Siedzieliśmy w salonie już ponad godzinę. Siedzę cicho na
fotelu, podczas gdy tata i Mary siedząc na sofie rozmawiają o rzeczach, które
niezbyt mnie obchodzą. Zaczęło się tak, że rozmawialiśmy ze sobą nawzajem,
głównie to Mary wypytywała mnie o różne rzeczy na mój temat, ale teraz nie
odezwałam się od ponad dwudziestu minut.
Siedzę cicho i piję gorącą czekoladę, która właściwie jest
już zimna. Nie mogłabym się czuć bardziej niezręcznie niż czuję się teraz. Nie
zostało już nic co mogłabym powiedzieć, a nie chcę włączać się do ich rozmowy.
-Więc, Hunter, - Mary mówi, starając się wznowić rozmowę ze
mną. – jakie są twoje lekcje w szkole?
-Uh, w porządku, tak sądzę. Chociaż trochę nudne. – mówię, a
ona uśmiecha się miło.
Coś w tej kobiecie jest zbyt idealne. Jej uśmiech jest zbyt
przyjazny, wygląda niezwykle młodo jak na swój wiek, to znaczy późna
trzydziestka i jest po prostu zbyt miła. Nawet jeśli jej nie znam, czuję, że
nie mogę jej ufać.
- Jakie zajęcia wybrałaś? – pyta mnie, przerywając moje
rozmyślenia.
- Um, literaturę porównawczą, francuski, biologię, zajęcia
polityczne, sztukę i analizę matematyczną. – wyliczyłam powoli swoje klasy.
- Oh, wow, po twoim planie widać, że masz ręce pełne roboty i
wszystkie zajęcia wydają się być bardzo trudne. – mówi.
- Mhm. – to wszystko co mówię i spuszczam wzrok na mój kubek
gorącej czekolady.
Spoglądam na tatę, wygląda jakby było mu niezręcznie. Widzi,
że nie jestem zbyt delikatna dla tej kobiety. Rozmawialiśmy przez całą godzinę,
a ja nadal nie wiem o niej nic, poza tym, ze pracuje z moim tatą.
- Pójdę po dokładkę ciasteczek i gorącej czekolady, Hunter,
czy mogłabyś mi pomóc? – pyta tata, kiwając głową w kierunku kuchni.
- Nie zupełnie-
- Proszę Hunter. – mówi, tym razem nieco bardziej stanowczo.
Już wiem, że zamierza dać mi wykład o tym, że nie jestem tak
miła jak mogłabym być. Ale szczerze, nie chcę być miła. Ta kobieta, Mary, nie
zrobiła nic, aby zdobyć moją życzliwość.
Idę za tatą do kuchni i siadam na blacie, podczas gdy on
przyrządza gorącą czekoladę.
- Hunter, - zaczyna i wzdycha. Naprawdę nie chcę tego
słuchać, ale to lepsze niż siedzenie sam na sam z Mary. Nie chcę nawet sobie
wyobrażać, tych wszystkich dociekliwych pytań, które mogłaby zadać.
- Wiem, że to może być dla ciebie dziwne, nigdy nie byliśmy
w takiej sytuacji, ale czy zabiłoby cię bycie trochę bardziej towarzyską?
Naprawdę ją lubię i wiem, że ona lubi ciebie. Po prostu chcę, abyście się
dogadały. – mówi spokojnie przyciszonym tonem.
- Tato, ja wiem, że ona pewnie wiele dla ciebie znaczy, ale
nie mogę udawać, że wszystko jest okej. Mam na myśli to, że owszem, jestem
szczęśliwa z twojego powodu, bardzo szczęśliwa, ale to wszystko jest mi obce i potrzebuję trochę
czasu, aby się do tego przyzwyczaić. – mówię.
Miesza sproszkowaną czekoladę z ciepłym mlekiem. Wygląda na
to, że myśli.- Okej, rozumiem. Ale jedynym sposobem na to, żebyś do tego
przywykła, jest przyjęcie tej całej sytuacji. Przyjęcie, że jest z nami urocza
kobieta, oraz, że może zostać w naszym życiu na jakiś czas. Nie chcę więcej
napięcia między wami. Mary się stara. Stara się ciebie poznać. Proszę, po
prostu się otwórz i bądź tak samo miła jak ona jest wobec ciebie. – mówi.
- Może zostać w naszym życiu na jakiś czas? – pytam. – Chyba
nie masz na myśli, ze zamierzasz…- urywam zanim udaje mi się skończyć zdanie. Nie
może przecież myśleć o poślubieniu tej kobiety. Widują się ze sobą od zaledwie
kilku miesięcy,
- Nie chcę wypowiadać się o tym zbyt wcześnie. Nie jestem
pewien co przyszłość dla nas zaplanowała, ale nie sądzę aby Mary się gdzieś
wybierała w najbliższym czasie. – odpowiada. – Możesz zabrać ciastka? Moje ręce
są pełne.
Wchodzi do salonu zostawiając mnie siedzącą na blacie w
kuchni. Nie mogę uwierzyć, że rozważa spędzenie z nią reszty swojego życia,
kiedy spotykają się od kilku miesięcy i nawet nie są oficjalnie razem.
To jest jego problem. Zawsze opowiada mi o tym, że dużo
randkował w szkole średniej. Mówi, że często spotykał się z dziewczynami i za
szybko mówił im, że je kocha. Za każdym razem kończyło się na tym, że łamały mu
serce i zostawał sam. Z moją mamą ożenił się po roku znajomości. Mama zaszła z
nim w ciążę na pierwszym roku koledżu,
więc się pobrali.
Boję się, że ta kobieta nie czuje do niego tego samego, co
on czuje do niej. Nie chcę widzieć, że jest załamany.
Podnoszę talerz ciastek i idę do salonu. Kiedy wchodzę do
pomieszczenia, widzę jak Mary opiera się o mojego tatę. Ten widok sprawia, że
chcę upuścić talerz i pójść prosto do mojego pokoju, ale nie robię tego,
ponieważ nie chcę rozczarować taty.
Odkładam ciastka na stolik i biorę kubek czekolady. Właśnie
kiedy zamierzam się odezwać, rozlega się pukanie do drzwi.
Tata wygląda na zaskoczonego, jakby nikogo się nie
spodziewał, ale Mary ciągle się uśmiecha. Mam wrażenie, że ona nigdy nie
przestaje się uśmiechać.
- Kto to? – pytam.
- Nie mam pojęcia, zaprosiłaś kogoś? – pyta tata.
- Nie, a ty? – pytam.
- Nie.
Wstaję i podchodzę do drzwi. Nie wiem kto to może być, o tak
późnej porze. Staję na palcach aby zerknąć przez wizjoner i zobaczyć kto stoi
za drzwiami.
Prawie dławię się powietrzem, kiedy dostrzegam znajomego
chłopaka stojącego na werandzie.
- Więc kto to? – pyta tata.
- To, um, to Four. – mówię spokojnie.
Tysiąc pytań rodzi się w mojej głowie, a ja nie mogę znaleźć
odpowiedzi na żadne z nich. Co on tutaj robi o tej porze?
- Kto? – tata ponownie pyta.
- Oj wiesz, Four. Kręcone włosy, nosi bandanę. – mówię.
- Oh, to on. – mówi tata.
- Four? – Mary zadaje pytanie, podczas gdy ja otwieram
drzwi.
- Co ty tutaj robisz? – pytam starając się utrzymać swój
głos na wodzy.
- Nie wiem. – odpowiada zwyczajnie.
Wychodzę na werandę i zamykam za sobą drzwi, aby tata i Mary
nas nie usłyszeli. – Co masz na myśli mówiąc, ze nie wiesz?
- Nie wiem. Po prostu pomyślałem, że się pokażę. – mówi.
- Cóż, tak jakby mamy gości.
- Kogo? – pyta, patrząc w okno, aby zobaczyć kto jest w
środku.
- Przyjaciółka mojego taty. – odpowiadam.
- Oh, tylko tyle? – pyta.
- Taak. – mówię i spoglądam na swoje stopy.
Nic nie mówi, więc oboje siedzimy przez dłuższą chwilę w
ciszy. – Spójrz, jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, byłam-
Zaczynam mówić zanim frontowe drzwi się otwierają. twarz
taty pojawia się w drzwiach. – Oh, cześć Four. – mówi.
- Wy dwoje powinniście wejść do środka, na zewnątrz jest
trochę zimno. – mówi zakładając ręce na ramiona. Jest zimno, ale nie wiem co
sądzę o siedzeniu w domu z Four, tatą i Mary. Sytuacja prawdopodobnie stałaby
się niezręczna, a Mary będąca wścibską kobietą, zaczęłaby zadawać pytania.
- Jest w porządku. Myślę, że tutaj jest okej. – mówię.
- Nie bądź niemądra. Wejdź do środka zanim się rozchorujesz.
– mówi, otwierając drzwi abyśmy mogli wejść do środka.
Four nie marnuje czasu i od razu wchodzi do domu. Wzdycham
głośno i idę za nim do środka. Zamykam za sobą drzwi i wycieram stopy o
dywanik. Four zdejmuje swoje buty i wchodzi do salonu, gdzie siedzą tata i
Mary.
Siada naprzeciwko ich, na moim miejscu. Przekręcam tylko
oczami i siadam w fotelu obok niego.
- Mary, to jest Four. – mówi mój tata gestykulując przy tym
w stronę chłopaka z kręconymi włosami. – I Four, to jest Mary.
- Cześć Four, miło mi cię poznać. – mówi Mary, oczywiście z
uśmiechem i wyciąga ku niemu dłoń.
Four tylko zerka na jej rękę, nie wyciąga swojej aby
odwzajemnić gest, patrzy na nią jakby była jakimś dzikim zwierzęciem. Z całych
sił staram się powstrzymać śmiech, ponieważ ja zrobiłabym to samo.
Mary śmieje się nerwowo i wycofuje swoją rękę. – Też nie należę
do fanów takich powitań. – mówi wyraźnie podenerwowana.
Pochylam się i biorę swoją gorącą czekoladę. Muszę przyznać,
że cynamonowe ciastka są całkiem niezłe, ale nie zdołam zjeść jeszcze jednego.
- Jak leci Four? – pyta tata, opierając się o oparcie
sofy. Wracam myślami do dnia, kiedy Four
przyszedł tutaj po raz pierwszy, wtedy kiedy wyszliśmy razem. Kiedy zeszłam na
dół, mój tata i Four oglądali mecz futbolu. Kibicowali i cieszyli się każdym
zdobytym przyłożeniem.
- Dobrze. – odpowiada Four.
Nie mogłam czuć się bardziej niekomfortowo. Siedzę tutaj z
Four, chłopakiem którego poznałam pięć dni temu, a zdążyłam pocałować już dwa
razy, Mary, kobietą, która jak się dowiedziałam kręci z moim tatą, no i
oczywiście jest też tata.
- Co sprowadza cię tutaj o tak późnej porze? – tata pyta
Four, a ja bardzo chciałam aby o to nie pytał. Znając Four, pewnie powie coś,
czego nie chcę aby mówił, a to sprawia, że całe sytuacja staje się jeszcze
bardziej niekomfortowa. Biorę Duzy łyk czekolady, aby uniknąć konieczności
mówienia czegokolwiek.
- Chcę prosić o pozwolenie, aby zabrać gdzieś twoja córkę w
piątek. – mówi, a ja wypluwam czekoladę powrotem do kubka. Już tego nie wypiję.
- Co? – mówię zaskoczona, ale Four nie zauważa tego, jak
bardzo jestem zszokowana.
- Ten piątek? – pyta tata.
- Tak. – odpowiada Four.
- Hmm, wydaje mi się, że to w porządku. Mam na myśli to, ze
Mary i ja mieliśmy zamiar wyjść gdzieś w piątkowy wieczór, więc tak. Zgadzam
się. – mówi tata, a mi do gardła podchodzi czekolada, którą połknęłam kilka
minut temu.
Nie wiem czym jestem zaskoczona bardziej, faktem, ze Four
przyszedł do mojego domu i zapytał tatę o to, czy mogę z nim wyjść w piątek,
czy też o to, że tata i Mary idą na randkę.
- Dziękuję. – mówi Four.
Nie wiem dlaczego zapytał o to mojego tatę, bez
przedyskutowania tego ze mną. Coś mi mówi, że to nie jest powód dla którego tutaj
przyszedł. Myślę, że może chciał porozmawiać ze
mną o tym, że go wcześniej pocałowałam? I to pytanie taty o zgodę jest
tylko przykrywką? Wszystkie znaki wskazują na to, że mam rację.
- Czy mam coś tu w ogóle do powiedzenia? – szepczę pochylając
się w kierunku Four.
Zanim mi odpowiada, Mary przerywa i pyta – Oh, rozumiem. Wy
dwoje chodzicie ze sobą, tak? – pyta, a ja czuję, że moja twarz oblewa się
rumieńcem. Po prostu wiedziałam, że to pytanie padłoby z ust taty albo jej.
- Nie. – odpowiadamy z jednocześnie.
- Ale chodzicie na randki? – pyta.
- To nie są randki. – mówię poirytowana tą kobietą, która
stara się wciskać nos w nie swoje sprawy, nie staram się nawet ukrywać swojego zdenerwowania.
- Oh, wielka szkoda. Tworzylibyście całkiem uroczą parę. –
mówi.
Całkiem uroczą parę? Chciałabym aby Four tutaj w ogóle nie
przychodził. W ten sposób uniknęlibyśmy tej dziwacznej sytuacji. Wiedziałam, że
jeśli wejdzie do środka, to Mary będzie zadawała wścibskie pytania.
Zdecydowałam, że nic więcej nie powiem, aby zakończyć tą
rozmowę. Four i ja siedzimy w ciszy, podczas gdy tata i Mary rozmawiają ze
sobą, o czymś co mnie nie interesuje. Cała ta sytuacja zaczyna mnie irytować i
jedyne czego chcę to pójść na górę, ale wiem, że Four nie wyjdzie, a nie mogę
go tak po prostu zostawić z tatą i Mary.
Jeśli wyjdę, to Four prawdopodobnie po prostu pójdzie do
domu. To lepsze niż siedzenie tutaj. Wstaję i zaczynam iść w kierunku schodów,
ale zatrzymuję się gdy Four łapie mnie za ramię. – Gdzie idziesz? – pyta.
- Do swojego pokoju. Nie podoba mi się siedzenie tutaj. –
mówię.
Puszcza mnie i wstaje. – Idę z tobą. – mówi i idzie za mną.
- Co? Nie, nie idziesz. Możesz iść do domu. – mówię nieco
ostrzej niż chciałam, ale on nie wydaje się być tym urażony.
- Idę z tobą. – mówi i
nadal za mną idzie.
- Dokąd idziecie? Co robicie? – mój tata pyta podejrzliwie,
gdy jego oczy zauważają nas na schodach.
- Nic tato, nic. – mówię i dalej się wspinam po schodach,
Four idzie tuż za mną. Gdyby tylko wiedział, że Four spędził tutaj noc.
- Zostawcie drzwi otwarte! – mówi głośno, gdy jesteśmy już
na górze.
Gdy docieramy do mojego pokoju, głośno zamykam drzwi, tak
aby tata usłyszał. Nienawidzę tego, że zachowuje się tak tylko i wyłącznie ze
względu na to, ze Mary tutaj jest.
Four podchodzi do mojego łóżka i siada na nim. – Wyczuwam tu
jakieś napięcie? – mówi, ale brzmi to jak pytanie.
- Nawet jej nie znam. – mówię i siadam na łóżku, plecami
oparta o wezgłowie. Nic więcej nie mówię, ponieważ nie chcę ciągnąć rozmowy o
Mary.
- Więc jaki jest prawdziwy powód twojej wizyty tutaj? –
pytam. Wiem, że nie przyszedł tutaj po to, aby uzyskać zgodę mojego taty na
wyjście ze mną. Jeśli chciał mnie gdzieś zabrać w piątek, mógł wtedy po prostu
po mnie przyjść. Nie musiał planować tego z moim tatą.
- Przecież już wiesz. Przeszedłem, aby zapytać twojego ojca
o zgodę- - przerywam mu, zanim zdąży dokończyć zdanie.
- Nie, nie dlatego. Wiem, że to nie jest twój powód. To
przez to co się wcześniej stało, tak? Nie wiem co sobie myślałam, przepraszam, jeśli
to nie było to czego chciałeś, to było jakby odruchowe działanie. Nigdy nie
miałam zamiaru… - moje paplanie nagle ucicha.
Four przybliża się do mnie, a moje serce przyspiesza. –
Nigdy nie miałam z-zamiaru.. – próbuję mówić, ale nie mogę znaleźć odpowiednich
słów, aby powiedzieć to co chcę powiedzieć.
Sposób w jaki powoli pochyla się w moi kierunku przypomina mi o moim wczorajszym
śnie. To jak déjà vu. Dzieje się zupełnie
to samo, co działo się w moim śnie. Moje myśli krzyczą abym się od niego
odsunęła, ale nie mogę znaleźć w sobie siły, aby to zrobić.
- Co ty… - próbuję powiedzieć.
- Ciii, twój tata nas nie słyszy Hunter. Zamknęłam
drzwi, pamiętasz? – mówi, wskazując palcem drzwi, ale żadne z nas nie patrzy w
tym kierunku.
Muszę zapytać samą siebie, czy to się dzieje
naprawdę? Czy może tylko śnię na jawie? Wydaje mi się to trudne, myśleć, że to
się w ogóle dzieje, ale jednocześnie to wydaje się być takie właściwie i pełne
życia.
Ręce Four delikatnie dotykają moich policzków, a ja
dostaję dreszczy od jego zimnego dotyku. Jego twarz znajduje się jakiś cal od mojej
i jego chłodny oddech omiata moją twarz. – Czy ktokolwiek cię kiedyś całował? –
pyta.
Nie chcę przyznać, że on jest jedyną osoba, którą
całowałam. –Taak. – mówię nieśmiało.
- Poza mną, Hunter. – mówi.
- Tak. – mówię, co za wstyd. Jestem okropnym kłamcą.
- Kłamiesz. – mówi, nie zmieniając tonu swojego
głosu.
Za każdym razem kiedy wypowiada moje imię, kolejna
fala dreszczy spływa po moim kręgosłupie. Patrzę na jego usta przez długi czas,
dopóki światło przed moja twarzą nie znika, a jego miękkie usta są przyciśnięte
do moich.
- Four… - zaczynam mówić. – Mój tata tu jest.
- Shhh, nikt nas nie usłyszy. – mówi, a jego usta
przesuwają się do mojej szyi.
Jego ręce przesuwają się w dół mojej koszulki i
podciąga ją do góry. Moja ręka utknęła w rękawie, a ja czuję, że się czerwienię.
Ale Four tylko chichocze i ściąga ją, ukazując mój nagi brzuch.
Jego oczy się rozszerzają i wędrują od mojej klatki
piersiowej na dół i z powrotem.
- Co? – mówię nerwowo.
- To tylko, to nic czego się spodziewałem. –
odpowiada.
- Przepraszam, ja po prostu – mówię, podnosząc swoją
koszulkę, ale Four zabiera ją i rzuca na drugi koniec pokoju.
- Nie. Jest lepiej niż sobie to wyobrażałem. – mówi.
- Co? Co masz na myśli? – pytam, ale żałuję tego.
Nienawidzę tego, że moja ciekawość bierze górę.
- Hunter? – słyszę swoje imię, gdy tata puka do
drzwi.
Zamieram, a moje oczy rozszerzają się.
- Hunter, co tam robicie? – pyta tata.
- Cholera. – szepcze Four.
________________________
Nie będę przepraszać za to, że mam grypę i czuję się jak kupa i że rozdziały są coraz dłuższe.
Ale przepraszam za to, że obiecałam rozdział tydzień temu i za ewentualne błędy.
Kuruj się tam kochana ;* A rozdział nie zająć nie ucieknie ;* Czy przeczytamy go tydzień wcześniej czy później różnicy nam to nie zrobi ;* Przynajmniej nie mi ;* Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam wymawiając się w liczbie mnogiej.
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału... WoW ciekawe co oni teraz zrobią :D Niech on szybko leci po jej koszulkę na drugi koniec pokoju :D Ale będą jaja jak jej tata wejdzie zanim ona założy koszulkę hahahahaha :D
I naprawdę zastanawiam się czy ona pozna kiedykolwiek jego imię czy też nie :D
Czekam na kolejny ;*
Pozdrawiam ;*
Wreszcie jest
OdpowiedzUsuńJeju jakie napiecie na koncu
Czekam na wiecej
Uhh jezu jak ja uwielbiam to tłumaczenie! Ciekawe co teraz nasza " urocza para" wykombinuje ^.^ czekam na następny.
OdpowiedzUsuńUwielbiam to tłumaczenie i nie moge się doczekac co bedzie dalej hzbsjbzjabaj
OdpowiedzUsuńMuszę się przyznac, ze śmiałam się jak glupia, kiedy wyznałas, że czujesz sie jak kupa hahahahaha przepraszam
Czekam na kolejny x
@PEDOFILJUSTIN
ALKJDSHFALKDH NARESZCIE ♥♥
OdpowiedzUsuńCZEKAŁAM NA TO HYHYHY
KOCHAM TEN ROZDZIAŁ!
świetny ♡ czekam na next
OdpowiedzUsuńo KUWA! :D
OdpowiedzUsuńJesteś jeszcze chora? pls wstawcie następne
OdpowiedzUsuńnie jestem, ale następny rozdział nie zależy ode mnie
UsuńBędzie kontynuowane tłumaczenie????
OdpowiedzUsuńi znowu codziennie przez miesiąc tu wchodzę i nic
OdpowiedzUsuńnie będę już czekała i dodam na 100000000000% do końca tygodnia
Usuńmiał być na 10000% do końca tygodnia...
OdpowiedzUsuńmasz rację, nie będę teraz nic obiecywać bo nie wiem kiedy ile nauki będę miała. jestem już w liceum i nie mogę tak sobie olewać spraw jak w gimnazjum. jeśli chcesz mi pomóc to chętnie przyjmę pomoc.
Usuń