piątek, 16 maja 2014

chapter 19

         Oddycha ciężko i wygląda nieco inaczej. Jest coś innego w sposobie w jaki na mnie patrzy.
         Moje serce bije mocno w piersi, mam problem ze złożeniem słów. –Um, F-Four. Co ty tutaj robisz? Czego chcesz? – nareszcie udało mi się zapytać.
         -To już nie jest coś czego chcę. To potrzeba. – mówi. Jego głos jest jeszcze głębszy niż zazwyczaj i mówi bardzo powoli.
         -Czego potrzebujesz? – pytam nerwowo.
         Jego uścisk zacieśnia się na mojej talii, a jego twarz jest coraz bliżej mojej. –Ciebie.
         Moje myśli są niewyraźne i nie mogę myśleć racjonalnie. Zanim udaje mi się cokolwiek powiedzieć, szturcha mnie delikatnie, kładąc mnie na plecach.
         Jego ciało jest uniesione ponad moim. W pokoju jest ciemno, więc nie mogę zobaczyć jego twarzy. Nie mam pojęcia co się dzieje, ani co on ma na myśli, dopóki nie sięga do krawędzi swojej koszulki i nie przeciąga jej przez głowę, rzucając ją na drugi koniec pokoju.
         Nie mogę wydusić z siebie ani słowa, nie mogę się poruszyć i ciężko oddycham. Moje myśli przyspieszają, a jednocześnie są puste. Czy to się dzieje naprawdę? I dlaczego to się dzieje?
         Wszystko w pokoju powoli znika, poza nim.
         Podczas gdy ciągle się nade mną unosi, zsuwa swoje dżinsy i rzuca je w kierunku koszulki.
         Ciągle jestem w szoku, nie poruszając się, patrząc jak Four rozbiera się tuż przez moimi oczami. Ani razu nie opuścił wzroku z moich oczu podczas wykonywania tej czynności.
         -Twoja kolej. – mówi do mnie, ale nie mogę się poruszyć i nie robię tego. –W porządku, pomogę.
         Jego głowa zniża się do mojej szyi. Ssie skórę pomiędzy moją szyją, a szczęką, przesyłając gęsią skórkę w dół mojego kręgosłupa. Kiedy to robi, łapie za krawędź moich szortów i ściąga je w dół moich nóg.
         Nie zauważam nieobecności szortów na moim ciele, aż do czasu kiedy czuję chłodne powietrze pomiędzy moimi nogami. Four kontynuuje zasysanie skóry na mojej szyi i wygląda na to, że moje oczy obróciły się o sto osiemdziesiąt stopni. Nigdy nie czułam niczego podobnego do tego, to jest coś innego.
Mogę zebrać swoje myśli i coś powiedzieć. –Four, nie są- nie sądzę aby to był dobry pomysł. – mówię pomiędzy oddechami.
         Ucisza mnie, przesuwając jeden ze swoich palców do moich ust. –Hunter, to tylko jedna noc. Możemy robić cokolwiek chcemy. – jest taki spokojny i powolny, podczas gdy moje serce i ciała są tego kompletnym przeciwieństwem.
         Zajmuje mi chwilę przeanalizowanie jego słów. Chwile, zanim pojmuję co właściwie powiedział.
Zanim się orientuję, przeciąga mój t-shirt przez moją głowę. To dobrze, że założyłam sportowy stanik, w innym razie moja klatka byłaby całkowicie naga.
         W końcu jego usta przenoszą się z mojej szyi, prosto do ust. Jego język usiłuje dostać się do środka moich ust.
         Ciepłe palce przesuwają się w dół mojego ciała, zmierzając do mojej bielizny. Już mam zaprotestować, gdy dziwny tykający dźwięk dochodzi z jednej z moich poduszek.
         Zdaje się, że Four to ignoruje. Ja też staram się to zignorować, ale jest tak uporczywy i przenikający. Praktycznie rani moje uszy.
         -Hunter. – Four mówi przebiegając swoim językiem po mojej dolnej wardze. –Hunter, już czas.
         O czym on mówi? Czas na co?
         -Obudź się. Obudź się Hunter. – mówi. Jego głos jest inny. Zmienia się z pożądliwego na zwyczajny. –         Hunter, obudź się. – powtarza.
         Four znika i wszystko zamienia się w czerń.
         Budzę się na dźwięk budzika, dzwoniącego tuż przy moim uchu.
         Kiedy otwieram oczy, tata stoi w drzwiach. –Hunter, pora wstawać. – mówi.
         Siadam zdezorientowana. Od kiedy jest ranek, gdzie poszedł Four? Kiedy patrzę w dół, mam na sobie ubrania. Dotykam swojej szyi, ale nie jest wilgotna ani obolała.
         Kiedy myślę o tym przez chwilę, dociera do mnie co się stało. To był sen. Śniłam o Four. Miałam sen o czymś, o czym nigdy nawet nie myślałam, czego nigdy wcześniej nie robiłam. Four próbował ze mną spać, niewiele brakowało, a bym mu na to pozwoliła.
         To był tylko sen. Nie mogę kontrolować swoich snów, więc nie mogę kontrolować swoich uczuć. Oczywiście, że bym się z nim nie przespała jeśli byłaby to rzeczywistość.
         Mój alarm ciągle dzwoni. Odblokowałam telefon i wyłączyłam ten wkurzający dźwięk.
         -Tato, gdzie jest książe? – pytam przeszukując dom, nigdzie nie mogę znaleźć psa. Czyżby dokądś uciekł w nocy?
         -Kto? – pyta gdy wchodzę do kuchni. Robi sobie kawę i zamierza wyjść do pracy.
         -Pies tato, pies którego wczoraj znalazłam. – mówię.
         -Oh, ten pies. Podrzuciłem go już do jego właścicieli. – wyjaśnia.
         -Co? Kiedy? – pytam i zatrzymuje się. Kiedy to było, o szóstej rano?
         -Jakieś pół godziny temu, mili staruszkowie, żyją na farmie jakieś piętnaście minut drogi stąd. Byli bardzo szczęśliwi z powrotu psa. – mówi.
         -Oh, okej. – mówię nieco rozczarowana. Chciałam obudzić się, zobaczyć psa i być tą która odwiezie go do domu.
         -Coś nie tak? – pyta tata.
         -Nie, nic. – odpowiadam zwyczajnie. To głupi powód do bycia smutną, więc zostawiam to i wygląda na to, że tata robi to samo. 
         -Dobrze, wychodzę do pracy. Nie zrobiłem śniadania, więc będziesz musiała znaleźć coś do jedzenia. – oznajmia.
         -W porządku. Nie jestem głodna, więc wezmę tylko jabłko. – mówię i biorę do ręki jabłko.
         -Okej Hunter, miłego dnia. – odpowiada i podchodzi do mnie, całuje mnie delikatnie w czoło. Zarost z jego twarzy drapie moje czoło i sprawia, że swędzi.
         -Ups, przepraszam, nie ogoliłem się. – mówi.
         -Pa tato. Kocham cię. – uśmiecham się do niego gdy wychodzi z kuchni.
         Odklejam naklejkę z jabłka i myję je pod kranem. Kiedy spoglądam na okno, niebo jest jeszcze ciemne. Na horyzoncie pojawia się małe światełko, ale nie rozjaśnia okolicy, ciągle jest ciemno.
         To jest to czego nienawidzę w tej porze roku, zawsze jest ciemno. Jest około dziesięciu godzin jasności i aż czternaście godzin ciemności. Chciałabym aby było odwrotnie, więcej światła, a mniej ciemności.
         Tnę jabłko na małe kawałki i wkładam je do plastikowej torebki. Zjem je w drodze do szkoły.
Zabrałam mój plecak i klucze, a następnie skierowałam się do drzwi. Nie pada, ale jest bardzo zimno. Zasunęłam za sobą drzwi i wsiadłam do samochodu.
         Kędzierzawe siedzenie jest zimne gdy na nie siadam. Uruchamiam samochód i maksymalnie podkręcam ogrzewanie. Szyby są pokryte cienką warstwą szronu, sprawiając, że widoczność jest utrudniona.
         Za każdym razem gdy wydycham powietrze, widzę jak unosi się ponad moim nosem. jest dopiero połowa września, a już jest tak zimno.
         Po kilku minutach, gdy auto się ogrzewa, włączam na kilkanaście sekund wycieraczki aby starły szron z szyb i wyjeżdżam na drogę.
         Wiatr wieje całkiem mocno, więc drzewa poruszają się w przód i w tył.
         Na desce rozdzielczej pojawia się światełko i pyknięcie. Kończy mi się paliwo.
         Wydaje mi się, że wyjechałam dzisiaj trochę wcześniej, więc będę miała czas aby zatankować. Najbliższa stacja paliw jest po drodze do szkoły, zajadę tam.
         Włączam radio i przełączam na stację, której często słucham. Gdy muzyka rozbrzmiewa w samochodzie, delikatnie stukam palcami w rytm.
         Kiedy zajeżdżam na stację, parkuję przy jednym z dystrybutorów. Mam ze sobą kartę, więc nie muszę wchodzić do środka i płacić gotówką. Zdaje się jakby temperatura spadła odkąd opuściłam dom.
         Po umieszczeniu pistoletu paliwowego w baku, czekam aż się napełni. Czarny SUV zatrzymuje się pod dystrybutorem naprzeciwko mnie.
         Four wyskakuje z samochodu i zaczyna napełniać jego bak paliwem. Jeszcze mnie nie zauważył. Nie mogę się powstrzymać przed patrzeniem na niego. Jak zawsze, jest ubrany w czarne dżinsy, czarny t-shirt i granatową bandanę, która odsuwa jego włosy z czoła. Nie wiem czy ma wiele par takich samych rzeczy, czy ciągle nosi jedno ubranie. Nie nosi nawet kurtki.
         W nocy wyglądał inaczej, mam na myśli, w moim śnie. Teraz wygląda na spiętego. Jego pięści są zaciśnięte i jest sztywny, jak z tektury.
         Kropla wody uderza mnie w czubek głowy. Kiedy odchylam głowę, kolejna kropla spada, ale tym razem uderza mnie w oko. Mrugam kilka razy aby pozbyć się tego uczucia.
         Niebo wybucha deszczem. Krople spadają ciężko, pokrywając ulicę wodą. Na szczęście dystrybutor zabrzęczał, dając mi znak, że mój bak jest pełny. Pośpiesznie płacę kartą i wsiadam do samochodu.
         Wygląda na to, ze Four mnie nie zauważył. To nie jest tak, że chcę aby mnie zauważył, więc odjeżdżam ze stacji i jadę w kierunku szkoły. Moje myśli powracają do snu z zeszłej nocy. Jedynymi snami, które miałam od czasu incydentu, były sny z Reginą. Albo sny o rzeczach, które się działy, albo stare wspomnienia z nią związane. Żaden z nich nie był bez niej. Aż do ostatniej nocy.
         Prawie zapomniałam jak to jest śnić o czymś innym niż o niej. Nigdy wcześniej nie miałam takiego snu. Właściwie, to nigdy nawet nie myślałam o niczym takim. Nie wiem co sprawiło, że o tym śniłam, ale nigdy tego nie zapomnę.
         Deszcz mocno uderza w szybę, brzmi jakby małe kryształki lodu spadały na szkło. Zimna woda zaczynała zasłaniać szybę, do tego stopnia, że nie mogłam niczego dostrzec.
         Zjechałam na pobocze, aby niczego nie uderzyć i włączyłam odmgławiacze szyb. Nie chcę prowadzić podczas gdy niczego nie widzę i przypadkowo uderzyć w słup albo inny samochód.
         Nienawidzę mojego starego samochodu, ponieważ zrobienie czegokolwiek zajmuje wieki. Rozmrażanie szyb potrwa prawdopodobnie około pięciu minut. Pociągnęłam dźwignię z boku siedzenia i przechyliłam fotel w tył.
         Dokładnie w chwili kiedy fotel jest przechylony, słyszę pukanie w okno. Niczego nie widzę, ale zauważam, że ktoś stoi na zewnątrz. Opuszczam szybę, aby zobaczyć Four stojącego na zewnątrz mojego samochodu.
         -Co ty robisz? – pyta. Jego głos brzmi szorstko.
         -Um, czekam aż mój samochód się rozmrozi, a co ty robisz? – pytam tak samo szorstko. Jeśli zamierza być niegrzeczny, ja też będę niegrzeczna. Plus, to nie powinno go obchodzić.
         -Oh. – mówi. Jego ton zmienia się z szorstkiego na przyjazny.
         Boże, nienawidzę gdy to robi. Kiedy zmienia swoje nastawienie w kilka sekund.
         -Taa, cóż, cześć. – mówię i zaczynam zamykać szybę. Ale Gour zatrzymuje ją rękami. –Co ty robisz?
         -Cóż, jest ciemno, a ty siedzisz na poboczu. Chcesz żebym z tobą został? – pyta.
         -Co? – pytam, pomimo że doskonale słyszałam co powiedział. Czemu tak bardzo troszczy się o moje bezpieczeństwo?
         -Proszę. – mówi i przechodzi na drugą stronę samochodu. Otwiera drzwi i siada na miejscu pasażera.
         -Co ty-. – zaczynam mówić zanim mi przerywa.
         -Jest niebezpiecznie gdy jest ciemno. Nie możesz tak po prostu być sama na tej opuszczonej drodze. –wyjaśnia.
         -Okej… - mówię.
         Żadne z nas się nie odzywa. Nie wiem co on robi, ale kładę się z powrotem z zamkniętymi oczami na moim fotelu, próbując zerknąć na niego. Wiem, że jeśli spojrzy to mnie przyłapie.
         Słyszę kilka uderzeń w szybę. Otwieram jedno oko, aby zobaczyć, ze Four uderza palcami w szybę. Leży na fotelu, tak jak ja.
         Uderzenia są wkurzające, ale decyduję się nie krzyczeć na niego. Nie jestem w nastroju na kłótnie z nim, to pobiera zbyt dużo mojej energii, a dzień się nawet nie zaczął.
         Po kilku minutach znowu otwieram oczy i widzę, że okna są już przejrzyste, a niebo się nieco rozjaśniło. Four ciągle leży na swoim miejscu, uderzając palcami w szybę.
         -Um, Four? – pytam.
         -Tak? – odpowiada głębokim głosem.
         -Okna są już czyste. Zamierzam pojechać do szkoły. – mówię.
         Wzdycha głośno, a następnie siada. –Tak, ale zamierzam ci cos dać i mam nadzieję, że tym razem to zatrzymasz. – mówi. Wyjmuje z kieszeni różowy gaz pieprzny i zostawia go na siedzeniu.
         Wysiada z auta i zamyka drzwi, zanim mam okazję aby mu odpowiedzieć.
         Patrzę jak odchodzi do swojego samochodu, zaparkowanego tuż za moim.
         Dlaczego jego nastrój zmienia się tak szybko? Czuję się zdezorientowana, jakby wysyłał w moim kierunku jakieś mieszane uczucia. Nie wiem dlaczego traktuje mnie w sposób w jaki to robi. W jednej minucie mnie uspokaja, odpręża i całuje, a w następnej krzyczy na mnie w pracy, zmuszając mnie abym wzięła coś od niego.
         Nie rozumiem i nie wiem czy kiedykolwiek to załapię.
         Za każdym razem kiedy czuję, że chcę od niego uciec, czuję też, że ciągnie mnie do niego. Jest w nim coś tajemniczego, bardzo intrygującego i chcę się dowiedzieć o nim czegoś więcej.


_________________________________
Przepraszam, że tak późno. Miał być wcześniej, ale musiałam wyjść i wyszło opóźnienie.
Jak wrażenia? Sporo Hour w tym rozdziale. 
Piszcie co sądzicie i pamiętajcie o tym, żeby się podpisać! :)
Możecie też tweetować z hasztagiem #poisonpl i rekomendować poison znajomym. ♥

32 komentarze:

  1. oooo boze super nowy rozdzial ciesze cie czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Wertgyhjhgfdgh kocham kocham kocham!

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebisty rozdział!
    szkoda że to na początku to tylko sen ^^
    swoją drogą ostatnio często takie miewam :3

    @KissMeAgainBabe

    OdpowiedzUsuń
  4. Asdfghjk ja chce juz następny! @cammerbist

    OdpowiedzUsuń
  5. następny koniecznie!!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu cudownie! Tak się jarałam "prośbą" Four ,a to tylko sen. Szkoda ,ze to nie było na prawdę haha
    Czekam na kolejny.

    Twoja
    @SWAGGERBROOKS

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahaha już myślałam xD
    "już czas... obudź się!"
    cudowny rozdział, szkoda że krótki ;c czekam na następny :D ♥♥
    @awhmypezzie

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham to! Czekam nn :)

    OdpowiedzUsuń
  9. OMFG BYXBNDYEVIXU JUŻ MYŚLAŁAM, ŻE TO NIE JEST SEN VSYJCFHBICR
    Rozdział świetny! Zresztą jak każdy;)
    Przed kim on chce ją chronić???? Niech się już coś dzieje XD
    @royalseIena

    OdpowiedzUsuń
  10. Sen serio sen !!!? Daj szybko next proszę to jest djdjjddjfj

    OdpowiedzUsuń
  11. Daj next uwielbiam to !! Magiczne i per~fect' !!! C:

    OdpowiedzUsuń
  12. o co chodzi...

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedy next? nie mogę się doczekać ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. neeeext ploooooose

    OdpowiedzUsuń
  15. next next next

    OdpowiedzUsuń
  16. kiedy next? ;(

    OdpowiedzUsuń
  17. kiedy next? :'(

    OdpowiedzUsuń
  18. neeeeeeeeeeext

    OdpowiedzUsuń
  19. napiszcie chociaż kiedy następny :'(

    OdpowiedzUsuń
  20. kiedy next? ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. będziecie jeszcze tłumaczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, po prostu ani ja ani druga tlumaczka nie mamy dostepu do laptopow

      Usuń
  22. Jakiś czas temu zaczęłam czytać to tłumaczenie i jestem pod wielkim wrażeniem! Rozdział świetny jak wszystkie z resztą...niecierpliwie czekam na następny! ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. 42 yrs old Senior Editor Jedidiah Jesteco, hailing from Brentwood Bay enjoys watching movies like Chimes at Midnight (Campanadas a medianoche) and Writing. Took a trip to Greater Accra and drives a Ferrari 375-Plus Spider Competizione. dodatkowy odczyt

    OdpowiedzUsuń
  24. prawnik rzeszów - Jesteśmy prawnik-rzeszow.biz, kancelarią prawną z siedzibą w Rzeszowie. Jesteśmy małą kancelarią, dopiero zaczynamy swoją działalność, dlatego potrzebujemy dotrzeć do większej liczby osób. Oferujemy usługi prawnicze i musimy rozpowszechnić naszą nazwę, więc jeśli masz czas, aby napisać o nas, będziemy wdzięczni. Chciałabym podziękować za poświęcony czas, ponieważ wiem, że jesteście bardzo zajęci i naprawdę to doceniamy. Jeśli masz jakieś pytania, proszę nie krępuj się pytać.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje! ☺