poniedziałek, 12 maja 2014

chapter 18

       Z jakiegoś powodu wszyscy się dzisiaj dziwnie zachowywali, Four z jego szybkimi zmianami nastroju i Matt. Co się dzisiaj dzieje z Matt’em? Wygląda jakoś inaczej. I co on tutaj robi w niedziele? Jestem pewna, że myśli to samo o mnie. Co robi dziewczyna, samotnie pośrodku pustkowia? Ale ja miałam powód. Nie wiem co było jego powodem.
       Dotarcie do domu zajęło mi czterdzieści pięć minut. Kiedy wjechałam na podjazd, nie było tam samochodu taty. Musi być jeszcze w pracy.
       Czasami chciałabym, żeby miał normalną pracę, gdzie pracowałby od dziesiątej rano do siódmej wieczorem. Mogłabym widywać go częściej i nie czułabym się taka samotna w naszym domu. Fakt, że mieszkamy na pustkowiu wcale nie pomaga.
       Wysiadłam z samochodu, zamknęłam go i skierowałam się do domu. Okno ciągle nie jest naprawione, ale na szczęście plandeka ciągle jest na swoim miejscu.
       Każdy mógłby wejść do naszego domu. Wszystko co trzeba zrobić to przejść przez plandekę. Dodatkowo nasz dom jest łatwym celem, gdyż nie ma tu nikogo kto mógłby zauważyć włamanie.
       Otworzyłam drzwi, weszłam do środka i zamknęłam je zanim skierowałam się ku schodom. Nienawidzę tego, jak pusty wydaje się ten dom. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio z jakiegoś powodu odczuwam to inaczej. Nie jest ciepłym domem jakim kiedyś był. Każdy stopień skrzypi kiedy wchodzę na górę schodów.
Kiedy docieram na górę, kieruję się do grzejnika. Temperatura w domu jest zbyt niska, więc podkręcam temperaturę do 70 stopni. Ciepła kąpiel też brzmi dobrze.
       Wchodzę do pokoju i zostawiam swoje rzeczy, a następnie idę do łazienki. Okno znowu jest otwarte, więc zamykam je. Zatykam odpływ w wannie i odkręcam kurek, pozwalając ciepłej wodzie napełnić wannę.
       Zdejmuję ubrania, a włosy czeszę w wysokiego koka, aby się nie zamoczyły. Następnie wsypuję do wody trochę soli i dodaję płynu do kąpieli, aby woda miała przyjemny zapach i bąbelki. Nie obchodzi mnie jak małą dziewczynką teraz jestem, jestem zestresowana i wykończona. Należy mi się.
       Kiedy wanna jest już napełniona wodą, a powietrze w łazience pachnie kwiatami i owocami wchodzę do ciepłej wody. W pierwszym momencie jest trochę zbyt gorąca, ale po chwili przyzwyczajam się do ciepła.
       Woda wydaje się być bardzo relaksująca. Nie brałam kąpieli z bąbelkami od ponad roku i szczerze, teraz to najlepsze uczucie. To lepsze niż prysznic, ponieważ całe moje ciało jest zanurzone w ciepłej wodzie, nie tylko jedna strona, więc nie muszę się przekręcać aby pozostać ciepłą.
       Kładę się i zamykam oczy. To uczucie jest niemalże tak odprężające jak wcześniejsze siedzenie pod drzewem.
       Moje myśli odpływają do moich najgłębszych myśli, jednej z moich najgłębszych myśli.
       Four.
       Jest w nim coś, co sprawia, ze czuję się inaczej. Trudno jest mi się do tego przyznać, ale wiem że mam do niego jakieś silne uczucia. Nie jestem tylko pewna czy są pozytywne, czy negatywne.
       Poza jego zmianami nastroju, które uruchamia za pomocą włącznika w swojej głowie – jest całkiem miłym gościem. Pamiętam, gdy kilka dni temu poszłam do baru, odmówił podwiezienia mnie do domu, ale później zażądał aby mnie podwieźć.
       Później jest niegrzeczny w szkole, mówiąc Mack żeby się wyniosła, ponieważ chciał być moim partnerem do projektu, a następnie kończy chcąc abym wyszła z nim gdzieś tamtego wieczoru.
       Był też pocałunek. Ciągle nie mogę uwierzyć w to, że ktoś mnie pocałował. Jego ręce były ułożone na mojej talii, a jego twarz była tak blisko mojej szyi. Prawie czuję jego gorący oddech na moim ciele.
       Kiedy spojrzałam  w górę, aby zobaczyć jego twarz, wszystkie moje emocje jakby zniknęły. Zmyły się nie pozostawiając za sobą śladu. A kiedy jego usta dotknęły moich, poczułam jak cały świat znika przed moimi oczami.
       Oczy Four były zamknięte przez cały ten czas, a ja nawet nie mrugnęłam. Mój wzrok pozostał na jego zamkniętych oczach, byłam w zbyt dużym szoku aby się poruszyć. Wszystkie myśli opuściły moją głowę, pozostawiając mnie z pustym umysłem.
       Coś rozbiło się na podłodze poza łazienką, wyrywając mnie z zamyślenia. Otworzyłam szeroko oczy i nieco zesztywniałam, ale tylko na chwilę. To czas kiedy tata wraca z pracy do domu.
       -Tato? – zawołałam.
       Zaczekałam kilka sekund, ale nie usłyszałam odpowiedzi. –Tato? – znowu zawołałam, tym razem głośniej niż wcześniej.
       Minęła chwila, a ja ciągle nie usłyszałam odpowiedzi. Musiał zejść na dół.
       Coś znowu rozbiło się na podłodze, tym razem podskoczyłam. –Tato? – zawołałam nieco roztrzęsionym głosem.
       Ciągle nie odpowiada. Albo mój tata stracił słuch w ciągu kilku ostatnich godzin, albo to nie on wydaje te dźwięki.
       Po cichu wstałam i wyciągnęłam zatyczkę, aby osuszyć wannę. Wyszłam z wanny, a następnie wzięłam szlafrok, który wisiał na drzwiach. Kiedy owinęłam szlafrok wokół ciała, powoli otworzyłam drzwi.
       Wiem, że to nie moja wyobraźnia wydaje te dźwięki które słyszałam. Jak na razie niczego nie zauważyłam. Dotarłam bezpiecznie do swojego pokoju, zabrałam telefon i zajrzałam pod łóżko.
       Pod łóżkiem mam kij bejsbolowy. Tata kupił go dla mnie, kiedy miałam dziesięć lat. Myślał, że będę grać w bejsbol czy coś podobnego, ale nigdy nie grałam, więc trzymam go pod łóżkiem dla ochrony.
       Na zewnątrz jest już ciemno, co sprawia, ze ta sytuacja jest jeszcze gorsza. Włączyłam klawiaturę w telefonie i wystukałam 911. Nie chcę jeszcze dzwonić, ponieważ to może nie być nic poważnego, a nie chcę być na złej stronie policji.
       Korytarz nadal jest pusty gdy do niego wchodzę, więc schodzę na dół. Znowu każdy stopień trzeszczy, gdy ostrożnie po nich schodzę. Modlę się, aby się nie poślizgnąć w drodze na dół.
       Gdy docieram do ostatniego stopnia, moje serce zaczyna bić szybciej. Co jeśli ktoś jest w moim domu? Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy, jest taka, że ktoś przyszedł tutaj aby mnie porwać, albo zaatakować. To pierwsze rozwiązanie do jakiego doszłam.
       Mocno przycisnęłam kij do klatki piersiowej, gdy szłam za rogiem. Moje serce zamiera gdy wchodzę do salonu. Plandeka, która wisi nad wybitym oknem, powiewa na jednym z rogów. Gdy plandeka się porusza, trochę deszczu dostaje się do środka, ale to moje najmniejsze zmartwienie w tej chwili.
       Słyszę dźwięki w moim domu, a rozbite okno jest lekko odsłonięte. To nie może być tylko przypadek.
Kolejny odgłos dochodzi z kuchni, brzmi jakby coś spadło na podłogę. Więc na pewno ktoś jest w moim domu. Jeśli teraz spróbuję zadzwonić na policję, usłyszą to, ponieważ jesteśmy tak blisko siebie.
       Zakradam się do kuchni, ale pozostaję w ukryciu, więc nie mogą mnie jeszcze zobaczyć. Kij trzymam w dłoniach, a telefon w kieszeni.
       Jeśli uderzę ich tym metalowym kijem w głowę, naprawdę mocno, mogą stracić przytomność, a ja będę miała czas aby zadzwonić na policję.
       Borę kilka oddechów i odpowiednio układam kij w rękach. Muszę działać szybko i nie mogę nie trafić za pierwszym razem. Drugie zamachnięcie się może być trudne, ale nie niemożliwe.
       Biorę ostatni oddech i wychodzę zza rogu gotowa, aby uderzyć kogoś w głowę kijem bejsbolowym. Mój kij jest ponad moją głową, ale zatrzymuję się zanim uderzę osobę przede mną.
       Zauważam, że to nie osoba, a zwierzę. Nie jest to puma, którą wcześniej spotkałam, lecz pies. Brudny, brązowy pies. Ma przed sobą miskę z której jadł, ale teraz patrzy na mnie.
       Szczeka na mnie kiedy patrzę na niego w szoku. Pies? Pies był w moim domu przez cały ten czas? To pies wywołał ten hałas?
       Oczywiście, ze to pies stoi za tymi dźwiękami. Dźwięki brzmiały jak przedmioty spadające na podłogę, a na podłodze leżą miski, które pies strącił z blatu.
       Wróciłam myślami do wczorajszej nocy, kiedy Four spał w moim domu. Słyszałam hałas dobiegający z dołu, ale Four powiedział, ze nic tam nie było. Prawdopodobnie to był ten pies. Patrzy teraz na mnie, ale już nie szczeka i patrzy na mnie przyjaznym spojrzeniem.
       Moje oczy lądują na obroży na jego karku. Powoli do niego podchodzę z wyciągniętymi rękami, dając mu znać, że nie mam złych zamiarów. Macha ogonem i opuszcza uszy.
       Kiedy dosięgam brudnego psa, głaskam go i spoglądam na obrożę. Ma kolor ciemnej czerwieni, z małą okrągłą zawieszką. Jest na niej napisane „Prince”. Ten pies, wcale nie wygląda jak książę.
       Obracam zawieszkę, aby zobaczyć, że z tyłu jest wygrawerowany jakiś numer. Prawdopodobnie numer właściciela. Nie mam pojęcia czyj to pies, ponieważ nie ma tutaj innych domów w obrębie mili od mojego domu, więc musiał przejść długą drogę aby się tu dostać.
       Robi się późno, a ja nie czuję się na siłach, żeby gdzieś jechać i oddać psa jego właścicielowi. Myślę, ze nie zaszkodzi, jeśli zostanie tutaj na jedną noc. Mogłabym go oddać właścicielowi jutro przed szkołą.
       Już mam wysyłać tacie wiadomość, aby poinformować go o swoim odkryciu, ale w chwili gdy wyjmuję telefon z kieszeni, słyszę dźwięk otwierających się frontowych drzwi.
       -Tato? – wołam, modląc się, że tym razem to naprawdę on.
       -Hunter? Wróciłem. – mówi gdy zamyka drzwi.
       -Hej tato, uh, mamy pewną sytuację… - mówię.
       -Cóż, mogłabyś wyrażać się jaśniej. Co masz na myśli mówiąc sytua.. – przerywa w połowie zdania, gdy wchodzi do kuchni. –Kupiłaś psa? –pyta. Jest o wiele bardziej spokojny niż się spodziewałam, że będzie widząc psa.
       -Cóż, nie. –mówię i drapię psa za uchem. –Tak jakby wkradł się do domu… przez rozbite okno. –odpowiadam.
       Wyraz jego twarzy zmienia się ze spokojnego na zmartwiony. –Co masz na myśli mówiąc, ze wkradł się do domu? Jest przybłędą? Dzikim psem? Czemu wpuściłaś go do domu? Może mieć na sobie każdy rodzaj pasożytów! – mówi, a pies przysiada przede mną.
       -Nie tato, nie jest przybłędą. Ma obrożę. Jest tylko zagubiony, głodny i prawdopodobnie zmęczony. Czy możemy go zatrzymać na jedną noc? Obiecuję, ze zabiorę go do jego właściciela jutro rano! –błagam. Wiem, że tata nie chce wyjeżdżać dzisiaj, aby oddać psa. Ja też tego nie chcę.
       -Hunter. – mówi i wzdycha. To zwykle oznacza, że `w porządku` się zbliża. –Nie wiem, jakiś obcy pies po prostu pojawia się w naszym domu? Co jeśli jest czymś zarażony? – pyta.
       -Zarażony? Naprawdę tato? Czym mógłby być zarażony? – pytam go i krzyżuję ramiona, pokazując swoje nastawienie.
       -Dobrze, okej, w porządku. Ale tylko na jedną noc, a jutro wraca do siebie. – mówi i kręci głową.
       -Okej, stoi. – mówię i nawet pies wygląda na nieco szczęśliwszego.
       Tata kieruję się ku schodom, a ja nalewam dla psa trochę wody do miski. Kiedy wypija trochę wody, zabieram go do swojego pokoju.
       Tata nie będzie chciał, aby spał na żadnej z kanap, więc przyprowadzenie go do mojego pokoju wydaje się być dobrym pomysłem. Koce i poduszki, których wczoraj używał Four są ciągle na podłodze, więc układam je na kształt łóżka dla psa.
       Naprawdę mam nadzieję, że nie narobi w moim pokoju bałaganu, ponieważ rano nie będę miała siły aby to posprzątać.

***

       Po kilku godzinach odrabiania lekcji, zaczynałam być nieco zmęczona. To był długi dzień, wydarzyło się wiele rzeczy. Czuję jakby ten dzień trwał dłużej niż dwadzieścia cztery godziny.
       Odsuwam zadania na bok, ubieram się w wygodne ubranie i wrzucam brudne części garderoby do kosza na pranie.
       Pies śpi na podłodze, w miejscu gdzie go zostawiłam. Jego brzuch porusza się w górę i w dół z każdym oddechem który bierze, mogę nawet usłyszeć lekkie pochrapywanie.
       Gaszę wszystkie światła i wślizguję się do łóżka. Jest ciepłe, ponieważ leżałam na nim robiąc pracę domową. Następnie ustawiam alarm w telefonie i zostawiam go na poduszce obok mnie.
       Zauważam, ze sen przychodzi dzisiaj łatwiej, może to dlatego, że jestem wykończona, ale to sprawia, że rano łatwiej jest mi się obudzić.
       Wszystkie moje głębokie myśli opuszczają mój umysł i jestem gotowa by zasnąć.

***

       Kilka chwil później budzę się, słysząc delikatne pukanie w okno. Otwieram oczy, ale wszystko jest rozmazane. Przecieram je dłońmi, aby mieć lepszy widok. Kiedy się rozglądam, niczego nie dostrzegam, ale znowu słyszę pukanie.
       Tym razem wstaję z łóżka i ponownie się rozglądam. Mój wzrok pada na okno, gdy widzę kogoś stojącego na dachu.
       Four?
       Otwieram okno, a Four nie traci czasu i wchodzi do środka.
       Biorę kilka kroków w tył i kołyszę się na stopach. Opadam na łóżko, ale nie mogę teraz myśleć.
       Co on tutaj robi? Jest późno, a oto i on, stoi w mojej sypialni.
       -Four co? – zaczynam mówić.
       -Tutaj robię? – mówi kończąc moje zdanie.
       Nie mogę wydobyć z siebie nic więcej więc kiwam tylko głową.
       -Hunter, potrzebuję czegoś. –mówi powoli i idzie w moim kierunku. Jest ciemno, więc cień padający na jego twarz, ukazuje jego profil.
       Kiedy dociera do mnie, pochyla się lekko i kładzie swoje dłonie na mojej talii. –Potrzebuję czegoś od ciebie.


***

Ahhhhhh! Nie lubię takich momentów. 
Z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy. 
Tłumaczyłam na wariata, bo nie chciałam żebyscie zbyt długo czekali na nowy rozdział.
To od waszej aktywnośi zależy kiedy pojawi się kolejny rozdział, więc... komentujcie! :)
To bardzo motywuje. 

25 komentarzy:

  1. YRVJXRDOVXKXY ŚWIETNYYYYY!!!
    Już sobie wyobrażałam jak Hunter wbija do kuchni i przypierdala komuś z tego kija hahaha
    Hmm, ciekawe czego potrzebuje.. Nie mam zielonego pojęcia.. No ale okaże się to w następnym rozdziale;)
    Czekam z niecierpliwością!;)
    @royalseIena

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział, skończył się w takim momencie, że jeszcze bardziej nie mogę docekać się następnego! :)
    @GottaBeLouX

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo moj boze co harry chce od niej chce next juz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. o jezu *-* to jest takie egahztahz megaaaaaa *-* czekam na kolejny x /@ImMadamosille

    OdpowiedzUsuń
  5. taaaki moment... ciekawego co Four od niej chce! hjsajksjdfhdj <3
    Czekam na kolejnyy ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. jeju nienawidzę takich przerw! xd
    rozdział jak zawsze kfjhdglksjhdf ♥ pisz szybko bo umre! ;D
    @aka_perfect

    OdpowiedzUsuń
  7. jeju to jest takie swietne!
    kocham to tłumaczenie!
    jestes swietna!
    już nie moge doczekać sie kolejnego, no bo jak mozna przerwac w takim momencie? xD
    @luuv_my_riri :) xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Ej nooo jestem ciejawa czego four chce :/// i jak zareaguje na piesa haha

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe czego od niej potrzebuje.. hmm xd
    Rozdział superaśny.
    @KissMeAgainBabe

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlaczego skonczylo sie na tym teraz bede sie zastanawiac czego potrzebuje...... czekam na nastepny! :) @ke3rik

    OdpowiedzUsuń
  11. jeju, co teraz? jak ja nie lubię kiedy rozdział kończy się w takim momencie...czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  12. Wciągnelam sie! Czekam na nastepny, pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
  13. Ugh nienawidze gdy rozdzial konczy sie w takim momencie...czekam na next @cammerbist

    OdpowiedzUsuń
  14. następny następny BŁAGAM

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaaa tak i moment daj szybko next !!:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. nienawidzę, gdy tak cudowne ff kończy się w takich momentach :(
    nie mogę się doczekać następnego
    i tego co harry chce od hunter
    na początku myślałam, że ją pocałuje lmao
    tłumaczysz doskonale! nie mogę się do niczego przyczepić
    ilysm x
    @wonderfulniallx

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja no taki moment za co ja sie pytam za co !??? Jak ja to kocham

    OdpowiedzUsuń
  18. Auuuuu będzie się działo xd

    OdpowiedzUsuń
  19. nie, wcale nie mam skojarzeń co będzie się działo xD
    chociaż TO jest mało prawdopodobne, bo przecież Four ma straszne humory i nie wiadomo czego chce -,- ahhhh
    btw... asoidfjhlakqwenjfloq *.*
    ily x

    OdpowiedzUsuń
  20. Daj next błagam kocham to! !

    OdpowiedzUsuń
  21. OMG! Pocaluja sie! Jestem tego pewna! :*

    OdpowiedzUsuń
  22. omg! gdjdjijhujcijhgxdjsuxjhygujhujhhj
    końcowka >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<>

    OdpowiedzUsuń
  23. KIEDY NASTĘPNY?! :O ♥

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje! ☺