niedziela, 19 października 2014

CZESC PIERWSZA 25

         - Kim jesteś? – Matt pyta Four, unosząc brwi. Tylko uchylił drzwi, sprawiając, że oczywiste było to, że nie chce aby Four wszedł do środka.
         Nie wiem co Four tutaj robi. Zawsze pojawia się znikąd. To jest tak, że zawsze gdy myślę, że nigy go nie zobaczę, to go widzę.
         - Kim ty jesteś? – Four odwarkuje i daje krok w stronę drzwi. Matt przekręca oczami i prawie zatrzaskuje drzwi przed nosem Four, ale on zatrzymuje je stopą.
         - Matt, to jest Four, Four to jest Matt. – mówię wchodząc pomiędzy nich.
         Już teraz mogę wyczuć między nimi napięcie. Nie wiem dlaczego wygladają tak, jakby się nie lubili, przecież nawet się nie znają… tak sądzę.
         - Four? Co to za imię? – pyta Matt smiejąc się szorstko. Nigdy nie widziałam go z tej strony i czuję się trochę dziwnie.
         - To moje imię, coś nie tak? – Four się broni. Przywykłam do wściekłego spojrzenia Four, ale Matt… nie lubię go w tej wersji.
          - Oh, hej Five. – mówi tata i podchodzi do drzwi. Oboje Matt i Four porzucają swoje wściekłe spojrzenia, a Matt nawet się uśmiecha.
         - Tato, to jest Four. – poprawiam go.  Właściwie to jestem szczęśliwa, że się tu pojawił, w innym razie to wszystko mogło się potoczyć o wiele gorzej.
         - Oh tak, wybacz kolego. – mówi tata. Zawsze nazywa wszystkich `kolegą`. – Dlaczego nie wejdziesz do środka? Na dworze jest strasznie zimno.
         - Jest w porządku. Właśnie odchodziłem. – mówi Four, ciągle wpatrując się w Matt’a. Jestem zadowolona, że sobie idzie, bo nie chcę tutaj żadnych bójek pomiędzy nim, a Matt’em. Ale jednocześnie chcę aby został…
         Widzę ulgę w oczach Matt’a gdy słyszy, że Four idzie do domu. – Oh, nie bądź głupi. Wejdź do środka i obejrz z nami mecz. – oferuje tata.
         Gdy tylko tata wypowiada swoją ofertę, aby Four obejrzał z nami mecz, znika ulga z oczu Matt’a i teraz wygląda na zirytowanego. Zdaje się, że Four to zauważa i uśmiecha się.
         - Po namyśle, może jednak na trochę zostanę. – mówi Four z uśmieszkiem, uśmieszkiem, który zauważam tylko ja i Matt. – Czy to nie będzie problem? – pyta, zerkając na Matt’a.
         - Ani trochę. – mówi tata i wskazuje gestem ręki, aby Four wszedł do środka.
         Four wyciera buty na macie przy drzwiach i wchodzi do środka, nadal uśmiechnięty. Pięści Matt’a zaciskają się, gdy Four go omija, ale kontroluje swój gniew i rozluźnia ręce.
         W dalszym ciągu stoję przy drzwiach. Co się właśnie stało? Sposób w jaki zachowywali się wobec siebie Matt i Four wskazywał na to, że mieli jakąś wspólną przeszłość… ale jak to możliwe? Przecież Four jest nowy. Staram się teraz o tym nie myśleć i miło spędzić wieczór, ale coś mi mówi, że nic miłego się nie wydarzy.

         Jest już ostatnia część meczu, a ja nie powiedziałam ani słowa odkąd się zaczął. Ja i Four siedzimy na fotelach, a tata i Matt na kanapie. Za każdym razem gdy nasza drużyna zdobywa punkt tata i Four wesoło kibicują, co zdaje się denerwować Matt’a.
         Kilka razy spojrzałam na Four gdy cieszył się z moim tatą, a on szybko zerkał na Matt’a tylko po to, aby zobaczyć irytację na jego twarzy. Było tylko kilka chwil kiedy Matt był wesoły, ponieważ przez większość czasu wpatrywał się w Four, przewracając oczami za każdym razem gdy tata i Four razem kibicowali.
         Sięgam ręką do stolika, aby wziąć kolejny kawałek pizzy. To już mój trzeci kawałek, ale nic nie mogę poradzić na to, że w ten sposób radzę sobie z napięciem w tym pokoju. Ledwo mogę oddychać.
         - Oh, dalej kotku, dalej, już prawie – wyśpiewuje tata, gdy jesteśmy blisko zdobycia kolejnego punktu.
         Ta rozgrywka nie jest ani troche ekscytująca. Przeciwna drużyna przegrywa ogromną ilością punktów, a jedyną rzeczą która skupia moją uwagę jest zazdrość Matta, gdy tata i Four razem żartują.
         Pamiętam, pierwszy raz gdy Four gdzieś mnie zabrał. Gdy ja się przygotowywałam, Four oglądał na dole mecz z moim tatą. Pamiętam tez, że zapytałam go o to czy lubi futbol i odpowiedział, że nie. Jedynym powodem dla którego udawał, że to lubi było zrobienie dobrego wrażenia na moim tacie.
         Uśmiecham się na myśl, że Four chciał zaimponować mojemu tacie, ponieważ to nie jest coś co on robi.
         - Przyłożenie! – krzyczą jednocześnie tata i Four.
         Natychmiast zerkam na Matt’a, który wygląda na jeszcze bardziej wkurzonego niż wcześniej.
         Wiem co Four stara się zrobić. Chce, aby Matt był zazdrosny o to, że dobrze dogaduje się z moim tatą. Matt wie, że mój tata zawsze go lubił i nie ma wątpliwości, że traktował go jak syna, ale on chce aby tak zostało. Zawsze będzie chciał być kim specjalnym dla mojego taty i widocznie nie chce, aby Four to zepsuł.
         - Muszę się zbierać. – mówi Matt i wstaje.
         - Co? – mówię i również wstaję, wiedząc, ze Four nas obserwuje.
         - Taak, jestem trochę zmęczony i mam jeszcze trochę pracy domowej do zrobienia. – mówi idąc w stronę drzwi.
         - Tak szybko? – pyta tata i się podnosi. Teraz wszyscy wstali, poza Four, on pozostał na swoim fotelu. – Ale zostało tylko pięć minut.
         - Mogę wysłuchać reszty przez radio, gdy będę jechał do domu, no i robi się późno. – mówi zerkając na zegarek. Sprawdzam to na swoim telefonie, jest już dziesiąta. Nawet nie wiedziałam, ze jest tak późno, aż to teraz.
         - Oh, okej. – tata podchodzi do niego i robią swój braterski uścisk, zanim Matt założy buty.
         - Musisz odwiedzać nas częściej Matt, mam to na myśli. – mówi tata.
         - Tak zrobię, dobrze było pana widzieć panie G. – zegna się Matt i otwiera frontowe drzwi. Nawet nie przejmuje się obecnością Four.
         - Odprowadzę cię. – mówię i wychodzę za nim na dwór. Upewniam się, że zamknęłam za sobą drzwi, aby nikt nie mógł nas podsłuchać.
         - Przepraszam za, cóż, za to wszystko, to, to po prostu się stało. – mówię, jąkając się. Jestem trochę zawstydzona, ale nie wiem dlaczego.
         - Masz na myśli jego? Wszystko jest okej. – mówi potrząsając ramionami. – Kim on w ogóle jest? – pyta.
         - On jest, hm – nie wiem jak to wyjaśnić. Nie jest moim przyjacielem, kilka razy się całowaliśmy, a raz to prawie zaszło trochę dalej… ale to nie jest tak, że ze sobą chodzimy, więc nie wiem jak to określić. – Chodzi ze mną na jedną lekcję. – mówię.
         - Oh, jest tylko kolegą, przyjacielem, a może kimś więcej… - pyta przerywając kontakt wzrokowy.
         - Więcej niż przyjaciel? – pytam. Na początku, nie wiem co ma na myśli, ale nagle to do mnie dociera. – Oh nie. Nie jesteśmy niczym więcej niż tylko przyjaciółmi. – kłamię.
         Nienawidzę kłamać Matt’owi, ale jeśli powiem mu o tym co się między nami działo, to pewnie już nigdy się   do mnie nie odezwie. Jeszcze tego nie powiedział, ale ja już wiem, że on niecierpki Four. Spojrzał na niego tylko raz i od razu go ocenił.
         - Jesteś pewna? Przyłapałem go na wpatrywaniu się w ciebie kilka razy. – mówi patrząc na swoje stopy.
         - Jestem pewna Matt. – mówię z upewniającym uśmiechem.
         - Okej, dobrze. – mówi i znowu na mnie patrzy.
         - Więc, dzisiaj było całkiem fajnie, tak sądzę. Musimy się spotykać częściej. – mówię, szturchając go w ramię.
         - Tak, musimy. Ale następnym razem tylko ja i ty, okej? Żadnych przeszkód. – mówi.
         - Okej. Brzmi jak niezły plan. - uśmiecham się.
         - Do zobaczenia Hunter. – mówi i idzie w kierunku swojego auta.
         - Do zobaczenia Matt. – patrzę jak otwiera drzwi samochodu. Jeszcze raz do mnie macha, zanim wchodzi do środka i odjeżdża.
         Kiedy wchodzę powrotem do środka, Four stoi przy drzwiach zakładając swoje buty, a mój tata zniknął z salonu. – Gdzie jest mój tata? – pytam.
         - W kuchni, poszedł po coś do picia. – mówi.
         - Oh, dokąd idziesz? – pytam, ale to trochę głupie pytanie. Mecz się skończył, więc wraca do domu.
         - Idę do domu. – mówi i otwiera drzwi.
         - Dlaczego w ogóle tutaj przyszedłeś? – pytam, wracając myślami o kilka godzin wstecz.
         - Nie wiem. – wzrusza ramionami. – Wydaje mi się, ze lubię twój dom.
         - To nie jest powód i ty to wiesz. – mówię patrząc na niego podejrzliwie, gdy wychodzi na zewnątrz.
         - Może jest, może nie. Może naprawdę podobało mi się to co stało się gdy byłem tu ostatnio. – mówi z uśmieszkiem i puszcza oko.
         Sztywnieję na tę myśl. Prawie o tym zapomniałam, przez ostatnie kilka godzin. Moja twarz jest gorąca.
         - Na razie sztywniacko. – Four odwraca się i kieruje się do swojego samochodu.
         Szybko wskakuje do swojego SUVa i odjeżdża. Chciałabym aby nie wspominał o tym co się między nami wydarzyło. Owszem to było fajne i nigdy nie robiłam czegoś takiego, ale sama myśl o tym, że widział mnie w takim stanie sprawia, ze czuję się niekomfortowo. Pewnie myśl, że ma nade mną kontrolę, a nie chcę aby tak myślał. Nie może mnie kontrolować.
         Wchodzę do środka i zamykam za sobą drzwi, upewniając się, ze je zasunęłam. Tata siedzi na kanapie i ogląda powtórki z meczu który  przed chwilą oglądaliśmy. – Gdzie jest Four? – pyta.
         - Właśnie wyszedł, musiał iść. – mówię i podchodzę do schodów. Zbyt wiele się dzisiaj wydarzyło i jestem wykończona. – Oh. – tylko tyle mówi i wraca do oglądania telewizji. Mija kilka sekund i nic nie mówi, więc idę na górę.
         - Nawet go lubię. – mówi tata gdy jestem w połowie drogi na górę.
         - Co? Lubisz kogo? – pytam.
         - Five
         - Four, tato. – poprawiam go.
         - Wybacz, Four, on jest miłym dżentelmenem. Powinnaś go przyprowadzać częściej. – mówi.
         - Okej. – to wszystko co mówię zanim wchodzę do swojego pokoju.
         Four ani trochę nie jest dżentelmenem. Tylko udaje takiego, gdy jest w pobliżu mojego taty, aby mu się przypodobać. Nie wiem dlaczego to go tak obchodzi. Czuję w pewnym stopniu ulgę, że tata go lubi, skoro przywykł do pojawiania się znikąd. Tata by był wkurzony, gdyby nienawidził Four.
         Jest późno i jedyną rzeczą której pragnę jest pójście do łóżka.

         Poświęcam chwilę na umycie zębów i twarzy zanim idę do łóżka. W pokoju jej zimno więc na moim ciele wyskakuje gęsia skórka. Gdy uczucie zmarzniecia powoli znika, moje powieki stają się ciężkie i pochłania mnie sen.

_____________________________________________
Przepraszam, że tak rozkładam rozdziały ale lepiej mi się tłumaczy gdy myślę, że przetłumaczę połowę, a nie całość jednocześnie. 
Kolejną część postaram się wrzucić na tygodniu jeśli będę miała wystarczajaco dużo czasu. 
Przepraszam też za jakiekolwiek błędy. 
Kocham Was i dziękuję za każdy komentarz.
PS. Bardzo dobrze mi się tłumaczyło przy tych dwóch piosenkach: jeden i dwa. :)

21 komentarzy:

  1. Jesteś cudowna, kochanie! I świetnie tlumaczysz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie dziękuję za tłumaczenie. Jesteś wspaniała skarbie. xx

    OdpowiedzUsuń
  3. No mówię! 'Pojawiam się i znikam...' to pasuje to Four-Harry'ego jak ulał :D Uwielbiam te jego nagłe pojawiania się :D
    Czekam na drugą część 25 :)
    Pozdrawiam Xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba bym szału dostała z takim Four w realnym życiu ;)

      Usuń
  4. Zajebisty rozdzial :* Kocham Twoje tlumaczenie, wybacz ze opuscilam sie troche z komentowaniem ale mialam malo czasu przez szkole teraz bd juz regularnie ;)
    Ciekawe czy Matt i Four znali sie wczesniej?
    Pozdrawiam i czekam na nn <3 Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. No i zajebiście! A swoją drogą, Four doprowadza mnie do białej gorączki...uwielbiamm ;P Czekam na cześć II :D

    OdpowiedzUsuń
  6. swietny..chcialabym wiedziec co Ha...Four ma na serio na celu..

    OdpowiedzUsuń
  7. wow super rozdzial :D cieki za szybkie dodanie

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny jak wszystkie! Uwielbiam to tłumaczenie i Ciebie oczywiście za to, że w ogóle chce ci się dla nas tłumaczyć :** PS przepraszam za anonim, ale zapomniałam moje hasło do konta google ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. jak tylko odrobię lekcje to zabieram się za tłumaczenie. przepraszam, ze tak późno :(

      Usuń
  10. Super tłumaczenie :) Konfrontacja Matta i Four'a (nie wiem jak odmienić to imię ) Jejciu myślałam że się pobiją na oczach wszystkich :D To by było coś! Świetne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie bardzo wiem jak to odmieniać, więc zostawiam po prostu Four ;)

      Usuń

Każdy komentarz motywuje! ☺