana. To nie Four stanął na gałąź i złamał ją. Chciałabym tego bardziej
niż czegokolwiek aby to on był tym kto szedł za mną. To nie jest nawet osoba,
która stoi obok mnie. To zwierze.
Puma. Mogę powiedzieć, że to nie jest lis ani wilk, przez
jej (jej, ponieważ puma to rodzaj żeński, a nie znam płci tego zwierzęcia.) jasne
futro i kocią posturę. Nie stoi twarzą do mnie, ale jeśli się ruszę zauważy
mnie i odwróci się w moim kierunku.
Pumy są często spotykane w Oregonie. Było ostatnio kilka
zgłoszeń z nimi powiązanymi, nie wiem co sobie myślałam idąc tutaj samotnie, z
niczym co mogłoby mi pomóc w samoobronie. Ta puma może rozerwać mnie na strzępy
i zrobi to.
Jest możliwość że mnie zaatakuje. Nie wiem zbyt wiele o
samoobronie i nie sądzę, że mam jakiekolwiek szanse z pumą. Mam ręce i nogi,
ale pumy mają je z dodatkiem szponów i ostrych zębów, no i są szybsze.
Obróciła głowę w przeciwnym kierunku , więc nie może mnie
nawet zobaczyć. To jest to, to jest moja szansa.
Powoli podniosłam stopę i postawiłam krok w tył. Nie chcę
odwracać się do niej tyłem, ponieważ wtedy, jeśli mnie zauważy, będę w stanie
to zobaczyć i zatrzymać się. Powoli
cofałam się, stopa po stopie.
Tym razem moja stopa uderzyła o pień wystający z krzaków i
straciłam równowagę, przewracając się na tyłek. Puma natychmiast odwróciła
głowę w moim kierunku. Patrzy na mnie przez kilka chwil i wtedy skrada się do
mnie.
Moje serce przyspieszyło i czuję jak moja dolna warga
zaczyna drgać. Staram się nie pokazać fizycznie swojego strachu. Nauczyłam się,
że są zwierzęta, które mogą wyczuć twój strach przed nimi i to sprawia, że
atakują. Nie jestem pewna czy pumy są jednymi z tych zwierząt, ale nie
zamierzam podejmować ryzyka.
Jeśli wstanę i zacznę biec, ten wielki kot będzie za mną
podążał, ale jeśli wstanę może stracić zainteresowanie mną, lub zaatakować.
Gdy zwierzę podchodzi coraz bliżej, moje serce bije coraz
szybciej. Czuję jak gula formuje się w moim gardle.
Teraz znajduje się zaledwie stopę ode mnie. Jej twarz dzieli
od mojej kilka milimetrów. Przygryzłam wargę, aby powstrzymać się od wrzasku.
Oczy zwierzęcia wpatrują się w moje i wtedy warczy. Jej
oddech jest bardzo mocny, przypomina nieco wiatr. Moje oczy są zamknięte, a całe
ciało kompletnie zesztywniało.
-Hej! –słyszę czyjś krzyk.
Głos wydobywa mnie ze stanu kompletnego osłupienia, więc
odwracam głowę w kierunku z którego doszedł.
Spodziewam się stojącego tam Four, ale jestem zaskoczona
widząc tam… Matt’a?
Podchodzi z dużą gałęzią w ręce, wygląda na to, ze wcale nie
boi się pumy.
Puma jest zaskoczona, więc odskakuje ode mnie ze skowytem.
Wbiega w krzaki z ogonem pomiędzy nogami i tak po prostu znika.
Ciągle siedzę na ziemi w szoku. Co się właśnie stało?
-Matt? –zapytałam, chociaż wiem, że to on.
Wyciąga rękę w moim kierunku, a ja chwytam ją i podnoszę
się. -Hunter? –mówi naśladując mój ton.
-C-co ty tutaj robisz? –zapytałam.
Wyraz jego twarz zmienia się z przyjaznego na poważny i
przerywa kontakt wzrokowy. -Nic. Powinnaś iść do domu, robi się późno. –odpowiada.
-Co? Jest dopiero, która? Piąta? –mówię. Skąd ta szybka
zmiana nastroju? Prawie jak Four.
-Po prostu idź do domu Hunter. Nie powinnaś być tutaj sama. –odpowiada.
Coś w nim wygląda inaczej. Nigdy nie mówi do mnie w ten
sposób, mówiąc mi co mam robić, a czego nie. Ale nie mam energii aby go o to zapytać. -Oh, okej. Widzimy się jutro? –mówię.
-Taa. Cześć. –odpowiada.
Odwróciłam się niezręcznie i zaczęłam się oddalać. Cóż to
było… inne. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Patrzy teraz gdzieś indziej,
tak jakby czekał aż coś się pojawi.
Odwróciłam się spowrotem i skierowałam się ku mojemu
samochodowi. Na szczęście nic nie wyskoczyło po drodze, więc mogłam bezpiecznie
wrócić do auta.
Kiedy dotarłam do samochodu, zauważyłam że obok niego jest
zaparkowany inny pojazd, duży, czarny SUV. Zidentyfikowałam go jako samochód
należący do Four.
Four jest jedyną osobą, którą widziałam z takim autem.
Wysiadł z niego kiedy mnie zauważył i podszedł do mnie.
-Gdzie byłaś? Co zajęło ci tak długo? –zapytał.
-Dlaczego cię to obchodzi? –zapytałam go. Zdecydowałam, że
nie powiem mu i pumie. Nie chciałabym utkwić tutaj, przepytywana przez całą
noc.
-Nie obchodzi. –mówi i przerywa nasz kontakt wzrokowy. –Nie obchodzi.
–powtarza samego siebie, tym razem ciszej i wolniej.
-Więc, do widzenia. –mówię i kieruje się do swojego pojazdu.
-Dokąd idziesz? –pyta łapiąc mnie za rękę. Co w niego
wstąpiło?
-Do domu. Puść mnie. –mówię i wyszarpuję swoją rękę z jego
uścisku.
Nic nie mówi, więc wsiadam do samochodu.
Co jest z ludźmi? Dlaczego wszyscy zachowują się dzisiaj tak
dziwacznie? Jestem ponadto. Potrzebuję jedynie dotrzeć do domu i posiedzieć w sama
ze sobą w swoim pokoju. Potrzebuję więcej czasu aby pomyśleć.
Odpalam samochód i odjeżdżam, zostawiając Four stojącego
samotnie w deszczu.
________________________________
________________________________
Hej! Jest i dziewiętnastka. Co prawda Hunter niemożliwie przynudza, ale później będzie lepiej. ☺
Oczywiście przypominam o hasztagu #poisonPL.
Polecajcie poison followersom, babci, cioci. Komukolwiek.
20 komentarzy = szybciej nowy rozdział.
I byłoby nam bardzo miło, jesli w komentarzach podpiszecie się userem z twittera czy czegoś tam.
Oczywiście przypominam o hasztagu #poisonPL.
Polecajcie poison followersom, babci, cioci. Komukolwiek.
20 komentarzy = szybciej nowy rozdział.
I byłoby nam bardzo miło, jesli w komentarzach podpiszecie się userem z twittera czy czegoś tam.
Kocham to<3
OdpowiedzUsuńohhh...a już myślałam że ją pocałuje pod tym drzewem czy coś a tu nic.. hahaha kurcze ciekawa sprawa z tą "pumą".. i skąd się Matt tu wziął i jego zachowanie.. hmmmm... Ohh Four się martwi i obchodzi go to wszystko ale się nie przyzna hehe..
OdpowiedzUsuńczekam na nexta ;
@vashappeninkate
Boski rozdział.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam to teraz wracam do nauki histy...
@KissMeAgainBabe
Świetny rozdział ;) już myślałam że Four pocałuje Hunter pod tym drzewm a tu nic. Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;) <3
OdpowiedzUsuń@Agataaa1993
Ja tez tak myslalam xx
Usuńgenialny rozdział chodziaz krotki ale co tam czekam na nn
OdpowiedzUsuńAwwww świetny rozdział :DDD
OdpowiedzUsuńOmg!
OdpowiedzUsuń@Jaxon_3
To jest naprawde swietne!
OdpowiedzUsuń@_harry_lou
Rtghdthyjfdh
OdpowiedzUsuń@2000Hazza
humor Foura jest tak cholernie zmienny.. Wgl nie mogę rozgryźć tego człowieka..
OdpowiedzUsuńA Hunter jest tak cholernie uparta.. już mnie wkurza ;/
Mogłaby się przyznać, że Four nie jest jej obojętny a nie xd
Czekam na kolejny ;)
@bimberovelove
Czekam na rozdzial az ON ja pocaluje i ona sie zaczerwieni...
OdpowiedzUsuńFajna bylaby scenka gdyby zabral ja na piknik i tak by sb lezeli i jedli truskawki... OMG!
Hahaha widze ze masz podobne gusta do moich xx
Usuńrozdzial cudowny niech Hunter nie odpycha go od siebie widac ze mu na niej zalezy i chce jej pomoc ale nieeee ona musi byc taka uparta. nie wiem jak innym ale Matt jest jakis podejrzany .
OdpowiedzUsuńczekam nn <3
ŚWIETNY!!!!!!
OdpowiedzUsuńWoah ale się działo.. Myślałam, że będą ze sobą rozmawiać, a tylko siedzieli w ciszy.. NIECH SIĘ W KOŃCU WYJAŚNI, CO WTEDY STAŁO SIĘ W TEJ SZATNI, BO NIE WYTRZYMAM!!! Ciekawość strasznie mnie zżera.
Ten Matt jest jakiś podejrzany.. Może to on wysyłał jej te wiadomości, wybił okno.. Nie wiem, ale na bank jest coś z nim nie tak ;)
Czekam z niecierpliwością na nn ;)
@royalseIena
Genialny :) nie moge sie doczekać nastepnego. @nialIsexo
OdpowiedzUsuńOMG jak ona mogla zostawic go samego na deszczu i odjechac?! Czekam na kolejny :) @ke3rik
OdpowiedzUsuńświetny jak zawsze! ;) nie mogę się doczekać kolejnego ;) mam wrażenie, że coś się wydarzy ;] pozdrawiam, Daria ;*
OdpowiedzUsuńwkurzają mnie humory Four'a xD
OdpowiedzUsuńa Hunter mogła w sumie chociaż podziękować Matt'owi ;p
ale nic :)
czekam (jak zawsze) z niecierpliwością na następny :D
@aka_perfect
zachowanie matt'a jest podejrzane.... nie mogę się doczekać aż się wszystko wyjaśni :)
OdpowiedzUsuńcudowne jak zawsze <3
OdpowiedzUsuńnie moge sie doczekać kolejnego ^.^
Ekstra *0* Nie spodziewałam się czegoś takiego że puma. Jejciu. 'Nie obchodzi' pewnie pewnie xd
OdpowiedzUsuńproszę wstaw następny.....:'(
OdpowiedzUsuńSwietny, kocham<3
OdpowiedzUsuń